Mierzwiak napisał(a):Mission: Impossible IV
To samo przyszło mi do głowy i baaaardzo zwątpliłem w ten film. Na razie wypadu do kina nie planuję. Czołgowe spadochroniarstwo i Drużyna A nie idą w parze...
09-01-2010, 20:25
|
The A-Team (2009?)
|
Mierzwiak napisał(a):Mission: Impossible IV To samo przyszło mi do głowy i baaaardzo zwątpliłem w ten film. Na razie wypadu do kina nie planuję. Czołgowe spadochroniarstwo i Drużyna A nie idą w parze... 09-01-2010, 20:25
Mi się zdaje, czy w jednym odcinku uciekali z więzienia na krzesłach z doczepionymi balonami? Rzeczywiście, czołg na spadochronie jest poza głupotą odcinkowej Drużyny A.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 09-01-2010, 20:38
Yep, za balony robily worki na smieci, a powietrze ogrzewano suszarkami - ogladalo sie jakies
10-12....dni temu 8)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
09-01-2010, 20:54
To niech zrobią czołg z koszy na śmieci a nie skaczą w nim ze spadochronem. Jak dla mnie porównanie z dupy. Głupota głupocie nierówna.
09-01-2010, 21:04
Samo skakanie czołgiem ze spadochronu nie, armia USA robi takie rzeczy. Gorsze jest wychylenie się z włazu i prucie do innego samolotu z karabinu ...
09-01-2010, 21:31
A tam, Faceman jest przypięty pasami i wali z karabinu lecąc na spadochronie czołgiem. Siur, jest to blokbasterowe, przegięte (bo podejrzewam, że tak w armii nie robią), ale nie jest to nie wiadomo jaka piramidalna głupota.
09-01-2010, 21:33
Ja wiem, ze armia robi takie rzeczy, ale sposób przedstawienia po prostu mnie gryzie w oczy i totalnie nie pasuje mi do estetyki obrazu, jak ktoś ma inne zdanie do odsyłam do sygnaturki Hitcha.
09-01-2010, 21:46
Jak aj ken fak of, bo się nie agri z tobą, to się fak of z forum, bo po co takie posty, co to tylko mozna sie od nich fak of, a nie diskas - żeby mi sad było? :(
A że cię gryzie to się domyślam, bo skrytykowałeś. Inna sprawa, że do konwencji blockbustera, zwłaszcza będącego adaptacją serialu A-Team pasuje jak ulał. 09-01-2010, 22:07
Głupotą nie jest skakanie na spadochronie z czołgiem i strzelanie do samolotów, ale podkładanie pod to muzyki jak do thrillera politycznego. Jeżeli taka ma być reżyseria lekkiego filmiku akcji, to ja dziękuję.
10-01-2010, 00:17
Ale to jest zwiastun, nie film. Reżyser filmu bardzo rzadko ma możliwość złożenia zwiastuna.
Poza tym muzyka w scenach dramatycznych musi być... cóż, dramatyczna i emocjonująca. Że film jest lekki, nie znaczy, że będzie w scenie akcji, która ma mieć napięcie, wesoła muzyczka. ;) 10-01-2010, 00:20
Podobnie jak w serialu śmierci chyba nie będzie bo przecież Buźka rozwala bezzałogowy samolocik ;)
12-01-2010, 02:36
Dopiero zobaczyłem ten zwiastun. Nie było źle, aż do wspomnianej tutaj sceny z tym czołgiem. Właśnie mi przeszła ochota na oglądanie tego. Wygląda na kolejną komputerową kupę jakich pełno.
Kolejny gwałt na wspaniałych dla kinach czasach jakimi były lata 80. 08-05-2010, 19:18 Bzyku napisał(a):Kolejny gwałt na wspaniałych dla kinach czasach jakimi były lata 80 Faktycznie oryginalny serial był poważną sensacją gdzie głupoty się nie zdarzały :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
09-05-2010, 01:04
Poszedłem, zapłaciłem, usiadłem, obejrzałem, wróciłem...oddawać mi kasę! ;) Delikatne spojlery!
