Kler (Wojciech Smarzowski, 2018)
Okropna bo okropnie zrobiona i nie pasująca czy taka drastyczna?
Obstawiam to pierwsze

Odpowiedz
Pierwsze. Drastyczna to dla mnie nie jest zupełnie - nie takie rzeczy w kinie grali. Snuffer dobrze napisał, że to przeskoczenie rekina w wersji extreme.
.

Odpowiedz
Nie wiem czy jasno srebrnik zaznaczył, że

Nawet prychłem.

W filmie jest jeszcze jedna retrospekcja będąca podobna łopata a poza tym to inne kino, poważniejsze wiec robi się taki dysonans i nieprzyjemne wrażenie. W ogóle myślałem przez moment ze film skończy się ujęciami tych twarzy z filmu dokumentalnego, co tez by mi zgrzytało ale chyba osiągałoby podobny efekt pozostawienia widza w powiedzmy osłupieniu bez uciskania się do takich dziwadeł. Szczerze mówiąc nie wiem jak to nazwac, coś takiego chyba zupełnie nie przystaje poważnemu, doświadczonemu twórcy.

Odpowiedz
Przeskoczenie rekina u Smarzowskiego? Coś w stylu tych naciąganych debilizmów z końcówki "Drogówki" czy jeszcze durniejsze?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Dobry film. Wierzyłem w Smarzola i nie zawiodłem się - to nie jest jednostronny, buracki pojazd po KK. Klechom się dostaje, a i owszem, ale balans został zachowany - Wojciech (Wojtek) to zbyt dojrzały twórca na takie tanie zagrywki. Nie mam problemu z ostatnią sceną, chociaż taki obrót spraw można było przewidzieć wcześniej (podobnie jak z Drogówką - i pod względem zamknięcia wątku postaci, i zerowego wpływu jej działań na organizację) - nie jest to wszakże wada, tylko smutna, acz oczywista konkluzja. Trzej księża są świetnie napisani i zagrani (moim faworytem jest Braciak). Bardzo mi się podobało, że
Humoru wbrew pozorom mało - najwięcej dostarcza ( :) ) go postać Gajosa, która jest ucieleśnieniem wszystkiego złego, co można powiedzieć o duchownych.

7-8/10 z perspektywy fana Smarzowskiego, gdzieś tak pomiędzy Różą a Wołyniem.

Odpowiedz
Obawiałem się Smarzowskiego idącego w tryb full-Vega. Tego nie ma i w sumie trochę mi głupio, że podejrzewałem o coś takiego, jednak bardzo dobrego reżysera. Nie znaczy to jednak, że "Kler" uważam za film szczególnie udany.

No ale po kolei.

Ogromną siłą wielu produkcji Smarzowskiego było tło opowieści. Rysował je bardzo wyraziście, a przede wszystkim używał go, żeby dopowiedzieć pewne kwestie, niekoniecznie związane w linii prostej z głównym tematem, jaki poruszał. Dzięki temu zabiegowi, choćby "Wesele" jest filmem tak mocnym. Bez galerii ciotek, sąsiadów, księdza-cwaniaka i morza wódy, historia jakoś tam by się ułożyła, ale nie udałoby się wykreować ekranowej rzeczywistości, która pozwalała tak głęboko w opowieść wejść. Powiem wręcz, że w kwestii rysowania świata przedstawionego Smarzowski jest reżyserskim mistrzem. Problem zaczyna się, kiedy punkt ciężkości filmu przesunięty zostaje na tło, a konstrukcja się nie zmienia. Tutaj właśnie Smarzowski ponownie wpada w pułapkę,, którą na siebie zastawił już przy filmie "Pod mocnym aniołem". Wówczas wódę, czyli koronny atrybut trzeciego planu w jego historiach, przesunął na sam front. Nie wyszło. Mimo, że bardzo próbował - ubierał film w jakieś ciuchy kina eksperymentalnego, kombinował z formą. Nadal nie działało. "Kler'' to w założeniu ten sam przypadek. Smarzowski ponownie wziął motyw z tła i zrobił z tego cały film. I o ile w tym wypadku szanse na powodzenie były większe - w końcu historia ludzka, to jednak historia ludzka, a nie epopeja o wódzie - tak zupełnie nie wyszło, tak udane dotąd poszerzanie opowieści. Poszedł tutaj za szeroko.

