12-05-2018, 09:21
|
Zimna wojna (2018) reż. Paweł Pawlikowski
|
|
Oleszczyk pisze, że będzie Złota Palma albo nagroda za reżyserię. To co prawda tylko zwykły wpis, ale gość pewnie coś tam słyszy więcej. Niemniej hajp się buduje.
.
(12-05-2018, 00:44)Capt. Nascimento napisał(a): 4/10 dał Sausage Party, tyle samo nowemu filmowi Pawlikowskiego... Jak można dać "Sausage party" tak niską ocenę.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 12-05-2018, 14:20
Już pal licho ocenę Parówkowej Imprezy samej w sobie, ale jeśli "Zimna wojna" wygra w Cannes to zostanie niesmak z takiej równości, czy wyższości Hitmana (5/10)...
Innymi słowy jeśli "Zimna wojna" wygra w Cannes to - moim skromnym zdaniem - autorowi recenzji należy się reprymenda, bo marketingowo dla strony jest strzałem w piętę. Na taką nonszalancję może sobie pozwolić Oleszczyk albo mógł Roger Ebert, tylko u nich i treść i jakość tekstów była wyższa (nie mówiąc o wyrobionej marce). Jeśli recenzent jest świadom kontrowersyjności swojej opinii to mając na uwadze dobro strony powinien naprawdę przyłożyć się do wyjaśnienia takiej a nie innej oceny. Inaczej pozostaje (czytelnikowi) niesmak i poczucie że czas szukać recenzji filmów na lepszej stronie. 12-05-2018, 19:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2018, 19:07 przez Capt. Nascimento.)
Jak ktoś jest poważnym recenzentem i ma na uwadze dobro strony (jakby nie patrzeć filmowej) to powinien dużo bardziej przyłożyć się do uzasadnienia swojej (świadomie kontrowersyjnej) oceny.
Czemu ludzie nie traktują poważnie jego opinii? W moim odczuciu nie dlatego, że zdarza mu się iść z oceną pod wiatr, tylko dlatego że nie czuje potrzeby albo nie potrafi tej oceny uzasadnić. Jak widzę reckę filmu i większość osób ciśnie po recenzencie (a bynajmniej nie jest to żadna biased fanbaza danego filmu), to dość jasne że recenzent działa na niekorzyść strony. 12-05-2018, 19:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2018, 19:14 przez Capt. Nascimento.)
Osobiście wydaje mi się, że po raz kolejny autorowi przeszkadzało ukazanie komunizmu jako jednoznacznie złego, tak jak przy filmie z Hardym. Bo zapewne autor jest jednym z wyznawców modnego prądu myślowego, że komunizm jest dobry, tylko 50 razy nie wyszedł. Jest to zatem klasyczny przykład negatywnego podejścia do całości zbudowanego wokół jednego elementu. Ale wypominanie, że facet dał kiedyś wyższą ocenę jakiemuś głupiemu akcyjniakowi jest absurdem.
Podobnie jak wzywanie do kajania się bo film wygra coroczny festiwal. A za rok wygra kolejny pieszczoch krytyków o którym również świat zapomni. Argumentacje są za słabe? Nie spodziewałem się skomplikowanego eseju dzień po premierze festiwalowej. 12-05-2018, 19:23
Nie mówiłem o kajaniu się, tylko o solidnym wyjaśnieniu, czemu film jest zły.
A wypominam bo jest co wypominać (trochę tych tytułów wymieniłem wraz z ocenami). Mi osobiście naprawdę jest obojętne jaką opinię ma autor - tylko dla strony źle to wygląda jak czołowego recenzenta nikt nie traktuje poważnie. 12-05-2018, 19:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2018, 19:34 przez Capt. Nascimento.)
