A u mnie czym dalej, tym gorzej. Te same wady, które wymieniłem po trzech odcinkach są coraz bardziej ewidentne. Nawet już jestem w stanie przełknąć narrację z offu i aktorstwo, ale postaci są tu moim zdaniem rozpisane słabiutko. Nie uważam, że zawsze trzeba lubić lub kibicować przynajmniej jednej postaci, ale tutaj nawet trudno którąkolwiek zrozumieć. Większość do tego irytuje. Na czele z Robertem. Powtórzę, że to fatalna i fatalnie zagrana postać. Catherine nie lepsza i Blanchete też nie pomaga. Nawet dziadka trudno zrozumieć. Nawet jeśli kieruje nim zemsta to kierowanie jej na Nicholasa (nawet jeśli on też wkurwia) jest mało wiarygodne. Szczególnie, że Stephen wydawał się przez lata pogodzony z tym co spotkało syna i żonę, nawet specjalnie się nią nie interesował, zostawiał ją w spokoju, zamkniętą w pokoju syna. Jej ślepą, bezwzględną zemstę bym kupił. U niego coś mi nie pasuje. To chyba też kwestia poprowadzenia postaci na przestrzeni lat. A to tylko wierzchołek góry lodowej problemów z wiarygodnością każdej w zasadzie jednej postaci.
Pewnie się skończy jakoś tak, jak piszesz w spoilerze, ale to też mi się gryzie z dotychczasowym zachowaniem Catherine, która ewidentnie ma wyrzuty sumienia, jakiś mega twist wydaje mi się mało wiarygodny w obliczu tego co działo się dotychczas. A pachnie to właśnie takim twistem na siłę i rozkminianiem, że "a jak powiedziała wszystko śpiącej matce to było cięcie w takim momencie, a jak powiedziała to to w sumie mogła mieć na myśli coś innego a my sobie dopowiedzieliśmy to i tamto, bo widzieliśmy repacje z książki". Super, gdyby przy okazji Cuaron wyjaśnił skąd matka wiedziała tak dużo, ale nie wierzę w niego i pewnie skończy się na jakimś niedopowiedzeniu i mętnej puencie o subiektywnym narratorze, przenikaniu się fikcji i sztuki, ulotności wspomnień itd. Sorry, ale jestem na nie.
Pewnie się skończy jakoś tak, jak piszesz w spoilerze, ale to też mi się gryzie z dotychczasowym zachowaniem Catherine, która ewidentnie ma wyrzuty sumienia, jakiś mega twist wydaje mi się mało wiarygodny w obliczu tego co działo się dotychczas. A pachnie to właśnie takim twistem na siłę i rozkminianiem, że "a jak powiedziała wszystko śpiącej matce to było cięcie w takim momencie, a jak powiedziała to to w sumie mogła mieć na myśli coś innego a my sobie dopowiedzieliśmy to i tamto, bo widzieliśmy repacje z książki". Super, gdyby przy okazji Cuaron wyjaśnił skąd matka wiedziała tak dużo, ale nie wierzę w niego i pewnie skończy się na jakimś niedopowiedzeniu i mętnej puencie o subiektywnym narratorze, przenikaniu się fikcji i sztuki, ulotności wspomnień itd. Sorry, ale jestem na nie.
05-11-2024, 18:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2024, 18:55 przez PropJoe.)





