To będzie u nas w kinach w ogóle?
20-03-2019, 10:23
|
Dragged Across Concrete (2019) reż. S. Craig Zahler
|
|
Elegancki trailer :)
To będzie u nas w kinach w ogóle?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
20-03-2019, 10:23
Oczywiście, że nie. W piątek za to będzie w kinach domowych na całym świecie. ;)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 20-03-2019, 10:35
Tymczasem recenzent New Yorkera studzi nastroje:
https://www.newyorker.com/culture/the-front-row/dragged-across-concrete-reviewed-a-stylish-repugnant-crime-thriller-starring-mel-gibson Cytat:Along with the ethnic stereotypes that fill the movie is a skein of gender stereotypes to match. Zahler’s world is a man’s world, in which men have the active roles and women take the passive ones—in which women are enfeebled and endangered, and men must either defend them or be implicitly complicit in their abuse by other, evil men. Cytat:There’s no shortage of significant works of art in which characters voice repellent ideas and do repellent things that, however, are distinguished artistically from the artist’s own point of view. This isn’t one of them. Heh. :)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 20-03-2019, 22:34
No nie wiem. Jeśli Zahler chce, żeby jego kolejny film pokazali choć w jednym kinie w USA, to musi się bardziej postarać. Jakaś historia o czarnoskórym geju pobitym przez rasistę z bejsbolówką MAGA mogłaby katapultować go na sam szczyt najbardziej gorących nazwisk w Holly :) Mahershala Ali powinien zagrać w tym główną rolę i zgarnąć trzeciego oscara.
20-03-2019, 23:18
To już jutro, dziwki! Ekscytuję się jak dziewica przed studniówką.
Swoją drogą na pełnym sączących wino biseksualistów RT film mimo wszystko dociągnął do szacownych 81%. W ramach przystawki obejrzałem dziś klasyczny kawał policyjno-murzyńskiej jatki: Aross 110th Street z Quinnem i Kotto. Polecam jak ktoś nie widział. 21-03-2019, 18:54
Wiadomo na jakim VOD to wychodzi? Czy wszyscy uderzają na torrenty? Ja bym dołożył Zahlerowi parę dolców.
21-03-2019, 19:35
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
22-03-2019, 12:27
Jak ktoś chce jednak kupić to jest do wypożyczenia za 7 dolców na Amazonie Prime Video:
https://www.amazon.com/Dragged-Across-Concrete-Mel-Gibson/dp/B07PPC64Z3/ Chyba nie ma blokady po geolokalizacji, ale nie testowałem jeszcze, więc na 100% nie mogę tego potwierdzić. 22-03-2019, 13:12
Nie no, Zahler to prawdziwy człowiek renesansu, ależ ten soundtrack jest świetny:)
Film poleci od razu po robocie a wizyta w przyszłym miesiącu w kinie obowiązkowa.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
22-03-2019, 14:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2019, 14:06 przez slepy51.)
No i po seansie.
Podziwiam Zahlera za konsekwencję - jego najnowsze dziełko ma jeszcze wolniejszą i bardziej metodyczną narrację, niż poprzednie dwa i obfituje w jeszcze więcej znakomitych dialogów i porządnie nakreślonych, nieźle umotywowanych postaci. Przy tym jest też najbardziej przyziemnym i najmniej brutalnym jego filmem jak dotąd. Myślę, że nowych fanów nie zyska, a dotychczasowych zadowoli, bo chociaż nie jest tak dobry, jak "Brawl...", to i tak dostarcza. Generalnie niewiele mam mu do zarzucenia, bo to po prostu nihilistyczny, skrupulatnie (momentami przesadnie) opowiedziany, surowy i do bólu realistyczny, choć nie rezygnujący z pulpowych elementów kryminał, który eksploduje w końcówce. Całość ma posmak kina z lat 70. w rodzaju "Friends of Eddie Coyle", czy filmów Peckinpaha, pobrzmiewają też tutaj melville'owskie echa. Te wszystkie zarzuty o promowanie rasizmu i prawicowego punktu widzenia można oczywiście wsadzić między bajki - w ani jednym momencie Zahler nie stawia tutaj żadnych tez, nie ineteresuje go też promowanie jakichkolwiek ideologii. Jedyne, co mi zgrzytało, to IMO niepotrzebna scenka z Jennifer Carpenter, bo nie do końca czaję, jaki cel przyświecał Zahlerowi, kiedy umieszczał tę postać w scenariuszu. Chyba, że to miał być taki okrutny comic relief, wtedy spoko. :) Chwilami mialem też poczucie, że intryga jest nieco za bardzo rozrzedzona, a metraż trochę ciąży i skrócenie tego do 120-130 minut mogłoby zrobić robotę. I to w sumie tyle z wad, bo reszta jest tip-top. Mel z Vaughnem tworzą fajny duet i to z ich ust pada najwięcej świetnych tekstów. Nie mają jakiejś wybitnej chemii, ale dobrze się uzupełniają na ekranie i są na tyle charyzmatyczni (ze wskazaniem na Gibsona), że spokojnie dają radę przykuwać do ekranu w momentach "nic nie dziania się". Technicznie również bez zarzutu, film nie ma posmaku taniochy, zdjęcia są chyba najlepsze z trzech filmów Zahlera.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 22-03-2019, 22:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2019, 22:09 przez nawrocki.)
Do wad dorzuciłbym jeszcze nadmierną chwilami kwiecistość dialogów - ta charakterystyczna dla Zahlera dekoracyjność języka chwilami trochę tu zgrzyta. Z drugiej strony dostajemy tu niektóre z najlepszych dialogów, jakie popełnił w karierze.
Mnie też film mniej podobał się od Brawl, bo choć tam też był potężny build-up, to sam finał był triumfalny i satysfakcjonujący, że hej. Tutaj oczywiście finałowe starcie jest świetnie zrealizowane, ale ostatecznie tonie w moralnej i emocjonalnej szarości. Pod tym względem skojarzenie z Friends of Eddie Coyle wydaje mi się trafione w dziesiątkę. Po dwóch godzinach taplania się w Zahlerowskim pesymistycznym bagnie chciałoby się tej odrobiny katharsis, jaką oferowały jego poprzednie filmy. Zarzuty o rasizm są oczywiście wyssane z palce, pomijając wszystko inne to biali są tu największymi zwyrodnialcami. Motyw z kluczem to mistrzostwo czarnej komedii serwowanej z poważną miną. Wątek Carpenter też uważam za przejaw złośliwego humoru reżysera. To chyba mój najmniej ulubiony film Zahlera, choć do ostatecznej decyzji będę potrzebował powtórki. Mimo wszystko 9/10, bo w przypadku tego reżysera "najmniej ulubiony" dalej oznacza tyle co "wysoko ponad resztą hałastry". 22-03-2019, 22:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2019, 23:03 przez Paszczak.)
Są na opensubtitles.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 23-03-2019, 01:28
Myślałem, że będą tu opowiedziane jakieś policyjne przygody Mela i Vince'a. Nie oglądałem żadnych zwiastunów, więc w sumie się zaskoczyłem. Historia jest super, Mel jest super, Vince też, na wątku z dzieciatą laską lekko przysypiałem, ale potem zaczęła się inba w banku. Film ma dobre tempo, nie spieszy się, serwuje mocne, nieprzewidywalne akcje. 8.5/10, i nie wiem czy jeszcze do tego wrócę. Prędzej nadrobię pozostałe dwa filmy Zahlera.
23-03-2019, 04:10
"Dragged Across Concrete"' reż. Najlepszy reżyser świata (2018);
![]() Był sobie niedawno taki film jak "Whiplash". Fajny, może nawet i bardzo fajny, kilka super scen plus spoko zagrane role. Ale miał jeden problem - jeszcze troszkę wcześniej, niejaki Buddy Rich, najlepszy jazzowy perkusista świata zagrał coś, z czego pamięta się go do dziś. W sumie nic wielkiego, bo tylko solo na perkusji - miał gdzieś wszystkie konwenanse muzyczne, robił po prostu to, co mu grało w serduchu. "Whiplash" to spoko film, fajnie próbuje odtworzyć ten moment dopowiadając ciekawą historię. Ale - cytując klasyka - "(...) to nie moje tempo (...)" - powiedział pewnie Zahler jak to oglądał. Nie wierzę, ale po seansie jego najnowszego filmu właśnie to sobie wyobraziłem - ktoś coś fajnie kopiuje, ale to tylko kopia. Nie ma startu do oryginału. Co robi Zahler? Proste. Niczego i nikogo nie kopiuje, tworzy swoją własną historię i powstaje jego najlepszy film. Takie to proste. Każdy porównuje go do Tarantina - błąd - on nie bierze z tego co było i nie wrzuca tego w ksero. Nie robi zdjęć ala epoka, nie podpierdala muzy itp. Nie KOPIUJE. Tworzy coś własnego, ale głęboko zakorzenionego w epoce, do której się odnosi. Tutaj pewnie najbliżej byłoby kryminałów i filmów o policjantach i złodziejach z lat 70-tych. Problem jest taki, że akcyjka "Dragged Across Concrete" rozgrywa się współcześnie; mamy telefony komórkowe, konsole i inne cuda techniki. Co robi Pan reżyser? Wpisuje swoją historię z lat 70-tych w dzisiejsze ramy, dodaje do tego napisaną przez siebie muzę i kręci wszystko w szerokich kadrach, jak nikt obecnie. Pojebany? Możliwe. A co wychodzi? Najlepszy film tego roku, który jest głęboko zakorzeniony w epoce 7'ties ale nic z niej nie kopiuje; Coś jakby sam, nomen omen, Sam Peckinpah postanowił dziś nakręcić dramat/thriller policyjny. Film, który wg mnie nie ma żadnych wad, żadnej zbędnej sceny no i żadnego zbędnego dialogu - po prostu wszystko w nim brzmi tak zajebiście i naturalnie, jak we wspomnianym solo Buddy'ego Richa. Anchovies. Ps. Jest w filmie taki utwór, który już dziś wrzucałem, ale jest na tyle dobry, że dam go jeszcze raz: Co robi Zahler, twórca tego, no ku.rwa, świetnego kawałka? Ano sam sobie robi z niego bekę. Humor w tym filmie jest na poziomie nieosiągalnym dla żadnego współczesnego reżysera; w mega poważnym filmie są takie sceny - perełki i sceny - dialogi, że mucha nie siada. Przykład? Zawsze wkurwiało mnie, że w każdym amerykańskim filmie ludzie wchodzą do swojego domu w butach. To samo próbuje zrobić Mel - na co żona - zdejmij buty! Zahler, kocham cię:) Ps2. Oglądam drugi raz, w sumie AŻ godzina minęła od poprzedniego seansu;) Ps3. Szacun za napisy końcowe w stylu "Predatora" - dawno czegoś aż tak samoświadomego nie widziałem:) Ps4. Ktoś coś tu piszczał, że film wygląda "tanio". No nie, wygląda pięknie - jak pisał nawrocki - to najlepiej "wyglądający" film Zahlera.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
23-03-2019, 05:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2019, 08:10 przez slepy51.)
Właśnie, co do tych anchovies... Zdaje mi się, czy w tym filmie ani razu nie pada słowo fuck?
Akurat porównanie z Peckinpahem (którego już ktoś wcześniej użył w jednej z recenzji) jest moim zdaniem trochę chybione. Bliżej temu albo do wspomnianego przez nawrockiego Melville'a, albo jeszcze bardziej do Lumeta. 23-03-2019, 08:27
A najbliżej po prostu do Zahlera;)
Czemu chybione? Przecież u Peckinpaha chodziło dokładnie o to samo co tutaj - pokażemy wam ludzi, którzy nie są idealni, a potem wrzucimy ich w jeszcze mniej idealne okoliczności przyrody. Zapomniałem wspomnieć o strzelaninach - pewnie ktoś tutaj się zna ode mnie lepiej na broni, ale wszystko jest nakręcone tak (wg mnie) realistycznie, że czapki z głów; albo inaczej - tak mało "hollywoodzko". Prosto, skutecznie i w cel ale z minimalną domieszką chaosu - jak w "Dajcie mi głowę Alfredo Garcii". Ale pewnie za mało kryminałów/westernów z tamtych lat widziałem, Tarantino na pewno lepiej by to zrobił;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
23-03-2019, 08:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2019, 08:41 przez slepy51.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |