(03-01-2012, 14:28)Azgaroth napisał(a):Tak, to jest feminizm. Spojrzenie na kobietę na Dzikim Zachodzie (hihi), jako na postać równorzędną postaciom męskim. WIDOCZNOŚĆ kobiet. Itd.(03-01-2012, 12:28)Artemis napisał(a): ?? Prostytutki, które są takimi samymi postaciami jak faceci chlejący w saloonie; Trixie i Joanie Stubbs, które nie dają się uprzedmiotowić i z całą stanowczością walczą o swoje; Calamity Jane, która w ogóle jest zaprzeczeniem "kobiety w telewizji" (dla mnie jeden z najlepszych wątków alkoholizmu ever); i w ogóle pokazanie życia kobiet w czasach zmitologizowanych przez westerny, tego, jak one sobie radzą z pier... patriarchatem :) Prostytutka czy Wdowa nie są już kartonowymi podpórkami na piersi, tylko pełnoprawnymi postaciami; wystarczy? ;)
To, że nie są "kartonowymi podpórkami na piersi" wynika z przyłożenia się do swojej pracy scenarzystów i stworzenia wielu ciekawych postaci, ale żeby od razu miał to być feminizm? :)
Cytat:W całym Deadwood nie było kobiety niezależnej, kobiety sukcesu, która sama stanowiła o sobie. Trixie była prostytutką pracującą w burdelu, którego właścicielem był facet. Jej egzystencja zależała głównie od Ala. Jak nie chciała być już prostytutką to uciekła do innego mężczyzny, bo sama nie miała by jak sobie poradzić.Bo to nie jest feministyczna bajka do poduszki dla małych dziewczynek, aby zaciskały od małego piąstki, tylko obraz pewnej rzeczywistości, w której kobiety miały taką właśnie pozycję, i jak trudne było jej przekraczanie (patrz Joanie Stubbs). To raz. Dwa, pan Milch jest ewidentnie zainteresowany sytuacją kobiet w pewnym kontekście społecznym, a to też zdradza feministyczną wrażliwość.
Cytat:Dalej Alma Garrett - 3/4 serialu chodziła naćpana. Jej wysoką pozycje w mieście zawdzięcza jedynie urodzeniu i swojemu mężowi. Po jego śmierci biegała od jednego faceta do drugiego, bo sama sobie z niczym nie dawała rady. Calamity Jane - no jeżeli dla ciebie feminizm to prawo do schlania się w rynsztoku to ok :) Joanie Stubbs patrz Trixie. Reszta kobiet nic nie znaczyła była całkowicie podporządkowana, a najwięcej z nich to były prostytutki, które nie miały czasu na feminizm, bo pracowały.Ale ja nie mam na myśli feminizmu w sensie "Kazia Szczuka siedzi na kanapie w telewizji i mówi o prawie do aborcji", tylko o podmiotowości tych postaci, badaniu sytuacji kobiet, tego, jak funkcjonują w pokazanej społeczności. I tak, tam jest mnóstwo anonimowych prostytutek, ale na takiej zasadzie, na jakiej jest mnóstwo anonimowych kolesi utytłanych błotem i pijanych rumem.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
03-01-2012, 15:35





