@Corn Tak to chyba rzeczywiście byłeś Ty! :) Pamiętam jak po The Force Awakens wszedłem w moją pierwszą fazę hejtowania Disney' Star Wars i pamiętam jak mnie pocieszałeś słowami, że "spokojnie Rian Johnson to dobry reżyser." Jakby co nie zamierzam się teraz śmiać, czy wypominać Ci teraz tego. Gdyż w przeciwieństwie do wielu osób, które jeszcze dawniej wystawiały TFA 10/10 i zachowały stworzony las, a potem nagle o 180 stopni zmieniły swoją opinię i nie wracają do wcześniejszych opinii, tak Ty stoisz do swojego słowa. Szanuję to, nawet bardzo.
I ciekawe, że przywołałeś Nolana, gdyż ja widzę w początkach kariery parę podobieństw z Johnsonem. A potem widzę jak stali się całkowitymi swoimi przeciwieństwami.
Oboje zaczynali od małych projektów, za niewielkie pieniądze, które okazały się rewolucyjne i nowe w swej formie. A potem oboje otrzymali możliwość nakręcenia wielkiego blockbustera, należącego do słynnej marki zachowując przy tym swobodę twórczą. Christopher Nolan odrodził Batmana i stał się dla wielu bożyszczem geeków i fanbojów jak ja. Zaś Rian Johnson... no cóż chyba zarżnął Gwiezdne wojny i zjednał sobie gniew fanbojów i to prequeli i oryginalnej trylogii.
Z jednej strony Christopher Nolan, typowy angielski dżentelmen, ważący wypowiadane słowa, przykład kultury i dobrego smaku.
Z drugiej strony Rian Wydający się w przepychanki na Twitterze, prowokator, trolll i śmiejący się do tego strasznie irytującym śmiechem.
Proszę jak różnie mogą potoczyć się tak podobnie zdawać by się mogło kariery.
Zobaczymy co będzie z tym Knives Out i czy jest w tym coś więcej niż krytyka Ameryki Donalda Trumpa. Gdyż jeżeli Rian Naprawdę uwierzył, że za krytyką TLJ stoją rosyjskie trolle, szowiniści, wyborcy Trumpa i stał się ofiarą, Chrystusem, który bierze na siebie wszystkie grzechy, to nie wiem czy na takiej narracji daleko zajedzie? Chociaż podobno w Hollywood upada się do góry, a więc kto wie?...
I ciekawe, że przywołałeś Nolana, gdyż ja widzę w początkach kariery parę podobieństw z Johnsonem. A potem widzę jak stali się całkowitymi swoimi przeciwieństwami.
Oboje zaczynali od małych projektów, za niewielkie pieniądze, które okazały się rewolucyjne i nowe w swej formie. A potem oboje otrzymali możliwość nakręcenia wielkiego blockbustera, należącego do słynnej marki zachowując przy tym swobodę twórczą. Christopher Nolan odrodził Batmana i stał się dla wielu bożyszczem geeków i fanbojów jak ja. Zaś Rian Johnson... no cóż chyba zarżnął Gwiezdne wojny i zjednał sobie gniew fanbojów i to prequeli i oryginalnej trylogii.
Z jednej strony Christopher Nolan, typowy angielski dżentelmen, ważący wypowiadane słowa, przykład kultury i dobrego smaku.
Z drugiej strony Rian Wydający się w przepychanki na Twitterze, prowokator, trolll i śmiejący się do tego strasznie irytującym śmiechem.
Proszę jak różnie mogą potoczyć się tak podobnie zdawać by się mogło kariery.
Zobaczymy co będzie z tym Knives Out i czy jest w tym coś więcej niż krytyka Ameryki Donalda Trumpa. Gdyż jeżeli Rian Naprawdę uwierzył, że za krytyką TLJ stoją rosyjskie trolle, szowiniści, wyborcy Trumpa i stał się ofiarą, Chrystusem, który bierze na siebie wszystkie grzechy, to nie wiem czy na takiej narracji daleko zajedzie? Chociaż podobno w Hollywood upada się do góry, a więc kto wie?...
16-09-2019, 19:26





