"The Vast of Night" to idealny hołd dla seriali takich jak "The Twilight Zone" czy "The Outer Limits", z resztą sam film to taki jakby odcinek podobnego (fikcyjnego) serialu zatytułowanego "Paradox Theatre".
Twórcy przedstawiają nam niecałe dwie godziny z życia małego miasteczka w Nowym Meksyku w l. 50 - tych. Właśnie rozpoczyna się mecz koszykówki, który gromadzi na trybunach znakomitą większość lokalnych mieszkańców.
Tymczasem dwójka bohaterów musi pracować, Fay Crooker w lokalnej centrali telefonicznej a Everett Sloan jako doddżej w lokalnej stacji radiowej. W trakcie pracy Fay słyszy na linii zakłócenie nieznanego pochodzenia i postanawia zainteresować sprawą Everetta. Obydwoje starają się zdobyć jak najwięcej informacji na temat tajemniczych zakłóceń, których nagranie puszczają w lokalnym radiu.
Co jest ciekawe to jak razem z bohaterami zdobywamy kolejne informacje będącymi elementami układanki. Coś jest na niebie, i to nie pierwszy raz.
Budowanie napięcia jest pierwszorzędne, a sama finałowa scena wgniata w fotel, pomimo tego, że przecież jest logiczną konkluzją całego ciągu zdarzeń.
Za jedyne 700 000 USD Patterson stworzył ciekawy film, który pomimo bycia pewnego rodzaju hołdem dla "Strefy mroku" stoi mocno na swoich własnych nogach.
Jedyne czego mógłbym się czepnąć to tego, że w niektórych scenach jest zbyt ciemno.
9/10 w kategorii filmów o UFO.
Twórcy przedstawiają nam niecałe dwie godziny z życia małego miasteczka w Nowym Meksyku w l. 50 - tych. Właśnie rozpoczyna się mecz koszykówki, który gromadzi na trybunach znakomitą większość lokalnych mieszkańców.
Tymczasem dwójka bohaterów musi pracować, Fay Crooker w lokalnej centrali telefonicznej a Everett Sloan jako doddżej w lokalnej stacji radiowej. W trakcie pracy Fay słyszy na linii zakłócenie nieznanego pochodzenia i postanawia zainteresować sprawą Everetta. Obydwoje starają się zdobyć jak najwięcej informacji na temat tajemniczych zakłóceń, których nagranie puszczają w lokalnym radiu.
Co jest ciekawe to jak razem z bohaterami zdobywamy kolejne informacje będącymi elementami układanki. Coś jest na niebie, i to nie pierwszy raz.
Budowanie napięcia jest pierwszorzędne, a sama finałowa scena wgniata w fotel, pomimo tego, że przecież jest logiczną konkluzją całego ciągu zdarzeń.
Za jedyne 700 000 USD Patterson stworzył ciekawy film, który pomimo bycia pewnego rodzaju hołdem dla "Strefy mroku" stoi mocno na swoich własnych nogach.
Jedyne czego mógłbym się czepnąć to tego, że w niektórych scenach jest zbyt ciemno.
9/10 w kategorii filmów o UFO.
28-07-2020, 21:08