Na początek plusy bo jak się okazuje, nawet tak słaby film jak A-Team je posiada: + Copley - gość wymiótł z całej obsady, doskonale zagrana postać, ten obłęd w oczach...miód! + beka z Braveheart + kilka zachowanych serialowych wstawek m.in. czcionka z napisów, lęk przed lataniem BA, okulary Buźki, dużo kul i mało śmierci, cygaro Hannibala, wstawki z przygotowań do akcji (+++) + cameo Dwighta Schulza! + scenka w psychiatryku i okulary 3D ;) A teraz minusy: - debilność scen akcji. Miałem wrażenie że cały czas oglądam końcówkę Die Hard 4.0. Nie zrozumcie mnie źle, A-Team to nie materiał na poważne kino sensacyjne, ale jakiś umiar trzeba zachować... To co zobaczyliście w zwiastunach to pełen realizm w porównaniu do tego co jest w filmie... - chaos. Akcja toczy się tak szybko, że czasem trzeba odrobiny czasu aby to wszystko skumać i zawiązać. - film jest generalnie o niczym. Ani to geneza zespołu (3 byłych rangerów spotyka się na meksykańskiej pustyni?!?), ani sensacyjna intryga (nie z takimi żałosnymi bad guyami). - kompletnie niewykorzystana postać Jessici Biel, nawet w bikini się nie pokazała... - reszta oprócz Copleya wypada słabo. Neeson staje się szybko Neesonem, Cooper odgrywa postać typowego podrywacza-macho (a gdzie te charakterystyczne zaniemówienia? gdzie elegancja? Przecież Buźka to był podrywacz z klasą, tu mamy jakiegoś napalonego licealistę), a ten zamiennik Baracusa... szkoda gadać. - przemiana B.A. - po co wkładać takie coś do tak niepoważnego filmu? - sceny akcji w stylu "nic nie widać ale jest fajnie i głośno" - blockbuster jak tysiące innych, wszystko robione na jedną kalkę, takie same ujęcia, muzyka motyw przewodni brzdęka gdzieś w tle, ale to za mało). Strasznie mało oryginalny jest ten film. - jutro pewnie nie będę wiedzieć o czym to było, zero jakiejkolwiek sceny, która zapada w pamięć (dobra, motyw z Braveheart wygrywa:)) - komiksowość - BA przywala typowi w ryja a ten leci na 10 metrów Ogólnie oceniam ten film na 3/10, bo parę momentów było śmiesznych i trafionych. Ale w 90% to nie jest A-Team tylko Die Hard 5.0. Na dodatek okazuje się, że nawet kontenery trzeba robić w CGI do trywialnych technicznie scenek...
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
11-06-2010, 15:16
No ja będę mniej surowy i 6/10, ale też się zawiodłem.
Przede wszystkim całość to jakby prequel do serialu, bo opowiada o sformowaniu się Ateam i służbie w armii - wiecznymi ściganymi stają się dopiero na samym końcu filmu (świetne nazwiązanie do serii). Poza tym obsadowo moim zdaniem na medal - jasne, że nowy BA nie dorasta do pięt oryginałowi (Murdock moim zdaniem też nie - za mało walnięty jest w filmie), ale wszyscy pasują do swoich ról i wywiązują się z nich niemalże wzorowo. No i mimo wszystko jest to film, w którym dużo się dzieje i jeśli przymknąć oczy, to można się dobrze bawić. Co jednak na minus: przede wszystkim za mało w tym zabawy - raz jest śmiesznie, za moment grobowo poważnie, za bardzo mieszają się stylistyki, za dużo wrzucono do jednego wora (wspomniana przemiana BA - zupełnie z czapy motyw) i czuć za dużą różnicę ciśnień. Całość jest też zbyt sztuczna (CGI w co drugim ujęciu) i zbyt przesadzona jak dla mnie - co zabija stylistykę oryginału. Tam mieliśmy sprawną ekipę, nieco majsterkowania, pomysłów i fruwające auta. Tutaj totalnie olano wszelkie prawa fizyki, chemii, realności i prawdopodobieństwa, co miejscami mocno irytuje (finał nadaje się na debilizm stulecia). No i zabrakło mi też jakiegoś luzu - wszystko niby jest lajtowe, ale strasznie toporne i chwilami ciągnie się jak flaki z olejem. Dodam jeszcze do tego post-bourneowski montaż i sceny walk oraz zbyt powolne zawiązanie akcji i parę zwyczajnie nudnych scen. Także wesoło nie jest, ale - jak pisałem - gdy się postarać, to nawet dobrze się to ogląda. Coś czuję, że na dvd przy piwku, będzie to znacznie fajniejszy film.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-06-2010, 17:47
Mi się podobało. Czuć w filmie duch serialu. Niezła obsada, bardzo podobał mi się nowy Murdock i sceny z jego udziałem są najlepsze (kule w 3D :) ). Mocną stroną jest również duet Lynch - Pike, scena w samochodzie Gorzej wypada nowy Buźka i Hannibal, ale nie ma tragedii. Tragedią za to jest kompletnie beznadziejna postać B.A. Najfajniejsza postać z serialu okazała się męcząca. Twórcy chyba chcieli oprócz akcyjniaka dodać jakieś ambitniejsze treści i wyszło to beznadziejnie. Ogólnie dobrze się bawiłem i nie żałuję wydanych pieniędzy.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
12-06-2010, 13:30
Zgadzam się że Murdock był prześwietny :)
Ale: - B.A. był dość sztuczny. Zamiast aktora mogli zrobić robota :) - Buźka to powtórka z Kac Vegas. - najsłabiej wypadł Hannibal. Liam Neeson to świetny aktor, ale akurat ta postać zbytnio odbiega od serialowego pierwowzoru. Jest zbyt poważna. 12-06-2010, 17:46
Są filmy, które kiłą zalatują na kilometr sto lat przed premierą. Chujem walą ich plakaty, zwiastuny, fotosy, a nawet zdjęcia z planu. Kinowa Drużyna A bez wątpienia do takich filmów należy.
Specjalnym fanem serialu nigdy nie byłem - jako szczyl wolałem McGyvera. No, ale A-Team też się oczywiście oglądało, choćby dlatego, że robili to wszyscy fajni kolesie w podstawówce. Trzeba więc było być na bieżąco i jakiś tam sentyment mam do dziś. Hollywood zagrało na tym moim sentymencie [nie po raz pierwszy zresztą] i [również nie po raz pierwszy] udowodniło, że niektórych staroci odświeżać nie należy, bo zdążyły się już gdzieś głęboko w szafie zaśmierdnąć. Serialowa Drezyna A przesycona była klimatem lat 80. Wersję filmową musiano oczywiście uwspółcześnić [a jakże!], żeby film był zjadliwy dla Generacji Justina Biebera, dla której kino zaczęło się na Matriksie. No i okazało się, że ta historia we współczesnych dekoracjach nie działa, że coś takiego zaskoczyć mogło tylko w tej jajcarskiej, zdystansowanej, lekko kiczowatej atmosferze ejtis. I chociaż twórcy co chwila starają się mniej lub bardziej subtelnie mrugać okiem do fanów serialu, to jednak klimat nowej Drużyny nie ma nic wspólnego z klimatem starej. Dowcip też już nie ten - serial bywał od czasu do czasu całkiem zabawny, a w filmie żarty i onelinery są wysilone i ssą pałę aż miło. Panowie nade mną wspomnieli już o nowym Bi Ej, ale i ja muszę o nim napisać. Otóż nigdy, Mili Państwo, nigdy nie widziałem postaci tak beznadziejnie zrimejkowanej na potrzeby filmu kinowego. Nie dość, że typo, który go gra [ponoć jakiś wymiatacz w MMA, ale coś mi mówi, że Mr. T by go wciągnął nosem] nadawałby się co najwyżej do grania drużynowej furgonetki, to jeszcze scenarzyści zrobili z niego w połowie filmu milczącego emo... Barakus był największą zaletą serialu, jego znakiem rozpoznawczym, postacią legendarną [kultową?], itd., itp. W filmie jest najsłabszym ogniwem i najbardziej żenującym elementem. Przykre. Są jakieś plusy? Są. Wikus jako Murdock najzupełniej daje radę. Reszta drużynki [i w ogóle obsady] jest niestety nijaka. Są ze dwie zabawne scenki [They're trying to fly a tank!] i... to wszystko. Polecam fanatykom serialu i fanom Justina Biebera. Reszta niech się trzyma z daleka. 19-06-2010, 02:26 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |