Oczywiście dostrzegam drobne uchybienia typu totalnie niepotrzebnego pokazania maszyny w całości (nawet pomimo ogólnej, w moim przekonaniu zamierzonej, kiczowatości filmu). Myślę że warunki pierwszego obejrzenia filmu i nastawienie są niezwykle istotne. Dla mnie scena wyrywania sobie gaci albo jak przed strzelaniem gość krzyczy "Shouryuken" jest trochę jak kiepski żart na 4 godzinie imprezy - ekipa jest już tak rozkręcona, że śmieje się do rozpuku. A jak jeszcze po heroicznej akcji koleś uderza głową w zbyt nisko zawieszoną rurę to padam.
05-01-2009, 01:39






