Jest obok Kurta najlepszą postacią. Pierwszy raz w historii kina widziałem zabójcę Indian (zabił dokładnie 116), który jest pozytywnym bohaterem i w sumie dobrym gościem, co bezinteresownie wyrusza na pomoc obcej kobiecie, ryzykując własnym życiem. Mówi, że się mścił, bo widział jak czerwonoskórzy skalpowali mu rodziców i siostry. Ten film jest wybitny na swój specyficzny sposób.
26-10-2015, 00:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-10-2015, 00:45 przez Mental.)