Wychodzę z założenia, że gdyby recenzent miał zawsze takie same zdanie jak ja to byłby mną. Lepiej znaleźć grono lubianych recenzentów niż nawracać każdego z napotkanych, także pod kątem obszerności argumentacji jakiej zwykle używa. Zwłaszcza wypominaniem 4/10 dla takiego rzemieślniczego średniaka jak Sędzia z tym gościem z "Dziewczyny z komputera" :)
Ciężko się dyskutuje jak cały czas edytujesz :) Tutaj na forum mało kto z głównej jest traktowany poważnie, a stosunki popsuły się mocno bodajże w czasach zachwytów redakcji nad "Salą samobójców". 12-05-2018, 19:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2018, 19:39 przez Szaman.)
Jeśli poważny recenzent szanującej się strony daje bardzo niską ocenę np. Ojcu Chrzestnemu i tego nie uzasadnia to wychodzi na:
- aroganta - pretensjonalnego bufona - amatora - albo głupka :p (wybierz jedno) Jeśli recenzent wstawia bardzo niską ocenę bo np. jest fanem komunizmu, albo bo bolała go w trakcie seansu głowa, to żaden z niego recenzent. Czytelnicy się (słusznie) zniechęcą i strona na tym traci. Ot, wystarczyłoby solidnie uargumentować swoje (kontrowersyjne) zdanie i naprawdę mało kto miałby z tym problem - wilk syty i owca cała. 12-05-2018, 19:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2018, 19:49 przez Capt. Nascimento.)
A może pogadacie po obejrzeniu tego artsy-partsy filmu? Bo póki co nic nie wiecie, a gnoicie, bo na zachodzie znowu zachwyt. A tymczasem film jest pustą wydmuszką - znowu.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-05-2018, 23:41
Co konkretnie ci przeszkadzało? Bo ciekaw jestem, przez reckę na portalu jakoś z trudem przebrnąłem, nieszczególnie ciekawa a ja jestem za to ciekaw jak bardzo Cannes przesadza w hypie.
13-05-2018, 00:23 (12-05-2018, 19:43)Capt. Nascimento napisał(a): Jeśli poważny recenzent szanującej się strony daje bardzo niską ocenę np. Ojcu Chrzestnemu... Kapitanie... Ale nie przyrównujesz jakiejś "Zimnej Wojny" teraz do "Godfathera"? :)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 13-05-2018, 00:52 (13-05-2018, 00:23)Kuba napisał(a): Co konkretnie ci przeszkadzało? To, że cała historia jest po łebkach i na słowo honoru. Pawlikowski poraża formą - tym razem prócz wymownych ujęć czerni i bieli królują piosenki - ale fabuły tam praktycznie nie ma. Główna bohaterka jedzie cały czas na jednej minie i nie wiemy dlaczego w ogóle kocha Kota, który nie ma tu nic do zagrania. Kulesza dolepiona na siłę. Szyc drewniany tak jak jego sztampowy bohater. A już pierwsze ujęcie polskiej wsi po wojnie krzyczy: film artystyczny!!! Lepsze to od Idy (o co nie było trudno), ale - o ironio! - o wiele mniej tu podskórności i dodatkowych znaczeń, cały czas łopatą do głowy.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 14-05-2018, 00:58
Ty Mefisto w Cannes bawisz? Oglądasz też inne konkursowe filmy?
A to, że w filmie sama forma bez dobrej fabuły? Cóż, selekcja z Cannes taka jest, to nie Oscary, że w głównej kategorii są zazwyczaj same w miarę bezpieczne i normalne filmy, w Cannes jest artyzm, jedni go lubią, drudzy nie cierpią, ale wygrywają tam czasami takie rzeczy, które tutaj na forum miałyby średnią ocen pewnie koło 3/10, na przykład Wujek Boonmee sprzed 8 lat jest tak pojebany, że idę o zakład, że przy nim Zimna Wojna to szczyt mainstream i fabularnej prostoty. 14-05-2018, 08:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-05-2018, 08:40 przez simek.) (14-05-2018, 00:58)Mefisto napisał(a): A już pierwsze ujęcie polskiej wsi po wojnie krzyczy: film artystyczny!!! Lepsze to od Idy (o co nie było trudno), ale - o ironio! - o wiele mniej tu podskórności i dodatkowych znaczeń, cały czas łopatą do głowy.No i wszystko jasne. Dzięki, lubię jak film potwierdza to, co o nim sądziłem, jeszcze przed obejrzeniem :D PS. A tutaj jeszcze oświadczenie Pawlikowskiego po wzburzeniu jakie wywołały jego wcześniejsze wypowiedzi: http://www.rp.pl/Rzad-PiS/180519769-Pawlikowski-W-Polsce-jestem-na-czarnej-liscie.html
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
14-05-2018, 08:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-05-2018, 10:18 przez Dr Strangelove.)
Jak można być jednocześnie na czarnej liście i otrzymywać dofinansowanie? Dlaczego nikt nie zada mu tego prostego pytania. Zapewne to był taki chytry plan aby go prześladować, dali mu kasę na dokończenie filmu, więc narazili go na większy stres w pracy, zmęczenie i niewygodę wynikającą z długiego przebywania poza domem. Dranie pewnie maczają nawet palce w tym, że spędza maj w cholernym Cannes!
14-05-2018, 10:46
Chyba nie chciało Ci się przeczytać linka od Dr Strangelove. :p
Cytat:"W imieniu polskich reżyserów w Cannes dziękuję ministrowi Glińskiemu za życzenia. Dziękuję również Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej za wsparcie “Zimnej wojny”. Nasz film został dofinansowany za kadencji dyrektor Magdaleny Sroki i ostatnio – dodatkowo - przez nowego szefa Instytutu pana Radosława Śmigulskiego. Polski Instytut Sztuki Filmowej wspiera także finansowo całą kampanię promocyjną filmu w Cannes" Cytat:"Nie zmienia to faktu, że w rządowej telewizji TVP jak i w instytutach kultury polskiej za granicą istnieje lista niepożądanych, niewystarczająco patriotycznych artystów, na której - wraz z wieloma wybitnymi kolegami – figuruję. O istnieniu takiej listy wiemy od zniesmaczonych i oburzonych pracowników obu tych instytucji, jak i z praktycznych działań państwowych mediów i instytutów kultury polskiej za granicą. Parę lat temu z dnia na dzień zdjęto z programu mój film ‚Ida’, co spowodowało dymisję członka redakcji TVP Kultura. Kiedy pokazano mój film w programie TVP ‚Kocham kino’ obudowano go ideologiczną pseudo-dyskusją dwóch skrajnie nacjonalistycznych (i z punktu widzenia kina skrajnie niekompetentnych) krytyków filmowych, co skłoniło do odejścia z TVP Grażynę Torbicką. To są wypowiedzi Pawlikowskiego na całą burzę. Szczerze - ma w tym drugim cytacie sporo racji. Jedyny problem w tym, że w wywiadzie jakoś nie pojawił się ten pierwszy cytat, nie mówiąc o tekście "nigdy nie pokażą Idy"... gdy ją pokazali nawet w TVP1. Ponoć ktoś po tym został zwolniony z pracy. Pytanie pozostaje, czy to Pawlikowski był tak mało konkretny, czy dziennikarz który prowadził wywiad wyciągnął za dużo z kontekstu. Niemniej - krytyka PiSu sama w sobie słuszna. Pierwszy Polak, który zgarnął Oscara za film nieanglojęzyczny (a w dodatku zgarnął dwa Oscary) nie powinien musieć całować po stopach przedstawicieli rządu, aby dostać dofinansowanie. Szczególnie, że PISF dofinansowywał już koszmarne gnioty (i to takie z recenzji Mietczynskiego, poniżej wszelkiej krytyki). 14-05-2018, 15:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-05-2018, 15:40 przez Capt. Nascimento.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |







