Film roku? Do czasu premiery "Dragged Across Concrete" na pewno.
Akurat dzisiaj próbowałem sobie przypomnieć jakiś tegoroczny obrazek, który zrobiłby na mnie jakieś wrażenie no i bida, nic nie przychodziło mi do głowy. Kilka filmów, które widziałem było spoko i to w sumie tyle, żaden nie pokazał nic co zostałoby mi w bani na dłużej. Ok, może poza kilkoma momentami i patentami z "Anihilacji".
I nagle wyskakuje jak królik z kapelusza nowy film typa, który grał w "Pile";) Aż mi się nie chce wierzyć, że ten sam gościu napisał i wyreżyserował najlepszy film sci-fi jaki widziałem od lat. Budżet ponoć w okolicach 5 baniek, efekt - czapki z głów. "Upgrade", w bardzo wielkim uproszczeniu, to cyberpunkowa wersja "Death Wish" - mamy kolesia, który szuka morderców, tyle że wspomagany jest przez sztuczną inteligencję STEM - w sumie tyle wystarczy wiedzieć o fabule, żeby nie psuć sobie przyjemności z seansu. Do tego klimacik, akcja i brutalność "Dredda" połączona z rozkminami z "Her".
W głównej roli zaskakująco dobrze wypada bieda-Hardy z "Prometeusza", super zdjęcia, świetna muza no i masa fajnych patentów - pierwsza akcja gdy STEM przejmuje kontrolę - perełka.
Zwiastun trochę za dużo pokazuje, dlatego lepiej nie psuć sobie zabawy i go nie oglądać;)
Krótko - "Upgrade" to czysta B-klasowa zabawa w stylu 8'ties, tyle że jakimś cudem wyskoczyła na powierzchnię całkiem niedawno. Kapitalny film.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
15-08-2018, 03:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-08-2018, 04:01 przez slepy51.)
Film bardzo dobry, ale nie wychyla się ponad jakąś wybitnością. Sceny walk na początku faktycznie wyglądają super, ale potem, gdy kamera ciągle wariuje w ten sam sposób, to robi się to już na tyle normalne, że nie zwraca się na to uwagi. Twist z
Slepy mówi jak jest. Taki film mogliby wspólnie zrobić w latach 80 Verhoeven, Crichton i Cronenberg. Szczególnie skojarzenia z Robocopem i Terminal Manem narzucają się same, a w trzecim akcie zaczyna dominować wpływ Kanadyjczyka. W finale zresztą reżyser decyduje się bezkompromisowo dojebać do pieca, co w czasach złych fioletowych ludzików pstrykających palcami jest niczym ożywczy zastrzyk świeżej krwi. Zakończenie to po prostu czyste złoto. Film automatycznie dostaje prestiżowy australijski certyfikat NPA:
Cytat:W głównej roli zaskakująco dobrze wypada bieda-Hardy z "Prometeusza"
Żadne zaskoczenie jeśli widziało się popisy Greena w najlepszym serialu ostatnich lat (Quarry) lub w zajebistym horrorku Invitation. Nie mówiąc już o tej legendarnej scenie:
Poza tym jak tak dalej pójdzie, to Tomek zostanie bieda-Greenem. Upgrade jest wręcz uderzająco podobny do nadchodzącego Venoma, tylko ten drugi zapowiada się żałośnie, a ten pierwszy to
10/10
Cytat:Twist z
Spoiler do przewidzenia w mniej niż połowie filmu. Na plus "wewnętrzny Jarvis". Spoiler
Pierwszy twist specjalnie był do przewidzenia, żeby zniechęcić widza do kombinowania i odwrócić uwagę od drugiego twista. Dla mnie w finale powiedzieli tyle ile trzeba.
15-08-2018, 16:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-08-2018, 16:31 przez Paszczak.)
Ooo, ale to było dobre. Spokojnie top 3 tego roku za Infinity War i MI: Fallout. Nie spodziewałem się tak dobrego filmu, chociaż raz zwiastuny nie kłamały. Rewelacja.
Damn, oglądam właśnie i scena w łazience gdy mówi ze jest fucking ninja - zachowanie, dialog ze STEMem, no jakbym Venoma widział. Na pewno przez skojarzenie z Hardym, ale damn, Logan jest ekstra. Idę oglądać dalej!
Świetny koncept, świetna realizacja i plus za zakończenie z jajami.
Poza tym reszta jest raczej bez polotu. Logan Marshall-Green w roli głównej jest tylko okej - nie wiem czyja to wina, ale jego bohaterowi brakuje uroku i magnetyzmu. Na pewno brakuje jakichś fajniejszych wymian zdań ze STEM i czegoś więcej w jego oczach (no trudno nie pomyśleć o Hardym w tej roli).
No i problemem, że wszystko jest takie oczywiste od samego początku - wszelkie zaskoczenia są do przewidzenia jak tylko zaczynają się pojawiać ich elementy, a potem film nie robi nic (może poza samiutkim zakończeniem), by rozwinąć je jakoś bardziej oryginalnie i ciekawie.
Kurcze, to straszna szkoda, bo przecież jest tutaj materiał na znakomite, kultowe kino. A obecnie całość jest jakoś tak, dla mnie przynajmniej, rozdarta pomiędzy ciężkim i poważnym kinem zemsty, a rozrywkowym thrillerem, jakby autorzy nie wiedzieli, w którą stronę bardziej pójść i przez to obie strony wydają mi się niedopieczone.
Może nawet nie tyle rozdarta - po prostu i dramatyczna, i adrenalinowa część są tylko poprawnie poprowadzone.
Bez iskry.
Zostawiając mnie z poczuciem, jakby twórcy poza dwoma czy trzema nowatorskimi elementami, nie czuli potrzeby się już starać. Bo dialogi są pisane tylko tak, by nie zażenować (czasem tylko zdarzy się jakaś skucha - jak np. niemal cały dialog z hakerem), a przecież koncept daje tutaj ogromne pole do popisu, bo ma niesamowity potencjał na świetne teksty i sceny.
To na bank największy mój ból w tym filmie - że nie wykorzystano potencjału i zrobiono to tylko poprawnie, co sprawiło, że trudno mi było z prawdziwymi emocjami oglądać naprawdę niezłe zakończenie. Bohaterowi zabrakło więcej charakteru (przecież to spokojnie mógł być taki cyberpunkowy John McClane!!!), więcej ikry dialogom (ze wskazaniem na dialogi bohatera - którego imienia nie potrafiłem zapamiętać przez cały seans. Chyba Greg?), a zwrotom akcji więcej świeżości. Gdyby Greg i STEM mieli ciekawsze interakcje to rozwój ich relacji w dalszej części filmu byłby tylko mocniejszy, a tak... po prostu jest.
Obejrze sobie jeszcze pewnie kiedyś pojedyncze sceny akcji, bo są kozacko zrealizowane, ale do całego filmu raczej nie będe miał ochoty wracać. Szkoda.
Od początku widziałem tutaj taką sci-fiową wizję opętania, ale nie spodziewałem się, że film rzeczywiście pójdzie w tę stronę. Bardzo fajnie, że jednak się na to zdecydowali i to nadało nieco oryginalności zakończeniu. Snuffer przywołał mi The Guest prywatnie pisząc o tym filmie - i tego brakuje mi w zakończeniu. Sympatii do bohatera. Gdyby można było zajarać się współpracą ze STEM jakoś bardziej niż tym, że fajnie się bije - gdyby z ich interakcji wynikały jakieś zabawne dialogi, zabawne sytuacje, coś, cokolwiek, co budzi sympatie, czego namiastka już jest w filmie, to zwrot akcji waliłby w łeb znacznie, znacznie mocniej.
15-08-2018, 21:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-08-2018, 21:44 przez Gal Anonim.)
slepy napisał(a):W głównej roli zaskakująco dobrze wypada bieda-Hardy z "Prometeusza"
Stary, ale to jest koleś, który zagrał główną rolę w najlepszym serialu ostatnich lat - "Quarry". Jeden sezon, potem anulowali, a i tak zdążył pozamiatać.
Co do samego filmu dwie uwagi: 1) Elon Musk nie będzie zadowolony z takiej reklamy "inteligentnych" samochodów; 2) podoba mi się, co Crov napisał w spojlerze - miałem identyczne odczucia i pewnie dlatego nie mogę nazwać "Upgrade'u" filmem roku (filmem roku na tę chwilę ciągle pozostaje "Den of Thieves"). Też mi trochę brakowało do jakiegoś hiper podjarania się.
Cytat:(przecież to spokojnie mógł być taki cyberpunkowy John McClane!!!)
Tylko po co? Przecież to w ogóle nie było zamiarem Whannella. GREY to całkiem zwykły, szary gość który chce spokojnie sobie żyć nikomu nie wadząc i którego okrutny los coraz głębiej wpycha w bagno. Green jak dla mnie świetnie oddaje dezorientację, zmęczenie i narastającą desperację wywołane całym tym bajzlem. W gruncie rzeczy bohater jest w tym filmie przede wszystkim ofiarą i większa "fajność" nijak by tu nie pasowała.
Cytat:(przecież to spokojnie mógł być taki cyberpunkowy John McClane!!!)
Tylko po co?
Żeby bohater był interesujący i angażujący, a nie nijaki. To przede wszystkim. Drugą rzecz byłby kontrast i większa emocjonalna siła zakończenia (tutaj polecam wspomnianego wcześniej "The Guest").
W "The Guest" chce się kibicować Davidowi i jest majndfak, gdy jednak - nawet pomimo tego, że film to zapowiadał - do końca pozostaje "zły". W "Upgrade" brakuje większej podjarki relacją Greya (dzięki ;)) i STEM - równie dobrze Grey mógłby nosić na sobie super-zbroję i tyle. A tak fajnie byłoby pod koniec filmu czuć jakąś stratę.
Cytat:W gruncie rzeczy bohater jest w tym filmie przede wszystkim ofiarą i większa "fajność" nijak by tu nie pasowała.
John McClane też był ofiarą i zwykłym gościem. ;) Nie wiem jak interpretujesz "fajność", ale po obejrzeniu "Die Hard" powinieneś wiedzieć o co chodzi. Tym bardziej, że "Upgrade" nie raz i nie dwa wchodzi umyślnie ton zabawy, a bohater robi komiczne miny i nawet żartuje.
16-08-2018, 00:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-08-2018, 00:10 przez Gal Anonim.)
Fajny film, takie 7/10, ale z Whannella to jednak jest taki sobie reżyser i to widać w każdej scenie. Niby wszystko jest na swoim miejscu, ale zwyczajnie brakuje temu większego pierdolnięcia. Scenariusz jest ok, mimo, że nie wykorzystuje potencjału w pełni, ale za kamerą ewidentnie brakuje kogoś z większa werwą i lepszym wyczuciem tego typu klimatów. Jestem pewien, że gdyby wziął się za to taki Blomkamp, efekt byłby jeszcze lepszy, bo do takich b-klasowych akcyjniaków ma rękę jak mało kto w dzisiejszym kinie.
Mimo wszystko, nie będe specjalnie narzekał, bo takich filmów powstaje obecnie bardzo mało, więc każda próba nawiązania do lepszych czasów, bez nachalnego cytowania i zbędnej stylizacji, z góry dostaje u mnie +1 do oceny. :)
Cytat:Drugą rzecz byłby kontrast i większa emocjonalna siła zakończenia (tutaj polecam wspomnianego wcześniej "The Guest").
Znam Gościa. Lubię Gościa. Ale siła emocjonalna jego zakończenia sprowadza się do reakcji "hehe, dobre". Gość jest jajcarski i nie da się go traktować nawet z odrobiną powagi.
Pierwsze skojarzenia miałem z kinem eighties, ale pod pewnymi względami Upgrade bliżej do sf wcześniejszej, surowszej dekady (The Forbin Project, Demon Seed). A Grey kojarzy mi się z everymanami jakich pełno było w paranoicznym kinie lat 70 (Parallax View, Trzy Dni Kondora, etc.). Żartuje, ale niezbyt często, a żarty te mają zwykle raczej gorzki, szyderczy ton - to raczej naturalna reakcja obronna wobec absurdalnej, przytłaczającej sytuacji. Przede wszystkim jest udręczony, co pasuje do tej historii. Do Die Hard by nie pasowało. Nie czuję potrzeby jakoś szczególnie lubić Greya; wystarczy, że mu współczuję.
Cytat:Drugą rzecz byłby kontrast i większa emocjonalna siła zakończenia (tutaj polecam wspomnianego wcześniej "The Guest").
Znam Gościa. Lubię Gościa. Ale siła emocjonalna jego zakończenia sprowadza się do reakcji "hehe, dobre". Gość jest jajcarski i nie da się go traktować nawet z odrobiną powagi.
Zobacz, co napisałem w spoilerze. Nie chodzi o powagę, chodzi o chęć kibicowania bohaterowi.
Cytat: Żartuje, ale niezbyt często, a żarty te mają zwykle raczej gorzki, szyderczy ton - to raczej naturalna reakcja obronna wobec absurdalnej, przytłaczającej sytuacji.
Brzmi jakbyś opisywał reakcje Johna McClane w "Die Hard". ;)
Cytat:Nie czuję potrzeby jakoś szczególnie lubić Greya; wystarczy, że mu współczuję.
No to jeżeli mu współczułeś to spoko - nie mamy o czym gadać. Dla mnie był zbyt nijaki i przewidywalny, by się nim interesować.
16-08-2018, 15:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-08-2018, 15:41 przez Gal Anonim.)
Obejrzałem, dzięki za polecankę. Ale dupy nie urywa.
Wizualnie rewelka, genialnie wygląda jak na tak mały budżet. Fajny patent z chipem i gadaniem. Walki cudeńko.
Niestety fabularnie jest kiepsko. Pierwszy finałowy twist wpadł mi do głowy na początku, ale miałem nadzieję, że będę w błędzie. Niestety film momentami też jest strasznie głupiutki i naiwny. Brakuje też napięcia i emocji w tym wszystkim. Niestety.
Ale trzymam kciuki za sukces filmu. Chcę więcej takich małych i dużych produkcji SF każdego roku.
A na koniec taki szorcik SF. Przypomniał mi się w trakcie oglądania. Byłby z tego niezły odcinek Black Mirror. Jest pomysł i jest on wykorzystany lepiej w 20 minut niż w Upgrade w pełnym metrażu.
Za chwilę się okaże, że film słaby bo potencjału nie wykorzystuje - no jaja, wiadomo że nie wykorzystuje, taki "Robocop" też nie wykorzystuje, co nie zmienia faktu, że jest świetnym filmem. Zamiast docenić mega dobre kino nakręcone za drobne, przypierdolmy się do wszystkich wad - spoko, kręćmy nosem a za chwilę narzekajmy, że dziś się już tak nie kręci. Nie żebym coś smucił, ale jest bardzo dobry film, który ma swoje wady, ale robi robotę, a tu pisk, że nie jest wybitny.
No nie jest, bo to B-klasowa zabawa schematami i kliszami, ale dająca mega radochę. Oby więcej takich "rozczarowań" jak "Dredd" czy "Upgrade" w tych dzisiejszych smutnych filmowo czasach.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
Z tym, że "Dredd" i "RoboCop" wykorzystują potencjał historii, którą opowiadają i robią to w ciekawy, świeży sposób. :)
Cytat:Nie żebym coś smucił, ale jest bardzo dobry film, który ma swoje wady, ale robi robotę, a tu pisk, że nie jest wybitny.
Ale to bardzo dobry film - po co mu wypominasz, że ma wady zamiast się cieszyć, że w ogóle powstal? Potem narzekasz, że takich filmów już nie ma - przestań zwracać uwagę na wady, skoro to bardzo dobry film to bardzo dobry i koniec tematu. Nie ma sensu pisać o wadach. Ma ci się podobać i tyle.
;)
Cytat:No nie jest, bo to B-klasowa zabawa schematami i kliszami, ale dająca mega radochę.
No tej zabawy schematami i kliszami to właśnie tutaj nie ma za bardzo niestety. Raczej kosmetyka.
To co dla ciebie jest kosmetyką, dla mnie jest czymś, czego dawno w tego typu kinie nie widziałem - vide dialog z babą o pizzy - który o świecie przedstawionym mówi więcej, niż 150 CGI obrazków futurystycznego świata wykreowanego za ciężkie miliony. Ożywczy powiew, to jak najbardziej trafne określenie.
Ty chciałbyś kolejnego McClane'a, a ja nie, bo tego pierwszego mam w "Die Hard"; Grey to koleś "analog" w świecie technologii, relikt, który ma gdzieś te wszystkie szmery-bajery. Wiem, że przesłanie filmu daje łopatą po łbie (na moje też niepotrzebne retrospekcje w końcówce) ale to scenarzyście "Piły" potrafię spokojnie wybaczyć, jeśli daje mi całkiem sensowną historię i pokazuje coś nowego (sceny walk) za grosze, które miał do dyspozycji.
Sama scena "ścigana" mówi dużo o tym jaki to jest film.
Odnośnie "kosmetyki" - patent z ładowaniem bicka nabojami mistrzowski, to samo "główny" zły - chudy gik, wspomagany technologią i oldskulowym wąsem - samo dobro:)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
18-08-2018, 04:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-08-2018, 04:45 przez slepy51.)
Podobało Ci się - kumam, dlatego nie widze tutaj podstaw do jakiegoś sporu (tj. mnie też się nawet podobało, ale tak na raz i nara), więc nie ma sensu chyba przeciągać liny. Odniosę się tylko do tego:
(18-08-2018, 04:30)slepy51 napisał(a): Ty chciałbyś kolejnego McClane'a, a ja nie, bo tego pierwszego mam w "Die Hard"; Grey to koleś "analog" w świecie technologii, relikt, który ma gdzieś te wszystkie szmery-bajery.
No spoko, jesteś zadowolony z tego bohatera, który jest - luz. Ale nie wiem w jaki sposób fakt, że Grey to koleś "analog" (nota bene, tak samo przecież nazywano McClane'a ;)) sprawia, że nie powinien mieć więcej charakteru. To przecież nie "te wszystkie szmery-bajery" miałyby mu nadać osobowości. Tym bardziej, że to nie jest tak, że Grey to posępna morda od początku do końca filmu - bo ma tutaj sporo momentów, gdzie kozaczy i żartuje (czasem w dość toporny sposób, jak na przykład tekstem "hacker formerly known as"). Nie wymagam od niego bycia kalką McClane'a, ale chciałbym czegoś, co go wyróżni od setek taśmowo produkowanych bohaterów i czegoś świeżego od historii, a nie tylko fajnych efektów i bajerów.
18-08-2018, 05:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-08-2018, 05:44 przez Gal Anonim.)