Ich brak w apce HBO GO jest zagadką, ale chyba się trzeba przyzwyczaić do błędów i takich dziwnych akcji.
04-06-2019, 20:38
|
Chernobyl (HBO, 2019)
|
|
A widzieliście te materiały na yt?
Ich brak w apce HBO GO jest zagadką, ale chyba się trzeba przyzwyczaić do błędów i takich dziwnych akcji. 04-06-2019, 20:38
I koniec. Smutek, żal, szkoda... no kurde, niedobrze! Była to fascynująca podróż w czasie, pełna zagrożenia i horroru, podróż pokazująca ogromną skalę i konsekwencje wydarzenia, które wpłynęło na nas, nasze życie dzisiaj.
Ostatni odcinek najsłabszy z serii - nie to, że zły czy coś, ale gdy już napięcie związane z zagrożeniem przeminęło, otrzymaliśmy kawałek procesu przerywany retrospekcją ze sterowni. I było to nudne w porównaniu do tego, co scenarzyści serwowali w czterech wcześniejszych odcinkach. Sama ekspozycja Legasowa była pierwszej jakości, ale brakło mi w tym wszystkim dramaturgii - ot, suche fakty. Pominięto choroby, ofiary, poświęcenie. Po prostu siedzi sobie 3 oskarżonych (rola Diatłowa doskonała!), trzy przemówienia i po wszystkim. Natomiast wielki plus za ukazanie prawdziwych osób w końcówce i ogromny szacunek za wytłumaczenie postaci Ludmiły. Całość ma u mnie 10/10 - to mini serial, którego powtórkę najpewniej będę zaliczać każdego roku, w okolicy kwietnia. Za wyjątkiem tego ostatniego odcinka.
loading podpis...
04-06-2019, 22:48
Mnie się najmniej podobał przedostatni odcinek, bo wkradł się lekki chaos, ale ten dzisiejszy to powrót do formy. Legasow świetnie tłumaczy skomplikowane, hermetyczne procesy, dostajemy piękną rozmowę między przyjaciółmi, a retrospekcje trzymają w napięciu. Widziałem gdzieś opinie, że finał jest zbyt hollywoodzki, bo dostajemy morały, a Legasow wchodzi w buty bohatera stającego naprzeciw wrogiego systemu i że to kłóci się z resztą serialu, która jest niby realistyczna i quasi-dokumentalna. Moim zdaniem się nie kłóci i od początku zmierzało to w takim kierunku. 10/10 za całość :)
04-06-2019, 23:51
Najlepszy serial/miniserial ostatnich lat zakończony. Po 15 minutach pierwszego odcinka widziałem, że to będzie coś wyjątkowego. Finałowe przemówienie Legasowa w sądzie - zwłaszcza jego ostatni akord - przypominało trochę monolog Costnera z JFK, z tą różnicą że Legasow był bardziej zwięzły.
Oceny poszczególnych odcinków: ep.1 - 10/10 ep.2 - 10/10 ep.3 - 12/10 ep.4 - 8/10 (pewnie dlatego, że wolę koty od psów) ep.5 - 10/10 05-06-2019, 00:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2019, 00:38 przez Mental.)
Trzy pierwsze odcinki były najlepsze, czwarty to spadek formy i nadmierne skakanie po wątkach. Ostatni wraca do poziomu reszty, serwując znowu napięcie w elektrowni, smutek i nawet nieco fanservice'u w postaci rozmowy Legasowa ze Szczerbiną, co za jestem wdzięczny. :)
Że realizacyjnie cały serial to miazga, a aktorzy obsadzeni genialnie, to już każdy wie. Ale nigdy nie zapomnę pierwszego odcinka, który muszę niezwłocznie powtórzyć. Takiego gęstego klimatu doświadczyłem ostatnio... nie pamiętam. Genialne budowanie napięcia, atmosfera horroru, walki z nieznanym i niewidzialnym wrogiem, dezinformacja + sowieckie aparat państwowy. Są takie małe momenty w filmach, drobne motywy, które podnoszą klimat o 1000 stopni i wypalają trwały ślad w pamięci. Mam na myśli zgłoszenie pożaru do straży i te krwisto-czerwone, cyfrowe napisy, połączone z zestresowanym głosem operatorki: Filmik z 2016... więc wizualizacja jest prawdziwa? Daję 9, gdyby nie odstający 4 odcinek, byłaby dycha. 05-06-2019, 07:39
Ostatni odcinek wrócił do poziomu zajebistości pierwszych trzech. Fantastyczna rzecz, jako dramat sądowy i jako historia przeprowadzonego testu. Dzięki temu idzie zrozumieć taki pomysł umiejscowienia tego w strukturze serialu. Już sam wstęp ukazujący idyllę w Prypeci fenomenalnie kontrastuje z tym, co działo się w serialu wcześniej (a chronologicznie później), a pokazanie takiego
