16-12-2025, 22:19
|
Knives Out (2019) reż. Rian Johnson
|
|
Ja bym powiedział że wartość Craiga "okaże się" właśnie teraz w jego kolejnych wypłatach, bo przeca te dwa sequele już nakręcił. Jeśli nadal będzie mu się udawać zgarniać wielkie sumy no to jednak jest uważany za gwiazdę. Jeśli dużych ofert nie będzie - cóż..
Wg mnie to wygląda tak:
-Craig dostaje gigantyczną kasę za Spectre: nie no, to tylko Bond, wiadomo że bez niego to nie powstanie, więc dostaje niesamowite pieniądze, poczekajmy na kolejny film żeby określić czy jest gwiazdą. -Craig dostaje jeszcze większe pieniądze za NTTD: nie no, to zakończenie jego ery jako Bonda, nie liczy się, poczekajmy na jakiś oryginalny film. -pierwsze Knives Out odnosi sukces: nie no, to nic wielkiego, raptem kilka baniek wypłaty, poczekajmy co dalej. -drugie i trzecie Knives Out, Craig dostaje 100 baniek za dwie części: to nic nie znaczy, prawdziwa wartość Craiga okaże się właśnie teraz, jeśli nie dostanie więcej ofert, to cóż, wyjdzie na nasze że nie był tą gwiazdą, a setki milionów dolarów zarobił przez przypadek. 16-12-2025, 22:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2025, 22:30 przez simek.)
Wiadomo że w danym momencie dzięki wypłatom i popularności dzięki Bondowi "uznano go za gwiazdę" i dzięki temu dostał "gwiazdorski" kontrakt od razu na dwie części. Ale można też powiedzieć że miał szczęście że trafiła mu się taka rola i dobrych negocjatorów tego kontraktu a od czasów Bonda trochę czasu minęło. A kontrakt "gwiazdorski" mu się właśnie skończył. No i pytanie co teraz.
16-12-2025, 22:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2025, 22:57 przez Rozgdz.)
Ponawiam pytanie: czy po/miedzy Bondami on zagral w jakims hicie? Bo kojarze tylko "Inwazje", "Dom snow", ktore byly przecietne. A jeszcze "Dziewczyna z tatuazem" i "Kowboje vs Obcy".
Chlop ma marną filmografię.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 16-12-2025, 23:34
Obejrzane. No całkiem ładne, w sumie dobrze się bawiłem, chyba najlepiej na początku, bo Brolin jest świetny w roli lekko nawiedzonego księdza, późniejsze zbrodnie i ich rozwiązanie jak to w tej serii przesadzanie zagmatwane, ale i tak to chyba najlepsza odsłona z wszystkich trzech. Szkoda tylko że Blanc jest właściwie na drugim planie, więc tym bardziej dziwi gaża Craiga: skoro już mu tyle zapłacili to myślałem że będzie brylował w co drugiej scenie. O'Connor bardzo dobry i nawet fajnie że fabuła jest tak mocno skoncentrowana na jego historii, a nie na samym zabójstwie.
Oczywiście niedociągnięć jest sporo, ale przyjemny seans, dam 6/10. Jak dla mnie mogą kręcić kolejne części. (13-12-2025, 22:13)Snappik napisał(a): film wygląda jak robiony za 10. Tu nie ma NIC, co by mogło w ogóle służyć takim wydatkom, bo większość filmu to gadające głowy w jednym pomieszczeniu.Bez przesady, trochę tych lokacji jest, a znając rozrzutność Hollywood przy produkcji, to pewnie wszystkie miejsca, nawet te które pojawiają się w jednej scenie zbudowano w studiu od zera, a to zawsze kosztuje. To się może tak wydawać, że za co te grube miliony, ileż może kosztować wynajęcie ładnego kościoła, ładnego domku jednego, drugiego, no ale po prostu tak się tego nie robi. Zazwyczaj, bo są wyjątki. No pewnie w jakimś stopniu to jest pralnia pieniędzy i wielu zaangażowanym w produkcję osobom zależy żeby wszystko kosztowało, nie szukać nigdzie oszczędności. 27-12-2025, 19:10 (27-12-2025, 19:10)simek napisał(a): Szkoda tylko że Blanc jest właściwie na drugim planie, więc tym bardziej dziwi gaża Craiga: skoro już mu tyle zapłacili to myślałem że będzie brylował w co drugiej scenie.Z jedynki to niewiele pamiętam, ale w dwójce Craig w niczym nie brylował. Powiem więcej, był zupełnie nijakim elementem tej serii. Stereotypowy Żabojad ze stereotypowym akcentem. Aha, śmieszny kostium pływacki, patrzcie, ha ha ha... Pieniądze nie moje, ale za co oni mu te worki dolarów dali to jedna z większych zagadek szołbiznesu. To jakiś szwindel musi być i trick finansowy tłustych księgowych.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
27-12-2025, 20:58 Cytat: Stereotypowy Żabojad ze stereotypowym akcentem.Żabojad z Kentucky, to całkiem oryginalne połączenie, ale wyszło tak, że nic nie jestem w stanie o nim powiedzieć 27-12-2025, 21:50
A dla mnie rozczarowanie podobnie zresztą jak dwójka. Tym bardziej, że jedynkę uwielbiam, dałem 10/10. Uwielbiałem tamte postaci, chciałem nawet sequel o nich a nie o jakichś nowych sprawach. Nowa część to przeciągnięte niesamowicie, rozwleczone filmidło z postaciami, które mnie nie obchodzą. Dziwne bo wielu aktorów z sequeli bardzo lubię i podziwiam. Wymęczyłem ten film, bodaj dwa razy przysnąłem. Nawet dwójka mnie tak nie zmęczyła bo chociaż miała lepszą lokalizację niż ten leśny dworek. Dobrze chociaż że Craig się wzbogacił, niech doi tą markę ile wlezie, jak dają to brać :)
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
28-12-2025, 00:32 (27-12-2025, 19:10)simek napisał(a): Szkoda tylko że Blanc jest właściwie na drugim planie, więc tym bardziej dziwi gaża Craiga Ale jak ja o tym pisałem, to nieeeeee, nie znasz się xD
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-12-2025, 00:42
Ale jak ma coś kogoś dziwić, skoro Craig podpisywał od razu kontrakt na 2 części po premierze I, kiedy to jeszcze nie istniały w ogóle scenariusze sequeli?
Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
28-12-2025, 01:42
To tłumaczy czemu sequele tak odstają jakościowo od oryginału. Jedynkę Johnson tworzył na luzie, wpadł na pomysł i go realizował na spokojnie, z czystej scenariopisarsko-reżyserskiej pasji. Scenariusze sequeli musiał tworzyć na siłę, i to widać, że to robota zakontraktowana, z terminami na karku itd.
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
28-12-2025, 01:48 (28-12-2025, 01:42)zombie001 napisał(a): Ale jak ma coś kogoś dziwić, skoro Craig podpisywał od razu kontrakt na 2 części po premierze I, kiedy to jeszcze nie istniały w ogóle scenariusze sequeli?To może inaczej: nie dziwi mnie wynagrodzenie Craiga jako takie, tylko podejście Johnsona, który go tak mało wykorzystał w trójce. Nikt z Netflixa mu nie szepnął słówka, że Rian, no zapłaciliśmy chłopu 100 baniek, a ty robisz z niego właściwie drugi plan? Nie da się dopisać jeszcze kilku scen? Chociaż on zapewne podpisał zajebistą umowę, że ma nad wszystkim władzę, więc tylko odpowiedział, że nie, frajerzy, płaćcie za moje fanaberie jak za zboże hahahaha :) 28-12-2025, 08:36 (28-12-2025, 00:32)Pitero napisał(a): A dla mnie rozczarowanie podobnie zresztą jak dwójka. Tym bardziej, że jedynkę uwielbiam, dałem 10/10. Uwielbiałem tamte postaci, chciałem nawet sequel o nich a nie o jakichś nowych sprawach. Nowa część to przeciągnięte niesamowicie, rozwleczone filmidło z postaciami, które mnie nie obchodzą. Dziwne bo wielu aktorów z sequeli bardzo lubię i podziwiam. Wymęczyłem ten film, bodaj dwa razy przysnąłem. Nawet dwójka mnie tak nie zmęczyła bo chociaż miała lepszą lokalizację niż ten leśny dworek. Dobrze chociaż że Craig się wzbogacił, niech doi tą markę ile wlezie, jak dają to brać :) No, ja akurat uważam że najlepszy balans wszystkiego m dwójka. Trójka ma ten problem ze postacie są pretekstowe/symboliczne. Zagadka zresztą tez.Aktorzy nieźle się bawią włącznie z Craigiem ale tak w sumie w tych postaciach poza aktorami jest właśnie niewiele. Chyba najfajniej i gra i ma zrobioną postać Brolin ale jak zabrać aktora - to tak naprawdę z tej postaci zostaje bardzo niewiele. Najwięcej jest młodego księdza/O'Connora ale ten jest "idealną typową postacią pozytywną" i w zasadzie.. a dalej jest jeszcze lepiej bo postacie które grają Andrew Scott, Cailee Spaeny czy Kerry Washington służą tylko do pokazania pewnych postaw/rzeczy i są w zasadzie zbędne - można by je wywalić ze scenariusza bez żadnej szkody dla fabuły. Albo zastąpić jakimiś aktorami nołnejmami. 28-12-2025, 12:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2025, 12:55 przez Rozgdz.)
@simek
Myślę, że Netflix miał wywalone. Albo inaczej: Johnson przedstawił to jako rewelacyjny pomysł i mu zaufali, bo czemu nie. Craiga też tak mało znowu tutaj nie ma, to coś na granicy pierwszego/drugiego planu. A kontrakt to kontrakt. Craig został zresztą tak przepłacony chyba głównie dlatego, że to było negocjowane w jego primetime, kiedy miał podpisany ten gigantyczny kontrakt na ostatniego Bonda. Wątpię aby dziś dostał taką kasę za cokolwiek. Zobaczymy jeszcze czy RJ i spółka zdecydują się na 4 film, a jeżeli tak to ile Netflix rzuci na stół hajsu. (28-12-2025, 01:48)Pitero napisał(a): Scenariusze sequeli musiał tworzyć na siłę, i to widać, że to robota zakontraktowana, z terminami na karku itd. Już bym tak nie przesadzał.. Przecież to nie teksty spisane na kolanie. Mają nawet czasem jakiś tam przebłysk kreatywności. Każdy film dzieli 3 lata odstępu, więc to nie jest tak, że ktoś go gonił i pospieszał. Co więcej, on dla innego studia zrobił nawet w międzyczasie serial, przy którym napisał kilka odcinków i wyreżyserował. Po prostu to bardzo nierówny scenarzysta i tyle. Żaden geniusz, co by trzaskał co scenariusz arcydzieło. Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
28-12-2025, 13:02
Ze Scottem, Spaeny, Washington się zgodzę: oni są tylko po to, aby ktoś mógł być ewentualnie podejrzany, no typowe tło. Jednak nie zgodzę się z Brolinem: przecież to świetna postać, wyrazista, charakterna, charyzmatyczna, z grzeszną przeszłością - byłoby super ktokolwiek by go nie zagrał (swoją drogą w pierwszym ujęciu myślałem że to Jeff Bridges :p).
Zresztą ja nie lubię tego argumentu, że postaci są tylko po to, aby pokazać pewne postawy: dopóki nie jest to zrobione karykaturalnie źle, to dla mnie jest ok i zarzut jest przesadzony. Przecież jakby kto był złośliwy to mógłby stwierdzić że i w Ojcu Chrzestnym Michael jest tylko po to, aby zilustrować rozdarcie między lojalnością wobec rodziny, a chęcią odcięcia się od jej zbrodniczego charakteru, więc to kiepski scenariusz :p 28-12-2025, 13:08
Bo mam wrażenie że Johnsonowi chodzi znaacznie bardziej o komentarz społeczny.
Brolin to "Zły Jezus" (nawet ma taką stylówę) ale przede wszystkim to taki gościu który straszy "swoją trzódkę", podsyca gniew, nienawiść i kompleksy i wyklina "tamtych'. W sumie nieważne kogo - gejów, kobiety, byleby jechać. Cały proces jest w filmie wytłumaczony. Trzódka podąża za "silnym przywódca' który tak naprawdę nimi gardzi (i jest gnojem) i z ich adoracji czerpie profity. Wystarczy podstawić np Trumpa czy np z "naszego podwórka" - recenzentów filmowych - Critical Deinkera czy choćby Drwala Rębajłę . No i jak tu wziącćz Brolina, tu wziąć takiego typowego "siewcę hejtu" to.. zostaje bardzo niewiele. Washington jest kobietą której dobrą wolę wykorzystano. Spaeny jest tą która naiwnie i "życzeniowo" czeka na cud i daje się wykorzystywać podczas gdy sama jest w stanie "się ogarnąć". Scott to gościu w którym są przez Brolina podsycane różne spiskowe teorie - i na jego przykładzie jest pokazane jakie to jest głupie. Tak samo jak głupia jest jego ślepa wiara w Brolina. 28-12-2025, 13:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2025, 13:59 przez Rozgdz.)
No spoko, tylko co właściwie jest złego w pokazaniu ludzkich postaw poprzez konkretne postaci filmowe? Przecież tak się robi od zarania kultury pisanej :P
Problem pojawia się wtedy, gdy takie postaci są niewiarygodne: ja na przykład kompletnie nie wierzę w postać pisarza w wykonaniu Scotta oraz nie wierzę w tę wiolonczelistkę, z kolei postaci księdza, zarówno starego w wykonaniu Brolina jak i młodego O'Connora jak najbardziej wierzę, że dokładnie takie osobowości mogłby istnieć w realnym świecie. 28-12-2025, 14:09
No złego nic, zresztą ja nie uważam że to jest jakiś bardzo zły film, czy coś. Tyle że to.. nie było dla mnie ciekawe.
O'Connor bardzo szybko się okazał "tym dobrym", z Brolinem "zajęło mi" trochę dłużej co to właściwie jest za postać.. Zagadka nie była za ciekawa, pewne rozwiązywania nasuwały się same, przynajmniej tak mniej- więcej mimo że w ogóle się nad nią nie zastanawiałem. ..a ten cały "komentarz społeczny" Johsona ani niczego jakoś dla mnie nie odkrywa ani nie przedstawia tego w jakiś ciekawy sposób. Dla mnie ten film to jest takie "może być". Ale gdyby nie trochę szumu który wywołał to byłby dla mnie do zapomnienia 10 minut po seansie. 28-12-2025, 14:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2025, 14:22 przez Rozgdz.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |






