Świeżo po seansie. Survival w starym dobrym stylu (przypomniało mi się The Edge). Same chłopy, sytuacja beznadziejna, znikąd pomocy, wokół piździ mróz, wiatr i śnieg, a jedynie gdzieś tam w myślach kobiety i dzieci (i tęsknota za nimi). Dlatego nie przeszkadzały mi te retrospekcje.
Teraz będzie spoiler, ale po trzech latach od premiery, ukrywanie go nie ma chyba sensu:
Pod koniec (po śmierci Henricka) pomyślałem, że jak Ottway też umrze, to dam 7/10, a jak przeżyje to 6/10. Ostatecznie scena z tulipanami tego nie rozstrzygała, więc dałem 7/10. Potem dowiedziałem się o scenie po napisach, ale czy ta scena na samym końcu naprawdę coś rozstrzyga? No, bo przecież mamy tam dogorywającego wilka i dyszącego Neesona. Ja to tłumaczę tak, że to był pojedynek bez zwycięscy i obaj się wykrwawią na śmierć
Teraz będzie spoiler, ale po trzech latach od premiery, ukrywanie go nie ma chyba sensu:
Pod koniec (po śmierci Henricka) pomyślałem, że jak Ottway też umrze, to dam 7/10, a jak przeżyje to 6/10. Ostatecznie scena z tulipanami tego nie rozstrzygała, więc dałem 7/10. Potem dowiedziałem się o scenie po napisach, ale czy ta scena na samym końcu naprawdę coś rozstrzyga? No, bo przecież mamy tam dogorywającego wilka i dyszącego Neesona. Ja to tłumaczę tak, że to był pojedynek bez zwycięscy i obaj się wykrwawią na śmierć
06-01-2015, 23:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2015, 01:12 przez Gemini.)