. To, co dzieje się na sali sądowej to już najwyższa możliwa forma i ponownie kapitalna ekspozycja Legasowa, która w każdym innym filmie byłaby czymś obrzydliwie złym, a tutaj po prostu działa. Scena na ławeczce pod budynkiem sądu i rozmowa ze Szczerbiną - coś wspaniałego, może i fanservice, ale dzięki temu widać jak to wydarzenie rozwinęło relację między tymi dwoma bohaterami. A gdy Legasow mówi, że spośród wszystkich debili z aparatu państwowego wybrali akurat do tej sprawy tego dobrego - można się wzruszyć ;) Kapitalna sprawa, kapitalny serial, na pewno zrobię powtórkę za jakiś czas. To jak HBO to zrealizowało to jedno. Drugie, że serial obraca się w kilku ciekawych rejonach - od gatunku katastroficznego po body horror i dramat sądowy. Po trzecie - aż ciężko to przechodzi przez gardło, ale jednak fakt jest taki, że to film za który zabrał się reżyser klipów Davida Bowie z praktycznie zerowym dorobkiem kinowym, oraz scenarzysta Kac Vegas i Strasznego Filmu. Niewiarygodne, jak wszystko tu się udało i jaki efekt przyniosło. E1 - 10/10 E2 - 10/10 E3 - 9/10 E4 - 8/10 E5 - 10/10 Aha i jeszcze fajna sprawa z Chomiuk i powodem, dla którego pojawiła się w filmie. To, że jest fikcyjną postacią to było wiadome, ale twórcy i tak świetnie to rozegrali.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
05-06-2019, 08:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2019, 08:08 przez Snappik.) (05-06-2019, 08:01)Snappik napisał(a): ale jednak fakt jest taki, że to film za który zabrał się reżyser klipów Davida Bowie z praktycznie zerowym dorobkiem kinowym, to akurat nie jest jakiś odosobniony przypadek. Fincher, Bay, Gondry, Tarsem Singh, Fuqua, Spike Jonze, można by wymieniać. Co do scenarzystów to się nie wypowiem, ale miła niespodzianka. 05-06-2019, 08:55 Cytat: A gdy Legasow mówi, że spośród wszystkich debili z aparatu państwowego wybrali akurat do tej sprawy tego dobrego - można się wzruszyć ;) To było rewelacyjne!!!
loading podpis...
05-06-2019, 08:56
Najlepsze w tym tekście jest to, że przypadkiem wybrali dobrego. ;) Kolejny dowód na to jak świetnie napisano tu dialogi. A takich smaczków jest przecież więcej.
Nie zgadzam się z narzekającymi na ostatni odcinek. Też bałem się, że po rzeczywiście trochę słabszym czwartym okaże się, że całość notuje delikatny ale jednak zauważalny zjazd od 1 do 5, ale nie ma o tym mowy. Dla mnie czwarty to 9/10 i jedyny odcinek, w którym można się czepiać, że cokolwiek było niepotrzebne (głównie powtarzanie scen z psami), ale pozostałe, łącznie z wczorajszym, to 10/10 (chociaż przyznaję, że oceny Snappika też mają sens, jeśli musiałbym robić ranking to też 1-2 to najlepsze, potem ostatni a środek odrobinę słabszy) i bez wahania tyle też daje całości. Kapitalna rzecz. Może pozostawiająca lekki niedosyt, ale tak jest z każdym dobrym serialem. Chciałoby się więcej i tu pewnie można by było szczególnie wątki z odcinków 2 i 4 pokazać szerzej, bardziej szczegółowo, ale i tak mieliśmy moim zdaniem pierwszy raz od bardzo dawna okazję obserwować na bieżąco narodziny współczesnego telewizyjnego klasyka. Oby to też był zwiastun lepszej jakości po chwilowym jej spadku na rzecz ilości na rynku. Nie wiem czy to najlepszy serial wszech czasów, raczej nie. Mini seria? Może. Ale chyba najlepsza produkcja ery Netflixa i fajnie, że to stare dobre HBO. Chciałoby się, żeby dało to do myślenia szefom Netflixa i coś zmieniło w ich polityce, ale pewnie nie zmieni. Aha, jak to w końcu jest z tym faktami? Most to miejska legenda jednak? Nurkowie jednak przeżyli? Komu wierzyć? ;) 05-06-2019, 09:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2019, 09:32 przez PropJoe.)
Finał to ten moment kiedy serial mógł złożyć karty i spasować. Zamiast tego powiedział "all in". Slajdy pod koniec to przykład paskudnej i nierzetelnej propagandy, chyba z wyjątkiem "nurków" i Ludmiły. Wygrzmocone w kosmos liczby, mieszanie pojęć, sugestie i legendy miejskie. Straszny niesmak.
05-06-2019, 10:36
Przy okazji:
http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Onkologia/Zmienili-klasyfikacje-quot-niemego-raka-quot-tarczycy,161338,1013.html Te guzki, które doprowadziły do niepotrzebnego i szkodliwego usuwania tarczyc, rozrosty w drogach moczowych, uszkodzeń w jajnikach i w szyjce macicy... wszystko to było wrzucane do jednego worka "czarnobyl" choć nie było grup kontrolnych, nie było z czym porównywać. 05-06-2019, 10:42
No właśnie o ile twoje wpisy tu i na fb wydawały mi się trochę niezrozumiałe i trochę zalatywały emocjonalnym fanatyzmem (bo tak przy okazji to moim zdaniem serial dosyć wyraźnie wskazuje na ludzi a nie "atom" jako głównego winnego i nie wydaje się, żeby zrobił krzywdę sprawie), tak nieścisłości pomiędzy różnymi źródłami, a serial potraktujmy jako tylko jedno z nich, są rzeczywiście dziwne. Tutaj chyba skrajny przypadek z drugiej strony:
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1514110,1,zabojczy-mit-czarnobyla.read Statystyki dotyczące chorób statystykami, ale rzeczywiście takie rzeczy jak śmierć "nurków" lub most śmierci to są tak trudne do zweryfikowania fakty? 05-06-2019, 10:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2019, 14:05 przez PropJoe.)
Podobnie jak losy górników. "estymowano" że 100 wykitowało przed 40tką. Patrząc na warunki pracy w latach 70 i 80 w ZSRR... jaka była średnia życia górników? Może tam w ogóle 25% miało w zwyczaju odpalać przed 40tką?
Szczerbina wykitował w wieku 71 lat, to powyżej średniej życia w ówczesnym ZSRR. Nie udało mi się znaleźć przyczyny zgonu, ciekaw jestem czy kaszel miał sugerować raka płuc. Byłoby to o tyle zabawne, że z powodu promieniowania można wyhodować sobie różne nowotwory ale rak płuc nie jest jednym z nich. 05-06-2019, 10:56 Cytat:Szczerbina wykitował w wieku 71 lat, to powyżej średniej życia w ówczesnym ZSRR Ale on był partyjnym - wysoko postawionym. Miał dostęp do pomarańczy, czekolady, jogurtów i pewnie lepszej opieki medycznej niż spora większość Ruskich. Nie dziwota więc, że dożył siedemdziesiątki. 05-06-2019, 11:00 (05-06-2019, 10:49)PropJoe napisał(a): Tutaj chyba skrajny przypadek z drugiej strony: Widziałem podobny artykuł na angielskojęzycznej stronie, wygląda na to, że autor się tym posiłkował. Myślę, że to takie wygodne pisanie z pozycji fotela i ludzie, którzy tam byli, albo ucierpieli mieliby kilka ciepłych słów komentarza w stronę autora :) (05-06-2019, 10:56)Craven napisał(a): Podobnie jak losy górników. "estymowano" że 100 wykitowało przed 40tką. Patrząc na warunki pracy w latach 70 i 80 w ZSRR... jaka była średnia życia górników? Może tam w ogóle 25% miało w zwyczaju odpalać przed 40tką? Warunki pracy nie różniły się zbytnio od tych w Polsce i tak jak w Polsce górnicy to była grupa specjalnego traktowania. Należy też pamiętać, że nie mówimy o Związku Radzieckim epoki Stalina, ale latach 80. Oczywiście choroby zawodowe (np. pylica) zbierały swoje żniwo, ale wątpię, żeby 25% śmiertelność przed ukończeniem 40. była czymś normalnym. (05-06-2019, 10:56)Craven napisał(a): Nie udało mi się znaleźć przyczyny zgonu, ciekaw jestem czy kaszel miał sugerować raka płuc. Byłoby to o tyle zabawne, że z powodu promieniowania można wyhodować sobie różne nowotwory ale rak płuc nie jest jednym z nich. Skąd wiadomo, że się nie da? Chyba nie ma jednego rodzaju nowotworu, który może się zagnieździć w płucach. Zresztą mógł być to być chociażby rak krtani, a kaszlał krwią, bo robiły mu się nadżerki. Oczywiście jego rak mógł być kompletnie niezwiązany z Czarnobylem, albo po prostu był filmową fikcją i tego nie wykluczam. 05-06-2019, 13:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2019, 13:53 przez Wyatt Earp.) (05-06-2019, 13:08)Wyatt Earp napisał(a):Ale czy Ty Bucho w ogóle przeczytałeś ten "artykuł"? Bo nic na to nie wskazuje :)(05-06-2019, 10:49)PropJoe napisał(a): Tutaj chyba skrajny przypadek z drugiej strony:
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
05-06-2019, 13:11
Mój błąd, miałem otwarte okienko z tym artykułem:
https://www.focus.pl/artykul/skutki-zdrowotne-awarii-w-czarnobylu?page=4 Myślałem, że ten właśnie artykuł cytuję w poście PropJoe. Sam tekst i tak jest raczej wyważony, jak znajdę ten anglojęzyczny to podrzucę, bo choć jestem mocno pro-atom to artykuł robił za niezłą propagandówkę pomniejszenia skali problemów jakie narosły po katastrofie. Mam na myśli podczas usuwania szkód i motywy chorobowe. Przy czym wiadomo, w sprawie wiem tyle ile przeczytałem i zobaczyłem w ostatnich tygodniach. Craven i parę innych osób pewnie siedzi głębiej w temacie. Tutaj w podobnym tonie: http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,136544 05-06-2019, 13:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2019, 13:52 przez Wyatt Earp.)
Skala szkód jest trudna do oszacowania - tych zdrowotnych. To, że ileś tam pierdyliardów dolców poszło na sarkofag czy inne takie to mamy podane dane z dużą dokładnością. Ale co do medycznych aspektów to mamy głosy pro-atomowców (nawet ze środowisk atomowych, którzy podają swoje przewidywane dane i tych przeciw, ze swoimi tezami. I tu prawdy nie poznamy, bo czerwoni zrobili kawał roboty, i to dobrej, abyśmy nigdy nie poznali prawdy. Wiemy niemal z całą pewnością, że:
- Związek Radziecki rozlokowywał wszystkich chorych w tak dziwne zakątki, że nie sposób ich połączyć z Czarnobylem. Działali tak, bo wiedzieli już dużo o chorobie popromiennej - bali się prawdy. Rozwalili ich gdzie się da czasami na krańce kraju, by utrudnić ewentualne związki. - Pracujący tam ludzie otrzymywali duże dawki alkoholu, co skutkowało tym że w kratach często mieli choroby zwiazane z alkoholem, często wystawiane "zaocznie", czyli facet ma rozwalone narządy, ale ciul tam, że był na dachu reaktora Nr3, pił dużo, to choruje przez alko - Karty medyczne były niszczone, personel szpitali poinstruowany, więc nie ma jak dojść do prawdziwych danych - bo ich nie ma, a nawet jeśli... - ... i tak dane był fałszowane na potęgę. Kiedyś widziałem wywiad z pielęgniarką, która opowiadała co się wyrabiało w szpitalach, jak wpisywali przyjęte dawki, jak rozgraniczali choroby i skutki przebywania w Czarnobylu: poparzenia związane z pracą, pylica, alkohol, choroby genetyczne (w tej kolejnośći) ale żadna z tych rzeczy nie miała w karcie wpisanego magicznego "skutki napromieniowania". Teraz można sobie gdybać. Jeden pro-atomowy naukowiec powie, że nie było zagrożenia albo zagrożenie bez znaczenia, anty-atomowiec napisze, że zmarło do 100000 ludzi... i nic z tego nie wynika. W 2005 roku poznałem Ninę, dziewczynę z Ukrainy, która pochodziła z Prypeci. Gdy tylko dowiedziałem się, skąd jest to z automatu zrobiłem jej przesłuchanie - w sensie, chciałem wyciągnąć tyle informacji, ile to możliwe. No bo jak często spotkasz osobę, która przeżyła dosłownie te wydarzenia? Jej matka pracowała w szpitalu w Prypeci, była w średnim wieku. Gdy wywaliło elektrownię, sporo personelu zostało, w tym ona. Jej starszy brat (tej Niny) wraz z nią zostali ewakuowani. Nina opowiadała, że ludzie byli przerażeni i wściekli. Potem cała rodzina otrzymała mieszkanie w Kijowie, w nowym budownictwie, a matka zaczęła chorować tego samego roku, zmarła dość szybko. Jako "piguła" powiedziała córce, że to wina Czarnobyla i takich jak ona będzie tysiące. Zapytałem Ninę, czy ma to związek z Czarnobylem ta śmierć matki, na co ona odpowiedziała, że wszystkim pisali "gruźlica" i już. Trzeba by sprawdzić, jaki np. wzrost zachorowań na "gruźlicę" był w tych rejonach bo może nagły skok dałby odpowiedź. Ogólnie ten wieczór z opowieściami Niny był przefantastyczny - taka dawka informacji, legend i relacji była niesamowita!
loading podpis...
05-06-2019, 14:17 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |