Stały bywalec
Liczba postów: 6,795
Liczba wątków: 6
Możliwe spoilery, chociaż bez fabularnych konkretów, ale ponieważ najlepiej wiedzieć jak najmniej, również o samej formie...
Stosunkowo niedawno w ogóle usłyszałem o Spoorloos. Jakiś cytat z Kubricka o tym, że to najbardziej przerażający film, jaki widział. Pomimo uwielbienia dla niego, ostrożnie podchodzę do topów i rekomendacji nawet największych autorytetów, ale wystarczyło, żebym zwracał uwagę na ten tytuł na różnych listach, w tym w rankingu KMF. Film musiał swoje odczekać. Może dlatego, że oczekiwałem powolnego dramatu skupiającego się na rozpaczy bohatera ewentualnie ze sporą dozą tajemnicy i czekałem na odpowiedni moment dla takiego kina.
Być może właśnie to zaskoczenie było tym, co zadziałało najbardziej na korzyść Spoorloos. W pewnym momencie skumałem, że to nie psychologiczny snuj (chociaż to też), ale przede wszystkim zajebisty thriller. Tyle że nakręcony "po europejsku", ze świetnym skutkiem. Bez zbędnego efekciarstwa, bez schematów, bez hollywoodzkiego przerysowania niby-typowych elementów, choćby antagonisty.
No właśnie, drugie zaskoczenie - zmiana perspektywy. Tutaj, mam wrażenie, nie wszystko wyszło tak płynnie, jak mogło. Może odsłonięcie części tajemnicy nastąpiło zbyt szybko. Ale po tej stronie dostajemy kolejny świetny motyw - motywacja bohatera. Nie żadne prywatne krucjaty, próby naprawiania świata, zemsty na ludzkości tylko zwykłe/niezwykłe zaburzenie osobowości.
No i zakończenie. Niby można się spodziewać jaki wydźwięk będzie ono miało, ale i tak zakończenie zaskakuje swą dosadnością. I znowu - nie o sam twist chodzi.
Fabularnie może trochę zabrakło do ideału, ale emocjonalnie to rzecz wyjątkowa. Kubrick miał rację.
17-09-2014, 00:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-09-2014, 00:45 przez PropJoe.)
Uzurpator
Liczba postów: 1,495
Liczba wątków: 7
odkopuje temat gwoli przypomnienia tym, ktorzy jeszcze nie obejrzeli.
obejrzane tydzien temu, do dzisiaj sie nie pozbierałem. 10/10.
emocjonlanie jest to poziom takich filmów jak Se7en czy Rzeka Tajemnic, choć w moim prywatnym rankingu stawiam Spoorloos jeszcze wyżej. Kto nie oglądał ten dupa :)
07-11-2015, 19:06
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,899
Liczba wątków: 11
Obejrzane w święta, obydwie wersje.
Widać od razu europejski sposób kręcenia. Te detale, wolna narracja, różne gesty i szczegóły, muzyka. Film o tym że socjopatą może być praktycznie każdy.
Sam robiłem sobie kiedyś test ale miałem tylko 50% ;)
Joanna ter Steege zostanie w mojej pamięci na długo, znakomicie dobrana aktorka do tej roli, zagrała też znakomicie. Tak samo jak dwaj aktorzy w rolach męskich.
Zakończenie jest znakomite, motywacje profesorka również. Film zdecydowanie zbyt mało znany.
8/10
Wersja amerykańska jest żałosną kupą która na końcu zmienia się nawet w jakiegoś durnego survival slashera. Ostania scena z kawą to żenada do kwadratu.
Tego filmu nie ratuje nic, nawet Jeff Bridges który gra zbyt sugestywnie. Gdyby nie oryginał to może dałbym 5/10.
06-04-2021, 15:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-04-2021, 17:19 przez Doppelganger.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,107
Liczba wątków: 4
Jestem odmiennego zdania. Amerykanska wersja jest kupa jezeli zestawic ja ze swietnym oryginalem, natomiast jako taki typowy amerykanski thriller lat 80/90. sprawdza sie idealnie. Mnie tu gra wszystko, klimat, kreacje, zabawy z oczekiwaniami widzow, nawet sam final. Ok, motyw z kawa niepotrzebny. Kompletnie inny rodzaj kina, kompletnie inna liga, kompletnie inne przezycia. Wieki nie widzialem, ale pamietam, ze podobal mi sie duzo bardziej niz te wszystkie thrillery, ktorymi zalalo nas amerykanskie kino po sukcesach Milczenia Owiec i Se7en.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
06-04-2021, 16:44
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,899
Liczba wątków: 11
No tak, ogladalem od razu po swietnej wersji EU to nie moglem miec innego zdania. I te ekspozycje które były jednak o wiele subtelniejsze w wersji EU - tutaj Jeff Bridges wyklada praktycznie kawę na ławę.
A tak, to patrzę na to jak na zakonczenie US Wielkiego Błękitu.
06-04-2021, 17:21
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,107
Liczba wątków: 4
Wiesz, ja tego nie widzialem od lat, moze jest gorzej niz pamietam, ale wspomnienia mam mocno pozytwyne. Pamietam zreszta, ze bylem zdziwiony, ze ten film tak mi podszedl, bo sugerowalem sie ocenami z netu i spodziewalem sie kupy. To byl ten okres, ze ogladalem wszystko, co amerykanskie kino mialo do zaoferowania w temacie thrillera. Oryginal mnie zmiotl tak, ze nie moglem sie pozbierac, bylo to jakos po I Komunii. Wersja amerykanska po prostu byla, taki tam thrillerek na sobotni wieczor, ale po prostu mi podpasowala. Musze powtorzyc oba filmy i wrocimy do tej rozmowy.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
06-04-2021, 18:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-04-2021, 18:23 przez Bucho.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,899
Liczba wątków: 11
Mysle ze jakbym go ogladal podczas swojej komunii, to mogloby mi mega zryc beret. Dzis doceniam ten film ale spałem bardzo dobrze po nim.
W roku 1988 film musial zrobic mega wrazenie.
06-04-2021, 19:08
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,107
Liczba wątków: 4
Po tym filmie mialem tak, ze balem sie tego, co w finale i prosilem
o kremacje po potencjalnej smierci. Taktyczno-profilaktyczna kula z lugera w potylice i do pieca...w sumie klasyki :)
Na dokladke po filmie naczytalem sie historii o ludziach pochowanych zywcem z powodow bledow medycznych, byly tez przebudzenia w kostnicy i tego typu kwiaty. Trauma na kilka lat.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
06-04-2021, 19:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2021, 13:34 przez Bucho.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,519
Liczba wątków: 5
W końcu obejrzałem bo od wielu, wielu lat się nosiłem z zamiarem i jakoś ciągle się nie udawało. W sumie to dzięki plebiscytowi, bo tam ktoś polecał, ale już nie pamiętam kto.
Fantastyczna rzecz chociaż muszę przyznać, że z takimi filmami nie można za długo czekać. Jak się człowiek nasłucha/naczyta jakie to arcydzieło to może być później rozczarowany. Na szczęście nie jestem :)
Przede wszystkim żal, że takie filmy kiedyś powstawały często a dziś prawie wcale. Żadnego zbędnego efekciarstwa, szarży aktorskiej. Wszystko spokojne aż do bólu. Klimat naprawdę można kroić nożem, a całość w taki bezczelny wręcz sposób bawi się z widzem. Chcecie twistów, no to w sumie żadnych wielkich twistów nie dostaniecie, ale i tak będziecie zaskoczeni. A może jakaś kara dla złoczyńcy, może happy end? E tam...
Świetna muzyka, która jak rzadko kiedy dla mnie współgra z filmem. Aktorzy bardzo naturalni. Żadnych dłużyzn i jednocześnie żadnego niedosytu, że coś po prostu jest zrobione po łebkach.
10/10 nie dam ale myślę, że 9/10 tak.
Aha, jedna rzecz. To nie zarzut czy wada, po prostu ja mimo wszystko bym tej kawy nie wypił, ale główny bohater chyba musiał to zrobić bo już był tym strasznie umęczony. Nawet za cenę życia.
Jak ktoś nie widział to koniecznie obejrzeć :)
Przeczytałem sobie opis intrygi z rimejku (bo nie zamierzam oglądać, bo i po co?) i jak widać nie ma sensu tego oglądać.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
17-06-2021, 13:33
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,899
Liczba wątków: 11
A wiesz że w rimejku jest też scena z kawą? (na końcu) Ale jest tak zesrana, że spokojnie możesz tylko ją gdzieś na necie aby zrobić facepalma.
17-06-2021, 14:56
Stały bywalec
Liczba postów: 12,521
Liczba wątków: 29
Nosiłem się, nosiłem i już mam z głowy. Mimo, że widziałem już amerykański remake (naprawdę Amerykańce – holenderski jest najbardziej podobny do angielskiego!) to i tak ciekawiło mnie jak to się potoczy, bo Holendrzy idą innym torem. Chociażby porywacz Saskii to przykładny mąż i ojciec dwóch córek, gdy Jeff Bridges był tylko jak pamiętam kawalerem. Tak na świeżo film bardziej idzie w stronę tego jak zdolni jesteśmy psychicznie do czynienia zła. A także zachowania jakiegoś honoru, gdy może się wszystko rypnąć.I nie muszę mówić, że holenderski oryginał robi wszystko niebo lepiej i wszystko niuansuje. Chociażby muzyka to prędzej jakaś składanka indie rockowego zespołu tudzież keyboardowe syntezatory. I całkiem subtelna symbolika, zwłaszcza na końcu Gdy gazety informują o zaginięciu Rexa, to podobizny jego i Saskii są w elipsach.
Na duży plus klimat tamtych lat. Widać również dbałość o szczegóły, bo porywacz ma też inną długość włosów po trzech latach. W sumie nie wiem, co mam jeszcze napisać bez popadania w banały. Może to, że warto jednak obejrzeć.
9/10
25-09-2023, 19:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-09-2023, 19:49 przez OGPUEE.)
|