Agent Putina
Liczba postów: 4,335
Liczba wątków: 21
Najlepiej film podsumował recenzent z Time, więc pozwolę sobie zacytować:
"Zupełnie jakby rodzinka Leatherface'a przeniosła się z Teksasu na antypody i zamiast latać z piłami mechanicznymi zajęła się zorganizowaną przestępczością."
Film nikomu nie znanego Australijczyka, w dodatku debiut, okazuje się jednym z najlepszych dramatów gangsterskich XXI wieku (choć konkurencja nie jest powalająca). Tytułowe królestwo zwierząt to cokolwiek zdegenerowana rodzinka Codych, prowadząca swą zbrodniczą działalność w Melbourne pod przewodnictwem Janine (zajebista rola niejakiej Jackie Weaver). Spośród jej synków (których, jak wynika z pewnych scen, mamusia NAPRAWDĘ kocha) na pierwszy plan wybija się Pope (równie dobry koleś nazwiskiem Ben Mendelsohn), wyglądający i zachowujący się jak produkt wielopokoleniowego spłycania puli genowej. Do walki z tą bandą staje niewiele sympatyczniejszy wydział do spraw napadów z bronią, nie wahający się zastrzelić w biały dzień nieuzbrojonego człowieka na środku ulicy. Ponieważ rodzina Codych również pozbawiona jest większych zahamowań, eskalacja przemocy będzie nie do uniknięcia.
Rzecz dla miłośników klimatu ciężkiego jak płyta nagrobna, bez efekciarskiej brutalności (choć krew oczywiście się leje) i fajowych one linerów, za to z bandą zakazanych mord w rolach głównych, dusznym klimatem i nieubłaganie rosnącym napięciem. Mocne kino po prostu.
8+/10
PS. Słabiej znającym lengłydż radzę poczekać na napisy. Część postaci mówi po angielsku wyraźnie jak Brad Pitt w Przekręcie.
10-10-2010, 20:14
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Dzięki Paszcza za rękę na pulsie, długo czekałem na ten film. Chyba jeszcze dziś obejrzę. : )
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
10-10-2010, 20:23
Red Crow
Liczba postów: 12,668
Liczba wątków: 50
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
Fajna rzecz. Tematyka i klimat kojarzą mi się z Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz, choć punkt wyjścia zgoła inny.
Przede wszystkim na wyróżnienie zasługuje bardzo dobrze skonstruowany scenariusz (warto dodać, że debiutanta), coraz lepszy i ciekawszy z każdą minutą. Już początkowa rozmowa głównego bohatera z babcią przez telefon nastraja pozytywnie do obrazu, a potem jest tylko lepiej, wliczając galerię wyrazistych i naprawdę porządnie zagranych postaci. Na plus także odnotowany już przez Paszczaka ciężki, duszny klimat.
Cała opowieść skupia się na konsekwencjach podejmowanych przez bohaterów działań, które całą rodzinę kryminalistów wpędzają w iście tragiczne położenie, właściwie bez możliwości szczęśliwego zakończenia.
Temat więc wydawałoby się szalenie oryginalny nie jest, ale jak wspomniałem â rozpisano to świetnie, bez taniego pouczania i z dobrym finałem.
Mocny w swej kameralności film, na pewno zasługujący na wyróżnienie wśród premier 2010 roku.
02-01-2011, 14:06
Użytkownik
Liczba postów: 228
Liczba wątków: 2
nawrocki napisał(a):Tylko babka sypnie jakimś tekstem o swoich motywacjach, reszta to pałętające się po ekranie ameby.
Z filmu dowiadujemy się tylko, że siedzą 'w branży' od dawien dawna, do walki z nimi powołano nawet specjalny oddział policji. Akcja przedstawiona w obrazie natomiast obraca się wokół wendetty braci na policji, więc motywacje chyba są dość jasne. Jakie inne powinni mieć/podać?
A dlaczego Janine postanowiła zlikwidować swojego wnuka? Wyraziła się dość jasno - bez względu na to, co się stanie, Josh już i tak nie wróci, a swoich synów bezgranicznie kocha (co wiele razy scenariusz podkreśla) i nie pozwoli im gnić w więzieniu, zostając przy tym sama jak palec.
Czy Josh miał w dupie swoją rodzinę? Myślę, że można tak to ująć (wiadomo, o co chodzi). Bo w sumie czemu miałby nie mieć, skoro właściwie niemal przez całe życie nie utrzymywał z nimi kontaktu, matka trzymała go z dala od niej, a wiemy też, jaka była ta rodzina.
Jak dla mnie to on po prostu się wahał nad tym, jak uchronić siebie. A że mógł na początku pomóc też nieobliczalnym krewnym (z którymi nie miał wcześniej specjalnych zażyłości, ale to jednak rodzina, na którą w dodatku był skazany przez swój wiek), robił to. Złamał się dopiero po zabójstwie Nicole, czego efektem jest finał. Przynajmniej ja to tak odbieram.
Cytat:A ta baba, co niby nominację do Oscara ma dostać, to jakaś taka nijaka była.
Porządna rola, ale też nie wiem nad czym te zachwyty.
02-01-2011, 16:56
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
ARGH!
Zaczyna się wspaniale. Koleś ogląda jakieś gówno w tv, obok drzemie matka. Po chwili wchodzą sanitariusze i okazuje się że mama nie drzemała, tylko była nieprzytomna po przedawkowaniu hery. Rozwaliło mnie to, niestety im dalej w las, tym Animal Kingdom mniej zaskakuje, a bardziej rozczarowuje.
Szkoda, bo materiał jest świetny, ale reżyser ledwie liznął temat. Rodzinka niby jest totalnie zdegenerowana, ale trzeba raczej wierzyć na słowo, bo tego nie widać (poza sceną zemsty na policji). Trailer cytuje jedną z recenzji "One of the most diabolical mothers in cinematic history" a ja zastanawiam się o co chodzi? Jacki Weaver, jakkolwiek dobra i mająca w oczach to niepokojące coś, to za mało, by określić takimi słowami tak zwyczajną postać. Do tego w pewnym momencie ciężar całego filmu spoczywa na barkach J'a i byłoby ok, gdyby nie to, że grający go aktor... no właśnie, "grający" to za duże słowo, bo ten drewniany kloc dysponuje jedną miną i zazwyczaj błądzi wzrokiem gdzieś po podłodze czy ścianach.
Ale dam 6/10, bo jednak źle nie było, a nawet sporo powyżej przeciętnej, ale wrażenie ogromnego, zmarnowanego potencjału jest jednak zbyt silne.
07-05-2011, 16:22
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,526
Liczba wątków: 374
nawrocki podsumował najlepiej:
Cytat:Nudny i mega denerwujący film.
Dla mnie cienizna. A co do sławnej degrengolady, jaka to rzekomo bucha z ekranu podczas oglądania przygód rodzinki, to stwierdzam, że mimo iż sam jestem mieszczuchem z klasy średniej i nic nie wiem o degrengoladzie, bo żyje w bezpiecznym świecie pełnym ameb i lemingów, to pociesza mnie fakt, że reżyser tego filmu najwyraźniej też wie niewiele. Jeżeli rodzinka w "Animal Kingdom" miała być jakimś hardcorowym przykładem społecznego zdegenerowania, to "Bonanza" jest przykładem hardcorowego życia na prerii.
07-05-2011, 22:14
|