(09-09-2019, 11:01)Szaman napisał(a): Od lat obserwuję Johnsona i moim zdaniem jest on dziwnie ciągnięty za uszy, w moich oczach to mega przeciętny reżyser (Brick 5/10, Bracia Bloom 7/10, Looper 6/10, Last Jedi 6/10), zwykle reaguję na takie zjawiska lekką alergią, tak jak choćby w przypadku Ryana Cooglera czy Davida O. Russella. Niestety też za często udziela mi się owczy pęd obecny na tym forum do pewnych osób, wylosowanych akurat na wszelkie zło Hollywoodu.
Spoko. Ja właśnie niespecjalnie wnikam w "politykę" i przyznam, że właśnie Johnsona postrzegam jako gościa raczej nieuwikłanego w politykę. Co go w tę politykę uwikłało? Last Jedi? Nie obserwuję go specjalnie uważnie, ale na podstawie dotychczas zdecydowanie niewinnej filmografii oraz, przyznaję szczerze, aktywności na twiterze mam jego obraz jako całkiem sympatycznego filmowego nerda. Nie pasuje mi to bardzo do opcji "obrażony za przyjęcie Last Jedi przez szarych ludzi Johnson kręci coś co odgrywa się na tych wstrętnych redneckach", ale tak jak pisałem, do SW mam stosunek niemal obojętny i tu nie tylko nie jestem po żadnej ze stron, ale nawet nie wiem jakie są strony i o co im dokładanie chodzi a tym bardziej, jakie to ma/może mieć konsekwencje dla wizerunku Johnsona, jego psychiki i uwikłania go w układy.
Jeśli ten film jest rzeczywiście prostacką krytyką Trumpa to szkoda. Szczególnie tego "prostacką", bo o ile jeszcze jakiś czas temu byłem zniesmaczony tymi wszystkimi speechami na oscarach itd., tak czym więcej do mnie dociera wybryków Trumpa, tym bardziej rozumiem, że filmowcy mają potrzebę zabrania głosu. Nawet jeśli czasami jest w tym sporo hipokryzji, okopywania się po jednej ze stron czy właśnie prostactwa. Ale znowu, Johnson to nie jest gość, którego bym podejrzewał o bycie na pierwszej linii anty-Trumpowego frontu. A nawet jeśli, to nie rozumiem, dlaczego jemu miałoby się za to obrywać dużo bardziej niż innym.
No i pomijając wszystko, nie nazwałbym go mega przeciętnym reżyserem ciągniętym za uszy (znów trochę na tle innych a przywołany przez Ciebie Russell to u mnie jest trzy ligi niżej). Brick widziałem lata temu i zapamiętałem jako bardzo dobry, Braci nie widziałem, Looper bez szału, ale miał kilka elementów, które sprawiają, że nazywanie Johsona mega przeciętnym wywołuje mój sprzeciw.
09-09-2019, 11:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2019, 11:49 przez PropJoe.)





