Już nasze rodzime przygody niejakiego Hansa Klossa â czyli J-23 filmowane 40 lat temu dowiodły, że temat wojny może być bardzo atrakcyjny nawet dla widzów, których babcie i dziadkowie jako pierwsi emocjonowali się przygodami Polaka agenta. :) Co tu dużo mówić, wojna wywraca całe życie do góry nogami, trzeba tylko / albo aż/, umieć pokazać jak człowiek próbuje się ustawić, by nie spaść, i nie dostać, wtedy na głowę.
Rzeczywiście âCzarna księgaâ w gatunku filmu sensacyjno - wojennego jest świetna. Ogląda się ją niczym najwyższej klasy thriller, zapominaąc momentami, że w nim o wojnę przecież idzie. Ale nie mogą zgodzić się z Mentalem, że film "pozbawiony jest do końca dygresji odnoszących się do cierpień ludzkości i świata pogrożonego w pożodze wojennej". Ten film, to jeden wielki smutek z powodu losu człowieka wystawionego na tak ciężką próbę jak odnalezienie się w czasach, które człowieczeństwu nie sprzyjają. Fakt, że Verhoeven potrafił ów smutek bardzo zgrabnie zawoalować (intryga) tak, że odsłoniecie go jest dane tylko tym, którzy akurat na to mają ochotę czy tego potrzebują.
Film nie oszczędza widza, szarpie mu nerwy, momentami wzrusza (gdy Ellis dowiaduje się o śmierci Muntzego â ależ ten Koch to przystojniak!), bije po oczach na przemian pięknem (ciało i sceny miłosne z Carice van Houten â świetna aktorka także!) ) i brzydotą (ot, choćby scena rozprawiania się z kolabarontami), prowokuje do refleksji, ale tak jak piszecie, przede wszystkim sprawia, że te 145 minut (tak, tak Mental â dobre ponad dwie godziny) przed ekranem zlatuje niczym z bicza strzelił. I człowiek âpoâ jest taki zadowolony, że przeżył bezpiecznie coś, co wcale takim w czasie realnym nie było.
Właśnie czegoś takiego zabrakło âKatyniowiâ Wajdy. Tak mi się jakoś w tej chwili nasunął ten tytuł - dziwnymi kolejami chodzą skojarzenia ... :) Wiem, że pewnie nie można porównywać tych dwóch filmów, mają zupełnie inne ciężary gatunkowe. Ale jakby nie było, łączy je czas akcji i motyw zagłady grupy niewinnych ludzi, którzy są solą w hitlerowskich oczach. Film Wajdy jest laurką, którą "czyta się" (tylko) z szacunkiem, bo się on jej adresatowi należy. Film Verhoevena, jest historią, którą czuje się prawie na własnej skórze, a przy okazji jest filmem także âku pamięciâ wszystkich tych (nie tylko Żydów), którzy zginęli z powodu ludzkiej małości, którą wojna tak zawsze bezlitośnie obnaża.
Rzeczywiście âCzarna księgaâ w gatunku filmu sensacyjno - wojennego jest świetna. Ogląda się ją niczym najwyższej klasy thriller, zapominaąc momentami, że w nim o wojnę przecież idzie. Ale nie mogą zgodzić się z Mentalem, że film "pozbawiony jest do końca dygresji odnoszących się do cierpień ludzkości i świata pogrożonego w pożodze wojennej". Ten film, to jeden wielki smutek z powodu losu człowieka wystawionego na tak ciężką próbę jak odnalezienie się w czasach, które człowieczeństwu nie sprzyjają. Fakt, że Verhoeven potrafił ów smutek bardzo zgrabnie zawoalować (intryga) tak, że odsłoniecie go jest dane tylko tym, którzy akurat na to mają ochotę czy tego potrzebują.
Film nie oszczędza widza, szarpie mu nerwy, momentami wzrusza (gdy Ellis dowiaduje się o śmierci Muntzego â ależ ten Koch to przystojniak!), bije po oczach na przemian pięknem (ciało i sceny miłosne z Carice van Houten â świetna aktorka także!) ) i brzydotą (ot, choćby scena rozprawiania się z kolabarontami), prowokuje do refleksji, ale tak jak piszecie, przede wszystkim sprawia, że te 145 minut (tak, tak Mental â dobre ponad dwie godziny) przed ekranem zlatuje niczym z bicza strzelił. I człowiek âpoâ jest taki zadowolony, że przeżył bezpiecznie coś, co wcale takim w czasie realnym nie było.
Właśnie czegoś takiego zabrakło âKatyniowiâ Wajdy. Tak mi się jakoś w tej chwili nasunął ten tytuł - dziwnymi kolejami chodzą skojarzenia ... :) Wiem, że pewnie nie można porównywać tych dwóch filmów, mają zupełnie inne ciężary gatunkowe. Ale jakby nie było, łączy je czas akcji i motyw zagłady grupy niewinnych ludzi, którzy są solą w hitlerowskich oczach. Film Wajdy jest laurką, którą "czyta się" (tylko) z szacunkiem, bo się on jej adresatowi należy. Film Verhoevena, jest historią, którą czuje się prawie na własnej skórze, a przy okazji jest filmem także âku pamięciâ wszystkich tych (nie tylko Żydów), którzy zginęli z powodu ludzkiej małości, którą wojna tak zawsze bezlitośnie obnaża.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/
http://www.babkafilmowa.blogspot.com/
http://www.babkafilmowa.blogspot.com/
10-08-2008, 13:06






