CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,430
Liczba wątków: 29
(23-06-2017, 22:59)Kuba napisał(a): ... i oglądało mi się je dobrze, głównie dzięki aktorom.
No OK. To rozumiem. Ale dla mnie, jakby wypadł ten wątek z B. Zanem to co serial by stracił? Co w ogóle to wniosło? Może jakby planowali 3ci sezon i miało to później wrócić ale...
Ogólne podsumowanie serialu, po obejrzeniu wszsytkiego.
Właściwie to jakby wywalić z tego serialu wiele niepotrzebnych i rozwleczonych wątków i zmontować po 2 dwugodzinne filmy na sezon (1-3) to wypadałoby to znacznie lepiej dziś.
1 - klimatyczny, wciągajacy, soupoperowe wstawki znośne 7+/10
2A - słabiej, zaczyna być rozwleczone jakby twórcy wiedzieli, że mają jeszcze z 10 odcinków więc nigdzie się nie śpieszą. I to jest dziwne bo... finał i eskalacja następuje nagle i intensywnie... 6/10
2B - najsłabszy. O ile jest bardziej dynamiczny od poprzedniej odsłony to wątków namnaża się za dużo, często są bzdurne, ucięte. Nowy „główny zły” jest beznadziejnie irytujący. 5/10
FWWM – 5+/10 bo to w 1 części chaotyczny prequel z Cooperem a w 2 nużący prequel z Laurą, gdzie nie pokazano praktycznie niczego nowego, czego znający serial by już nie wiedział.
Po dodaniu kilku scen z MP nieznacznie zyskuje.
reszta ->
http://forumkmf.pl/Thread-Twin-Peaks-Fire-Walk-with-Me-1992-Missing-Pieces-2014--4608
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
25-06-2017, 22:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2017, 22:30 przez shamar.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,091
Liczba wątków: 8
(25-06-2017, 22:26)shamar napisał(a): (23-06-2017, 22:59)Kuba napisał(a): ... i oglądało mi się je dobrze, głównie dzięki aktorom.
No OK. To rozumiem. Ale dla mnie, jakby wypadł ten wątek z B. Zanem to co serial by stracił? Co w ogóle to wniosło? Może jakby planowali 3ci sezon i miało to później wrócić ale...
2A - słabiej, zaczyna być rozwleczone jakby twórcy wiedzieli, że mają jeszcze z 10 odcinków więc nigdzie się nie śpieszą. I to jest dziwne bo... finał i eskalacja następuje nagle i intensywnie... 6/10
2B - najsłabszy. O ile jest bardziej dynamiczny od poprzedniej odsłony to wątków namnaża się za dużo, często są bzdurne, ucięte. Nowy „główny zły” jest beznadziejnie irytujący. 5/10
Dla mnie wątek z Billy Zanem tyle wniósł, że zamknęli wątek zakochania Audrey w Cooperze, dali jej scenarzyści trochę szczęścia na koniec serialu. Po prostu uwielbiam tą postać to należało jej się.
Co do 2A i rozumiem że masz na myśli zakończenie wątku Laury. Zamkneli nagle i intensywnie bo jak pewnie wiesz stacja wymusiła na Froscie i Lynchu taką decyzję i wcale nie mieli zamiaru tego wyjaśniać nigdy. Paradoksalnie dzięki tej decyzji powstały jedne z najlepszych odcinków serialu czyli trylogia o mordercy Laury (2x07-2x09). Co ciekawe chyba wszyscy jadą po 2 serii (nawet Lynch), a przecież odcinki od 2x01 do 2x09 to najlepszy element serialu i chyba większość uważa odcinki np. 2x01 i 2x07 (pożegnalny Lyncha) za najlepsze w serialu.
Z 2B to się zgadzam że słabszy poziom, zwłaszcza odcinki skupiające się na mieszkańcach (od 2x10 do 2x16) totalna nuda, ale od 2x17 czyli pojawienia się Windoma Earla i Annie (Heather Graham) robi się ciekawie. Choć zgadzam się że wątek Windoma przeciągnięty na siłę trochę, ale warto obejrzeć choćby dla wątku szef Coopera Gordon - Shelly (i to jego słynne Bonzai!) czy wątku romantycznego między Cooperem i Annie, który jest przeuroczy i słodki. Ale nie tylko, bo wątek z miss miasteczka, wątek z łasiczką też fajny. No i daje o sobie znać wątek mitologiczny z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej czego apogeum osiąga w finale i to dla mnie plus bo to super wątek jest. Choć nawet w tych słabszych odcinkach są poszczególne sceny fajne, ciekawe, ale też sporo żenujących (supermoce Nadine, wątek Jamesa, diabelskie dziecko), średnie (przedłużony wątek z wojną secesyjną, który da się oglądać dzięki aktorowi i początkowo jest ciekawy, ale później robi się nudny). No i na koniec najlepszy odcinek serialu, obok 2x07.
Choć ja bym podzielił oryginalny serial inaczej jak Ty. Od 1x01 do 2x09 serial o morderstwie Laury, od 2x10 do 2x16 serial o mieszkańcach, a w 2x17 kolejny restart serialu czyli Windom Earle, Annie, Czarna Chata i finał. Jak na takie zamieszanie za kulisami, czyli odejście Lyncha po 2x07 (wrócił tylko jako aktor oraz na finał jako reżyser), plus ciągłe wtrącanie się stacji, przerwy w emisji trwające z miesiąc, i sam Frost został, to widać ten burdel za kulisami w odcinkach. W 2x10-2x16 widać że mają problem ze znalezieniem nowego głównego wątku a jednocześnie do końca serii zostało im aż 13 odcinków, ale od 2x17 robi się dobrze. Nie super tylko dobrze, a w finale świetnie oczywiście.
Co do FWWM to prawda, że nic nowego nie pokazano czego byśmy nie wiedzieli, ale lubię ten film za klimat bliższy filmom Lyncha jak np. Zagubiona Autostrada i przez prawie całkowite odejście od humoru serialu (wiele scen wyciętych ma serialowy humor). Z Donną prawda że słabo wypadła aktorka, ale też nie mieli wyjścia jak Boyle fochy miała, bo nie chciała w scenach rozbieranych brać udziału oficjalna wersja a nieoficjalna, że tak dała ekipie w kość w czasie kręcenia serialu (zazdrość o relacje między Sherylin Fenn i chłopakiem Boyle czyli MacLachlanem, co podobno spowodowało zmiane wątku Audrey-Dale, a raczej ucięcie go), iż pewnie ekipa była szczęśliwa że Boyle nie będzie w filmie. Ciekaw jestem czy wspomną o niej w ogóle w 3 serii.
Jja akurat pierwsze 30, 40 minut z Jackiem Bauerem i Chrisem Isaakiem nie cierpię, nudzi mnie ten pozamiasteczkowy fragment filmu, ale od momentu gdy pojawia się miasteczko jest coraz lepiej. Nie zgadzam się też z opinią większości, że Sheryl Lee gra słabo w filmie. Zagrała o wiele lepiej jak w serialu, jest świetna jako Laura. Podoba mi się też to, że Laury wizerunek w filmie nie jest idealny, nie jest pokazana jako święta, choć wiadomo o tym było od czasu serialu. No i Ray Wise miał też okazję pograć trochę.
Ogólnie doceniam film za ten klimacik takiej jakiejś beznadziei losu wokół głównej bohaterki. A gdyby nie BOB i wątki paranormalne to można potraktować by film jako historie dziewczyny, którą spotykała ogromna tragedia z rąk najbliższej jej osoby .Lee tak zagrała, że zależało mi na jej bohaterce, choć wiadomo było jak skończy. Do najlepszych filmów daleko Lyncha, ale dobra rzecz i przesadna była krytyka po której Lynch miał dość filmów na kilka lata. Zresztą za samą sekwencję w barze warto film obejrzeć.
25-06-2017, 23:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2017, 23:28 przez michax.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,910
Liczba wątków: 11
Podobno w odcinku 8 Lynch zdziela publikę w łeb młotkiem. Ale nie jestem pewien czy akurat o takie doznania chodziło :D
26-06-2017, 15:52
Stały bywalec
Liczba postów: 4,442
Liczba wątków: 8
Zgadza się. Początek epizodu trzeciego był gruby? Tutaj Lynch jedzie surrealistycznym walcem po mózgu przez bitą godzinę. Ale co ciekawe, jest bardzo konkretnie jeśli chodzi o rozwinięcie mitologii tego świata.
Generalnie cały odcinek to jakby księga twin peaksowej biblii w interpretacji Lyncha. I z tego co zrozumiałem:
- BOB i Garmonbozia pojawiły się na świecie wraz z pierwszym wybuchem atomowym w historii (data wskazuje na test Trinity)
- Gigant jest rezydentem Białej Loży, może nawet jej panem, i w odpowiedzi na pojawienie się BOBa tworzy ze swojej świadomości istotę idealną, czyli Laurę, która potem zstępuje do świata żywych i być może ma za zadanie unicestwić BOBa
I teraz pytania:
- Czarne duchy to ofiary wybuchu?
- Stworzenie wchodzące do ust dziewczyny to?
- O ile zakład, że chłopak to młody Robertson?
- Cooper czasem nie urodził się w 1956?
26-06-2017, 16:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2017, 16:53 przez Huntersky.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,910
Liczba wątków: 11
Ten odcinek będzie pewnie najbardziej hejtowany przez publikę albo najbardziej hołubiony przez hipsterów lynchowskich. Krótko: Eraserhead w Twin Peaks + Odyseja Kosmiczna. Może być ciężko to przełknąć bo momentami ziewałem.
"Gigant jest rezydentem Białej Loży, może nawet jej panem, i w odpowiedzi na pojawienie się BOBa tworzy ze swojej świadomości istotę idealną, czyli Laurę, która potem zstępuje do świata żywych i być może ma za zadanie unicestwić BOBa" - dość ciekawa teoria, być może masz rację. Tylko czy istota idealna bładzi tak jak Laura? Raczej nie, no chyba że jest jej doppelgangerem.
"- Stworzenie wchodzące do ust dziewczyny to?" "Zarodek" Boba wg mnie.
"- O ile zakład, że chłopak to młody Robertson?" Ja zawsze sobie wyobrażałem Robertsona jako kogoś starszego. Policzmy: Leland został zaatakowany przez Boba jak miał bodajże 10 lat, więc musiało to być około roku 1960 (Leland wygląda na około 40 lat w pierwszym sezonie). Ten młody chłopak w 1956 mógł mieć z 15-16 lat? Musiałby więc zaatakować Lelanda za jakieś 4 lata. Choć nie można tego wykluczyć, bo pewnie za chwilę dziewczyna pocałuje znowu chłopaka i przekażę mu w ten sposób tę latającą żabę (zarodek Boba).
Przez chwilę myślałem, że ta dwójka to Leland i Sarah Palmer :D
"- Cooper czasem nie urodził się w 1956?" - wg Wiki, 19 kwietnia 1954.
Wieczorem obejrzę oczywiście ponownie, bo było dziś bardzo grubo. Momentami za grubo :))
Za tydzień ponoć ma nie być odcinka 9-go, co oznacza, że poczekamy sobie 2 tyg.
26-06-2017, 18:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2017, 18:38 przez Doppelganger.)
Dużo pisze
Liczba postów: 328
Liczba wątków: 0
Kurde co on odwalił :D Takiej schizy przez 55 minut to się nie spodziewałem. Końcówka mocna.
ale...
Nie do końca kumam tego robala. Zarodek Boba by pasował, ale co to za dziewczyna? Na początku też ta gadka z białym koniem łączyła mi się z wizją Coopera przed postrzałem w poprzednich sezonach, ale tam strzelała Josie, a chyba chronologicznie nie powinna mieć powiązania z Bobem. Chyba że była ciemnym agentem nr 2
/edit
Dobra nieważne, ten koń mi się pomieszał z inną sceną. Wiem jeszcze mniej :P
26-06-2017, 22:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2017, 22:13 przez Salto.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Zajrzałem w spoilery i straciłem ochotę na powtórkę oryginalnej serii.
Czytając to mam wrażenie że Lynch doskonale dogadałby się ze Scottem :)
26-06-2017, 22:08
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Był lekki i lekko surrealistyczny kryminał z elementami horroru, a tu wychodzi jakaś kolosalnie zawiła opowieść fantasy, niczym napisana przez Lindelofa i Nolana...
26-06-2017, 22:12
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Jestem zachwycony tym odcinkiem. Nie ma to wiele wspólnego z TP, wydaje się kompletnym odjazdem i rozumiem, że ktoś może uznać, że Lynchowi odwaliło, a wybacza mu się takie rzeczy, jakie u innych reżyserów nie miałyby prawa przejść. No cóż, Lynch sobie zapracował na takie - powiedzmy - pobłażliwe traktowanie, a ja jestem pod wielkim wrażeniem i te szalone wizje sprawiły mi po prostu ogromną satysfakcję. Można się czepiać kiepskich efektów specjalnych, kiczowatego montażu i wklejania tych wszystkich "duchów", ale to wszystko działa, bo dawno nie czułem takiego lęku i niepokoju (żule o czarnych mordach), obrzydzenia (żabomucha) czy natchnienia (sekwencja od wybuchu atomowego niczym stworzenie świata z "Drzewa życia" Malicka w krzywym zwierciadle) w odstępie paru minut. Nawet gdyby na końcu okazało się, że to wszystko nie ma sensu, to walić to. Sny nie muszą być logiczne, a to piękny i przerażający sen. Lynch, rób tak dalej, bo nie chcę się budzić :D
26-06-2017, 22:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2017, 22:37 przez patyczak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Dogoniłem, nadrobiłem wszystko do 7 epka 3 serii (kolejne 2 dopiero dwa tygodni bede mógł). Jeste mega zaskoczny jak i zaczarowany formą te historii, aktorami oraz wizją Lyncha. Na dodatek dawno tak nie ciekawiły mnie kolejne fabularne pomysły w którymkolwiek serialu.
26-06-2017, 22:31
Miss Avatara 2012
Liczba postów: 1,149
Liczba wątków: 14
Trochę mi się nie chce wierzyć, że tego typu sceny mogą u kogokolwiek wywoływać strach lub niepokój. :P
Nie wmawiacie sobie trochę tego?
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
26-06-2017, 23:00
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Mnie zaś trudno uwierzyć, że kogoś te sceny nie niepokoją :)
26-06-2017, 23:08
Myślę, że ten mem najlepiej podsumuje ten odcinek:
Cholera, nie wiem co o tym myśleć. Po 15 minutach wydawało mi się, że odpadnę. Chyba nawet najdziwniejsze odcinki 1 i 2 sezonu nie były tak posrane.
Dla mnie trochę jednak przegięcie. Owszem, niepokojące, ale jednak przegięcie. Cała ta obrzydliwa żabomucha, te żule (kto to w ogóle jest?!), akcja z bombą atomową (swoja drogą ślicznie nakręcony wybuch) to jednak trochę za wiele.
I czy Bob jest jebaną Godzillą? Czy on powstał w wyniku tego wybuchu? To jakaś metafora zła? Nic nie rozumiem.
26-06-2017, 23:13
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,910
Liczba wątków: 11
Podsumowanie odcinka 8:
Opinie są spolaryzowane jak diabli, ale to akurat było do przewidzenia (nie mówię nawet o tym forum). Ja jestem pośrodku i dalej nie wiem co o tym gościu myśleć: geniusz czy szarlatan?
Sugestia że Bob jest jakimś ubocznym produktem testu atomowego z połowy ubiegłego wieku jest rozwiązaniem zupełnie niepotrzebnym. Odziera to tę wspaniałą postać z całej mocy. Wyjaśnienie z połowy sezonu 2 (Bob to zło odwieczne, od zawsze tkwiące w człowieku) jest idealne. Na dodatek, pewnie zaraz okaże się że ten chłopak to jest pewnie młody Frank Silva. Przypomnę tylko, że Bob pod postacią Franka Silvy ukazywał się tylko wybranym osobom w wizjach.
26-06-2017, 23:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2017, 23:29 przez Doppelganger.)
Swoją drogą:
26-06-2017, 23:20
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Co musiałby zrobić Lynch, żeby fanom to się nie spodobało? xD
26-06-2017, 23:26
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Przestać być Lynchem? :P
26-06-2017, 23:29
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,910
Liczba wątków: 11
Pewnie nawet jakby odcinek 9 składał się z sekwencji gdzie gość przez godzinę zmienia koło na autostradzie w Milwaukee w 1967 r nie zbiłby ich z tropu :)
26-06-2017, 23:31
Tzn. jednego temu odcinkowi nie można odmówić. Dowiedzieliśmy się sporo na temat mitologii w serialu. Inna sprawa, że mało z tego póki co rozumiem ;)
26-06-2017, 23:32
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Nie wiem. Ja nie lubię np. Inland Empire, więc Lynch jest w stanie nakręcić coś czego nie będę umiał nawet skończyć, bo usnę z nudów albo pomyślę, że nic się kupy nie trzyma, bo zbyt dużo metafor czy czegoś tam. Twin Peaks na razie mnie nie nudzi i chociaż jest bardzo dziwnie, to wydaje się trzymać kupy. Ten odcinek mimo wszystko jest dość konkretny - jeżeli chodzi o szczegóły, to nie mam pojęcia, co było czym. Ale tak ogólnie, to mógłbym mniej więcej powiedzieć o co chodziło. Poza tym, pewnie się dowiemy kim np. były te dzieciaki.
26-06-2017, 23:33
|