Humor idealnie miesza się z tragedią, a porno z subtelną opowieścią o uczuciach. Romans, erotyk, thriller, komedia, a miejscami nawet horror - nie wiem jak sklasyfikować "Służącą", bo tyle tu różnego dobra. Reżyser bawi się formą, wplata w fabułę pomniejsze opowieści, mieszając konwencje. I o dziwo, całość jest daleka od chaosu, a wszystko ładnie do siebie pasuje, stanowiąc spójną historię. I jak to jest obłędnie nakręcone! Nie chodzi tylko o to, że każde ujęcie można by oprawić w ramkę, ale tutaj nawet zwykłe rozmowy są nakręcone w pomysłowy sposób - czasem mamy jakiś dziwny ruch kamery czy coś w tym rodzaju i prosta scena staje się czymś więcej.
O fabule specjalnie nic nie piszę, bo po pierwsze lepiej nie spoilerować, a po drugie, to wspaniały przykład takiego kina, w którym treść jest tak fundamentalnie powiązana z formą i tyle rzeczy jest tu opowiedzianych obrazem, że streszczenie "Służącej" w kilku słowach byłoby profanacją i brutalnie zbanalizowałoby historię.
Przepiękne, oryginalne kino.
8,5/10
O fabule specjalnie nic nie piszę, bo po pierwsze lepiej nie spoilerować, a po drugie, to wspaniały przykład takiego kina, w którym treść jest tak fundamentalnie powiązana z formą i tyle rzeczy jest tu opowiedzianych obrazem, że streszczenie "Służącej" w kilku słowach byłoby profanacją i brutalnie zbanalizowałoby historię.
Przepiękne, oryginalne kino.
8,5/10
01-01-2017, 22:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2017, 22:46 przez patyczak.)