W "Klerze" nie ma w ogóle momentów ciszy. Smarzowski gada non stop. Problem jest taki, że on nie ma do powiedzenia za wiele. Dzięki temu można podziwiać takie sceny jak pijany ksiądz prowadzący samochód, a w radiu AKURAT słychać audycję o jakichś grzeszkach duchownych. Kiedy inny kapłan wybiera się gdzieś pociągiem, to za nim w wagonie AKURAT karki biją konduktora. W sumie to naturalna konsekwencja wyboru tematu - skoro księża-grzesznicy są głównymi bohaterami, to czym tutaj teraz budować tło opowieści? No czymkolwiek. Druga opcja to nadal duchowieństwem. A co tam. Przecież tytuł to KLER, po co więc komu jakakolwiek subtelność. Niech więc główną osią filmu będą grzechy księży, a w ramach odautorskiego komentarza dookoła, niech też będą grzechy księży. No i taki to film. Wojtek (sam tak chce) kręci się w kółko. Powtarza sam siebie, a przy tym wszystkim absolutnie niczego nowego do tematu nie dokłada. Nie osądzam, nie wiem - z mojej perspektywy jednak, to dokumentacja przed napisaniem scenariusza nie była przeprowadzona zbyt rzetelnie. "Atrakcje" pokazywane przez Smarzowskiego można poznać równie dobrze, przeglądając archiwum artykułów z jakiegoś Onetu. I to nie bardzo dogłębnie.

No dobra, ale co z samą historią? Bo warto pamiętać - w przypadku tego tytułu zwłaszcza - że głównym zadaniem filmu jest przedstawienie jakiejś historii. W wypadku idealnym, to poprzez tę historię (oraz wątki poboczne, czy kreację świata) twórcy przekazują różne inne treści. Za to zresztą często chwalę kino amerykańskie, które tego typu zabiegi doprowadziło do perfekcji. Subtelnie podane metafory to być może najważniejszy walor jankeskiego kina, które jednocześnie ma zapędy artystyczne, a pozostaje w ramach tzw. komercyjnego. Smarzowski jednak wydaje się swojej historii mocno niepewny. Stąd ta jego opisana wyżej ogromna potrzeba dopowiadania czegoś w każdej sekundzie. A to pijaczki, których mija bohater rzucą jakiś komentarz, a to we wspomnianym radiu słychać pasujący do tezy fragment audycji, a to w wiadomościach telewizyjnych leci coś tam, a to kogoś pobiją, a to naziści coś krzykną, a to kogoś uderzy ktoś. Smarzowski ciągle przypomina o co tutaj chodzi. Tak naprawdę nie wiem, czy on tego potrzebuje. Może nie - ale skąd mam wiedzieć, czy opowieść o trójce księży miałaby odpowiedni wydźwięk, skoro w trakcie seansu nie ma sekundy na myślenie?

Ok, wróć. Co z tą historią? Już tak konkretnie - jak idzie fabuła? No kulawo. Początkowo film sugeruje, że będzie miał fabułę epizodyczną, ale w pewnym momencie część wątków się łączy. Część jednak nie. To jest jakiś zgrzyt. Mam wrażenie, że historię bohatera Więckiewicza można bez żadnego problemu wyciąć. No ale wtedy nie byłoby aż tylu "szokujących" scen, a przecież trzeba pokazać jak ksiądz romansuje i jak ksiądz chleje. To jednak nie jedyny problem. Cała historia wydaje się strasznie bałaganiarska. Coś tu, coś tam, a logiki czasami jakoś niewiele. Naczelnym problemem jest tu chyba totalnie absurdalny motyw podsłuchu, który zakłada jeden z bohaterów. Jakby to powiedział Deadpool - that's just lazy writing. Cały ten wątek jest tak przerysowany, tak kreskówkowy, tak naiwny, że chyba tylko postać arcybiskupa Mordowicza (tak, film operuje tego typu symboliką; inny bohater nazywa się Lisowski - oczywiście ten najbardziej cwany) jest równie karykaturalna. Sporo ogólnie tu dziur, braku konsekwencji, nielogicznych decyzji i nielogicznych reakcji na wydarzenia. Chyba po prostu jednak widać, że Smarzowski skupił się na tezie, a nie na historii. A szkoda, bo to słabe podejście.

Brzmi to chyba dość ostro, ale to nie tak, że postrzegam film wyłącznie źle. Oj nie. Mimo tego wszystkiego "Kler" się nieźle ogląda. Ogromna w tym zasługa Pawła Laskowskiego, który montażem nadał filmowi bardzo dobre tempo. Nie ma tutaj takich eksperymentów jak w przypadku "Wołynia", chociaż mnie tam montaż się bardzo podobał. "Kler" zmontowany jest po prostu dynamicznie. No i dobrze. Dzięki temu ta najeżona gadaniną reżysera historia daje się oglądać. Przy spokojniejszym przedstawieniu, kto wie - mogłoby już być wręcz niestrawnie. A tak? Tylko śmiesznie i momentami niezręcznie. Ocenę podwyższają także bohaterowie - celowo nie piszę tylko o aktorach. Oni sami w sobie są całkiem nieźle napisani. Jakby lepiej skroić historię dookoła nich, a przede wszystkim pozbyć się tego absurdalnego świata przedstawionego, to te postacie byłyby punktem wyjścia udanego scenariusza. Zwłaszcza w takim wykonaniu. Więckiewicz jest bardzo dobry, Braciak fantastyczny, a Jakubik gra kosmicznie - może wręcz najlepiej w karierze. Smarzowski może być wdzięczny swoim wykonawcom i sobie, jako reżyserowi w sumie. On tutaj się obronił. Poległ za to Smarzowski-scenarzysta. Za dużo chciał, poszedł za szeroko, a tak naprawdę w moim odczucie nie osiągnął wiele.

Mnie "Kler" nie otworzył oczu. Mnie "Kler" nie zszokował, nie poruszył, nie obraził, nie usatysfakcjonował. Kilka razy mnie rozbawił, kilka razy zażenował. Zraził bałaganem w opowiadanej historii i zdziwił (i to bardzo) aż tak koszmarnym zakończeniem, z najgorszym ujęciem końcowym w karierze pana Wojtka. Brawo - udało się przeskoczyć rekina.

Jakby to wszystko co napisałem streścić? Przeciętny film z masą błędów, który kompletnie nie rozumiem, czemu wywołuje tak wielkie emocje. Przynajmniej czas mija przy nim całkiem nieźle.

5/10
.

Odpowiedz
Serdecznie dziękuję.
Zaoszczędzę 30 zeta.
Kiedyś tam się obejrzy w sieci albo w telewizorni.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
W multikinach i CC z masterpassem bilety są za dychę. Za tyle moim zdaniem warto. Choćby po to, żeby wiedzieć o co chodzi z tym całym szałem dookoła filmu.

Zresztą ogólnie warto, bo to spore wydarzenie, więc warto mieć głos w dyskusji. No ale to moje podejście. Lubię być w temacie.
.

Odpowiedz
I słowo stało się ciałem :D
http://next.gazeta.pl/next/7,151003,23989823,kler-pobil-rekord-wszechczasow-znamy-ogladalnosc.html#s=BoxOpMT
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(30-09-2018, 21:39)srebrnik napisał(a): W multikinach i CC z masterpassem bilety są za dychę. Za tyle moim zdaniem warto. Choćby po to, żeby wiedzieć o co chodzi z tym całym szałem dookoła filmu.


Jak o co chodzi? Trzeba jednak przyznać rację PISiorom, że to film do zobrzydzania Kościoła. Może nie tyle taki był zamysł ale lewackie strony krzyczące o PRZEŁOMIE, PRAWDZIE, która zmieni ciemnogród (typu foxweek czy wybiócza) dają paliwo by tak sądzić. Wyczuli pajace, że to kolejny element, którym ugrają coś przeciwko PISowi i robią pod siebie z radości.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Mocny, bardzo dobry film. Gajos - drugoplanowy ale genialny, Braciak totalnie rewelacyjny, Jakubik mnie zaskoczył, a Więckiewicz mimo, że miał najmniej pola do popisu to i tak sprawił się bardzo dobrze. Jednak Smarzowski to Smarzowski. Film jest na ogół spokojny, ale gdy przychodzą mocne sceny to aż serce szybciej biło. Ucieczka Kukuły przed linczem niemal żywcem wyjęta z "Wołynia". Co do postaci Lisowskiego -
Na minus sam koniec. Średnie wykonanie, i słaba klamra. 8/10.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Smarzu już robił lepsze filmy ale ten jest najbardziej potrzebny. Wartość etyczno-moralna oraz ciężar społeczny tego filmu jest ogromny.

Nie interesują mnie brednie prawicy i skowyt tej czarnej stonki, ale jeśli nawet jedna osoba przejrzy na oczy, to film odniósł swój skutek.

Aktorsko jest kapitalnie (Braciak, Gajos i Jakubik), obłędny Mohr i zajebisty Beler. Fabuła się trzyma kupy, montaż nie jest chaotyczny. Film w paru momentach chwyta za serce.
Kino było pełne a to już był 5 dzień wyświetlania.

Ostatnia scena mogłaby być zrealizowana lepiej. Jakubik, do czego się przyznał Smarzowskiemu, grał jakby samego siebie bo

Jak na Smarza to jest to dość łagodny film i dość chrześcijański bym powiedział.

8/10 spokojnie, a za temat poruszony powinno być nawet więcej.
Film który nawet pożyteczni idioci prawicy i "czarnych" powinni zobaczyć.

Odpowiedz
Dla pewności wolę zapytać - czy zwiastun był z dupy zmontowany i taki chujowy montaż nie ma miejsca w filmie? Smarzowskim się nie jaram, po prostu nie chcę wylądować na Vega-bisie, bo sama tematyka filmu to pole do popisu lub do walenia banałem.
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Nie no, to jest inna bajka niż Vega. Półka wyżej tak czysto filmowo.

@Doppelganger

Widzę, że jakoś mocno zaangażowany jesteś w bezsensowną wojenkę wokół filmu. No to może mi dopowiesz, co takiego ważnego jest w tym filmie. Bo jak pisałem - nie zauważyłem absolutnie ńic nowego w temacie. Zdawałem sobie sprawę z patologii w kościele przez "Klerem". Po "Klerze" nie jestem ani trochę mądrzejszy. No chyba, że faktycznie istnieją super żarówki-podsłuchy z fenomenalnymi mikrofonami.

A z Jakubikiem chyba coś pomyliłeś, bo z Twojej sugestii wynika, jakby molestował on dzieci, a chyba gadał, że dedykuje swoją rolę koledze, który był ofiarą księdza pedofila.

A co do tej wojenki, to obie strony są chyba siebie warte jednak.

[Obrazek: 9a3022109cca91b9ed58ce0513399d25.jpg]
.

Odpowiedz
Montaż u Smarzowskiego dawno nie był tak normalny. Zwiastun miał charakter komediowy, w filmie komedię masz tylko podczas libacji trójki księży (
) i w postaci Gajosa.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
@srebrnik - co ro Jakubika to możesz mieć rację.

Ale mylisz się co do całej reszty. Ja też niczego nowego się nie dowiedziałem z tego filmu, ale Polacy, te barany idące za księdzem jak i ci tzn niepraktykujący ale podążający za resztą "bo co ludzie powiedzą", już tak.

Bo to nie jest film o kościele, tylko o tym durnym społeczeństwie które na to wszystko pozwala. To jest przytyk w naszym kierunku, splunięcie w twarz całkowicie zasłużone.

Ja sam mam w rodzinie księdza i wszystko, absolutnie wszystko, co pokazał Smarzu widziałem albo słyszałem z opowieści księdza (bez żenady oczywiście o tym mówiącego).

Ale to że ja o tym wiem albo Ty nie zmienia w żaden sposób faktu że instytucję religii zorganizowanej a zwłaszcza KK w Polsce należy całkowicie odbrązowić i odkłamać.

I po to powstał ten film. Myślałem, że to jasne.

Odpowiedz
Rozumiem to. Dobrze, że powstał. Żal mi tylko, bo moim zdaniem nie jest za dobry, a jednak nie umiem oceniać wyżej filmu, wyłącznie dlatego, że ma ważną rolę.

Moim zdaniem Smarzowski paradoksalnie osłabia przekaz tym karykaturalnym światem przedstawionym. Te wszystkie grzechy księży nie wybijają się ponad groteskową patologię tła historii.

Szkoda, bo postacie trzech głównych bohaterów napisane są nieźle. Jednak Smarzowski przesada, chyba chciał za bardzo. Być może zbyt skupił się na przekazie, kosztem opowieści. Słuchając tego co gada w ostatnim okresie, biorę taką opcję pod uwagę.
.

Odpowiedz
Celem sztuki (a film do niej aspiruje i często nią jest) jest szokować, prowokować, zmuszać do myślenia, zmieniać horyzonty, ogólnie rozwijać. Trzeba czasem walnąć prostego człeka obuchem w łeb aby dotarło, co zawsze robi Smarzu.

W tym aspekcie Smarzu jak zawsze daje radę.

Tylko że karykatury w tym filmie mało (pisałem dlaczego) i wielokrotnie Smarzu pokazuje tych księży jako zagubionych ludzi którzy są niszczeni przez system. To jest film bardzo ludzki i ma na celu otrzeźwić ludzi.

A filmów ważnych, ale słabych jest mnóstwo (choć Kler nim nie jest). Często nawet dostają Oskary :D

Odpowiedz
Nie może mieć rację tylko MA rację co do Jakubika.

Ja mam mieszane odczucia, bo w którymś momencie ciężar moralny był idealny do skończenia filmu, a Smarzowski trochę przeskakuje rekina i jeszcze w trakcie napisów rzuca tą "horrorową" muzykę jakby widz sam nie zrozumiał jak strasznego tematu dotyczy i trzeba mu to wbijać młotkiem do głowy.

A tu wyczucie jest ważne bo temat tak skrajny, że jeden krok w złą stronę może budzić niesmak widza takim jego przedstawianiem, albo sprawiać wrażenie lekceważącego, czy wręcz niepoważnego podejścia... Smarzowski balansuje na skraju, ale nie zawsze wychodzi z tego obronną ręką.

Czasm jest zbyt dosadny, gdy przydałoby się subtelności, czasem robi zbyt duży rozstrzał wątków i wychodzi przesadny chaos.

Jednym przewrotność w pokazywaniu może się podobać, a mnie kłuła po oczach bo stworzył postacie które próbuje tłumaczyć, ale ktorym nie można kibicować (Więckiewicz i Jakubik)... by nagle odwracać kota ogonem. Tyle że ja już cały seans im nie kibicowałem, teraz to już za późno! Szkoda szczególnie biorąc pod uwagę zbędność wątku tego pierwszego, gdy kręgosłup fabularny kładzie się na temat pedofilii i przesadzone zakończenie wątku tego drugiego.

Gdzieś też zagubił Smarzowski niuanse i niedopowiedzenia z "Wesela", stawiając na łopatologię, przez co mimo mieszanych odczuć ma się ochotę obejrzeć drugi raz, ale z drugiej strony po co, skoro wszystkie karty zostały tak łatwo odkryte.

Żeby nie było są plusy i to mocarne. Aktorsko każdy w szczycie formy, z naciskiem na Jakubika i Mohra, a Gajos to po prostu nieskończona charyzma.

Historia księży wciąga i faktycznie przez aktualność tematu, może to pod wzgledem przesłania najmocniejszy z filmów Smarzowskiego. Był moment gdy cała sala ucichła, niemal w przerażeniu wpatrzona w ekran, ze świadomością prawdy tego co pokazuje. A nie chodzi o tezę "Kościół to zło" - bo też bym tak tego nie odczytywał. Chodzi o ogrom cierpienia skryty skrzętnie dla... celów politycznych Kościoła. O temat tak skrzętnie skrywany, że zderzenie się z nim twarzą w twarz jest jak cios obuchem w twarz.

Było blisko by temat wzniósł się na poziom "Polowania" z Mikkelsenem, albo go nawet przerósł, ale w którymś momencie zabrakło wyczucia, a za dużo Smarzowskiego w Smarzowskim. Wśród widzów sporo osób w średnim wieku i starszych - rzadki widok - przez chwilę udało się ich złapać za gardło, ale potem bici łopatą po głowie w moim odczuciu przestali traktować ten film poważnie. Trochę szlifów i byłby monument - szkoda. 7+/10

Odpowiedz
(03-10-2018, 21:58)Doppelganger napisał(a): Ale mylisz się co do całej reszty. Ja też niczego nowego się nie dowiedziałem z tego filmu, ale Polacy, te barany idące za księdzem jak i ci tzn niepraktykujący ale podążający za resztą "bo co ludzie powiedzą", już tak.

Wspomniane barany szybciej po seansie powiedzą, że film to brednie szkalujące chrześcijaństwo, a Smarzol jest anty- anty- anty- i czemu nie pojedzie po muzułmanach lub gejach.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Smarzowski o Słowianach (2027?) Żółte Krzesło 106 9,742 08-05-2026, 08:49
Ostatni post: Bucho
  Dom Dobry (2025) reż. W. Smarzowski Spoilerowo 27 3,705 22-02-2026, 22:39
Ostatni post: OGPUEE
  Zimna wojna (2018) reż. Paweł Pawlikowski Pelivaron 159 29,223 20-09-2023, 14:15
Ostatni post: simek
  Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski) Mental 303 65,739 12-07-2023, 15:06
Ostatni post: OGPUEE
  Plagi Breslau (reż. Patryk Vega, 2018) Pelivaron 37 10,692 22-01-2020, 14:23
Ostatni post: Snuffer
  Kobiety Mafii (2018-2019) reż. Patryk Vega Krismeister 108 28,520 10-12-2019, 15:40
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Drogówka (2013) reż. Wojciech Smarzowski Juby 212 69,851 16-10-2018, 00:41
Ostatni post: Mental
  Kamerdyner (reż. Filip Bajon, 2018) Pelivaron 4 2,668 14-10-2018, 21:14
Ostatni post: srebrnik
  Utopiec (2018) czyli bardzo udany horror Patryka Vegi! Bradesinarus 1 2,254 12-04-2018, 13:07
Ostatni post: zombie_sidekick
  Twarz (2018) Reż. Małgorzata Szumowska Lawrence 15 4,096 11-04-2018, 01:08
Ostatni post: Phlogiston2



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości