McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Law pieprzy żonę Caine'a. Przyjeżdża do jego domku na odludziu prosić go o rozwód. Tyle powiem.
Od razu zaznaczam - nie widziałem oryginału, który jest podobno znacząco lepszy. Cóż, jak na razie powiem jak mi się ten film podobał.
A podobał mi się bardzo.
Dwóch facetów w jednym pomieszczeniu - do tego potrzeba było prawdziwych mistrzów. Co dziwne, większe wrażenie wywarł na mnie Law - momentami rozkrzyczany, chwilę później opanowany. Nie widać tu w ogóle fałszu. Caine - jak zwykle. Teraz co najważniejsze - między tą dwójką czuć chemię - i czuć porządnie. Więc tak - aktorzy - 10/10.
Trochę o zdjęciach.
Cały czas towarzyszy nam niebieski kolor który nadaje pozycji świetnego klimatu. W powietrzu czuć zagrożenie, zdradę, niepokój.
Opowiedziałbym coś więcej ale boję się spoilerować. Oglądać.
Muzyka (Tutaj dopiero czad wychodzi!) :
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=o1Jppgysjtw[/youtube]
Rated R for strong language.
Mnóstwo fucków.
Film na Rottenach ma niewiele ponad 30 %. Powiedzcie mi - kto ma rację? Ja czy oni? :)
7/10
05-01-2010, 00:47
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
ty. film jest dobry. 7/10 to ocena jak najbardziej sprawiedliwa, niedyskryminująca i niekrzywdząca nikogo.
Snuffer napisał(a):Mnóstwo fucków.
podoba mi się, kiedy ludzie wartościują filmy wedle słusznych kryteriów.
;)
05-01-2010, 00:51
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Tak tylko dopowiadam - wiadomo, ten film nie miałby racji bytu z PG-13. Akurat fucków w tym filmie idealna liczba. I pasują do sytuacji, i do charakterów postaci wypowiadających je. Generalnie nie ma syndromu 'cool-młodzieżowy' i 'głupota' (no, jedna scena którą twórcy wytłumaczyli fatalnie.)
05-01-2010, 00:53
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
trudno, żeby film nakręcony przez Kennetha Branagha próbował w jakikolwiek sposób przypodobać się młodzieżowej hołocie. gość zekranizował wiele sztuk Szekspira - wszystkie mi sie podobały (choć żadna nie przebiła Hamleta Franco Zeffirelliego z Melem Gibsonem w składzie).
05-01-2010, 00:57
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Poczekaj na Thora : )
(Henryk V najlepszy.)
05-01-2010, 01:02
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:Henryk V najlepszy.
<ok>
mój ulubiony film Branagha. na dalszym planie Daniel Webb (Morse z Obcego III) i młody Bale.
05-01-2010, 01:08
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
Naprawdę konkretne kino, podpisuję się w sumie pod Snufferem (oryginału nie znam) - Caine i Law dają wielki popis, a poza tym strasznie lubię filmy rozegrane właśnie na paru aktorów (polecam Tape Linklatera na trzech aktorów - Roberta Seana Leonarda, Ethana Hawke'a i Umę Thurman).
Także klimat w Sleuth nadany przez zimne, niebieskie zdjęcia, futurystyczne mieszkanie i spotęgowany bardzo dobrą, choć opartą właściwie na jednym tylko temacie muzyką Doyle'a jest naprawdę przedni.
Na plus bardzo dobre partie dialogowe.
Owszem, wady są - przede wszystkim film jest o jakieś 15-20 minut za krótki, przez co często akcja brnie zbyt szybko do przodu oraz kilka scen, które nie wyszły.
Ogólnie to jak najbardziej oglądać : )
7/10
Snuffer napisał(a):Tak tylko dopowiadam - wiadomo, ten film nie miałby racji bytu z PG-13. Akurat fucków w tym filmie idealna liczba. I pasują do sytuacji, i do charakterów postaci wypowiadających je. Generalnie nie ma syndromu 'cool-młodzieżowy' i 'głupota'
<ok>
05-01-2010, 17:30
Dużo pisze
Liczba postów: 463
Liczba wątków: 7
Dla mnie Sleuth to wzorcowy zakalec- dialogi może miałby być błyskotliwe, ukazywać pojedynek dwóch silnych osobowości, ale wyszedł z tego grafomański bełkot. Jude Law gra jakby miał kij w dupie, jest zbyt ekspresyjny i wypowiada swoje kwestie z takim nadęciem, jakby sam nie wierzył, że pieprzy takie farmazony.
O fabule nie mogę się zbytnio wypowiedzieć, bo nie dotrwałem do końca (nie wiem nawet czy do połowy), ale poraża naiwność postaci (szególnie Jude'a), niczym z jakichś tanich produkcji telewizyjnych. Nie lubie gdy napięcie budowane jest przez to, że bohater jest półdebilem i pcha się w kłopoty na własne życzenie- to jest domena postaci z młodzieżowych horrorów, a nie rasowych thrillerów.
Zdjęcia- pamiętam, że cały cas miałem w głowie myśl "przekombinowane" lub "silenie się na oryginalność". Trochę jakby filmowiec amator dorwał się do kamery i chciał wszystkim pokazać jakim wizjonerem to on nie jest oraz jaki niesamowity i indywidualny ma styl.
Ogólnie po fragmencie, który zobaczyłem stawiam 3/10. Słabizna.
05-01-2010, 20:47
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Film miał potencjał na sporą perełkę, ale od drugiego seta wchodzi z butami NAIWNOŚĆ i burzy większość założeń. Dodatkowo Law zaczyna przeginać i odstawiać nie wiadomo jakiego świra, przez co jego postać traci na wiarygodności. Pysznie nakręcona scena otwarcia filmowana, nie wiem jak w kinie, ale na meczach piłkarskich nazywano taką kamerę "pająkiem".
A i tak najlepsza jest lasia. Najpierw odchodzi "z miłości", a potem wraca - dla pieniędzy :lol:
7/10
07-10-2010, 00:30
I Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 992
Liczba wątków: 5
Wszyscy piszą o samym filmie, a nikt nie wspomina o najważniejsze po reżyserze postaci na planie. Otóż mam na myśli Noblistę w dziedzinie literatury z 2005 roku, jednego z najwybitniejszych dramaturgów XXI wieku oraz jednego z moich w ogóle ulubionych pisarzy (głównie dzięki jego opus magnum czyli sztuce "Powrót do domu", którą serdecznie wszystkim polecam, nawet jeżeli nie mają do czynienia zbyt często z teatrem czy samym dramatem - jest to jeden z najlepszych dramatów jakie kiedykolwiek czytałem) czyli Harolda Pintera. Z tego co widzę na IMDb odpowiedzialny był on za scenariusz (a właściwie przerobienie sztuki na scenariusz) i nawet zagrał jakąś rolę. Film już zasysam i na dniach pojawi się moja recka w tym temacie.
Jednak są jakieś plusy z wchodzenia na forum KMF, tak pewnie bym się dowiedział o tym filmie dosyć późno. Dzięki Snuffer!
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow
"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin
07-10-2010, 18:01
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
B2Ka napisał(a):Jednak są jakieś plusy z wchodzenia na forum KMF, tak pewnie bym się dowiedział o tym filmie dosyć późno
Nawet taki amator komercyjnej, amerykańskiej papki jak ja wie o tym filmie od dnia jego premiery. lol!
07-10-2010, 18:05
I Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 992
Liczba wątków: 5
Filmy amerykańskie jak pewnie sam dobrze wiesz jako amator komercyjnej papki (fajne określenie, nie znałem go, dzięki), dzielą się na wiele rodzajów - komercyjne gnioty - na przykład "Troja"; artystyczne gnioty - "Requiem dla Snu"; komercyjny sukces - Gwiezdne Wojny; artystyczny sukces - "Barton Fink".
Ja najchętniej oglądałbym filmy tylko z tych dwóch ostatnich kategorii jednak nie zawsze się to udaje, no i prawdą jest również, że w zalewie tylu gniotów zarówno artystycznych jak i komercyjnych tych perełek nie jest zbyt wiele ale się zdarzają parę razy do roku. Amerykanom udają się przecież świetne filmy, więc nie wiem o co chodzi. Zaś co do tego filmu to zapowiada się na ten z półki artystyczny sukces ale o tym się dopiero przekonam po seansie.
PS. Zejdziesz wreszcie ze mnie czy będę się musiał z tobą użerać co chwila?
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow
"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin
07-10-2010, 18:14
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(05-01-2010, 20:47)Guzeppe napisał(a): Zdjęcia- pamiętam, że cały cas miałem w głowie myśl "przekombinowane" lub "silenie się na oryginalność". Trochę jakby filmowiec amator dorwał się do kamery i chciał wszystkim pokazać jakim wizjonerem to on nie jest oraz jaki niesamowity i indywidualny ma styl.
Dokładnie. Nie dość że film jest nudny, irytujący i głupi (końcówka!!! nie wiedziałem że oglądam podrzędny kryminał rodem z wieczorów w TVP1), to jeszcze zdjęcia dodatkowo mnie denerwowały. Bonusową żenadą jest to, że niektóre artsy-fartsy zabiegi wizualne wynikają z działania aktorów. Przykład? Caine staje przy ścianie, włącza guzik - na ścianie pojawia się zwielokrotniony obraz tego, co widzimy w kadrze. W takiej oto scenerii prowadzi rozmowę z Lawem. Gdy dialog się kończy, Caine wyłącza rzutnik, obraz znika ze ściany a aktorzy przechodzą dalej. Nosz k..., bardziej pretensjonalnie się nie dało?
16-08-2011, 17:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-08-2011, 17:46 przez Mierzwiak.)
..............
Liczba postów: 738
Liczba wątków: 3
Sam film oceniam jako mocno średni, ale podoba mi sie w nim jedna rzecz. Mianowicie tytuł nawiazuje do filmu z 1972r w którym to Michael Caine grający A.Wyke`a (2007) zagrał rolę Milo Tindle`a czyli persone w którą teraz wcielil się Jude Law:) tak wiec "przeżył" całą historie 2 razy i to z różnych stron.
16-08-2011, 21:41
|