Disclaimer (2024) Apple TV+
#21
(06-11-2024, 12:29)PropJoe napisał(a): No być może reżyseria czyni to oglądalnym. Nie jest to nic wybitnego, ale też doceniam to lekkie odrealnienie, zdjęcia są spoko. Ale serio gdybyście nie wiedzieli, że to Cuaron robi, wybijałoby się to pod względem reżyserii jakoś szczególnie ponad poziom seriali prime z dużym budżetem? Ben Stiller gorzej zrobił Severance? :P
Nie, ten serial niczym wybitnym się nie wyróżnia jeśli chodzi o zdjęcia, montaż czy tam realizację.
Po prostu solidna robota pod którą mogłoby się podpisać pewnie ze 3 tuziny filmowców.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#22
Może ten Hogwart jest kluczem do zrozumienia, dlaczego nie powinienem oczekiwać od postaci psychologicznej wiarygodności, aktorstwo bywa przeszarżowane a pewne rzeczy tłumaczone wprost jak dzieciom. :P

No i dawaj te momenty, w których wyczuwasz Lubezkiego to spróbujemy znaleźć czy to przypadkiem akurat Delbonnel nie robił. ;) Ciekawe swoją drogą po co dwóch operatorów. Trochę dziwne, gdyby podzielili się na Włochy / Londyn.

Dobra, już siedem cicho. Życzę nam wszystkim, żebym w piątek musiał przynajmniej część odszczekać.


Odpowiedz
#23
(06-11-2024, 13:13)PropJoe napisał(a): No i dawaj te momenty, w których wyczuwasz Lubezkiego to spróbujemy znaleźć czy to przypadkiem akurat Delbonnel nie robił. ;) 
Specjalnie napisałem Cuaron+Lubezki :P Wiem, że możesz napisać, że długie ujęcia to teraz potrafi zrobić byle kto, no ale ta scena Catherine i Roberta w ostatnim odcinku, gdy ta go budzi i kłócą się o to gdzie jest Nicholas była mocno przeciągnięta na jednym ujęciu, aż do pewnej przesady, no ale Cuaron się w tym lubuje. Plus te dwie sceny seksu sprawiły, że od razu pomyślałem "no tak - Cuaron", ale nie potrafię dobrze wytłumaczyć co jest w nich szczególnie charakterystycznego.

Odpowiedz
#24
No je też już czekam na finał. I w sumie jakby było jeszcze kilka odcinków a nie jeden to bym pewnie odpuścił bo już jadę na oparach. Koncepcja Video-booku kompletnie do mnie nie przemawia i ten komentarz zza kadru, którego jest coraz więcej, coraz bardziej nuży. Bohaterowie są mi zupełnie obojętni obojętni i nieciekawi.

(05-11-2024, 10:44)simek napisał(a): Mam nadzieję, że Cuaron wymyślił coś mocniejszego niż

Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#25
Nie ma co robić screenów, bo twój twist to akurat jest najbardziej prawdopodobny. Nawet przed pierwszym odcinkiem był. ;)

Ja stawiam, że gdzieś w pół drogi w wersji simka się zatrzymają, czyli przesunięcie winy trochę w stronę chłopaka, subiektywności wspomnień i literatury otwartej na interpretację. Nie daj Boże jakiś komentarz do jakichś ważnych współczesnych tematów. No chyba, że Cuaron będzie chciał pokazać, że skoro facetów można niesłusznie obwinić, to kobiety też.

W sumie jedyne co mnie umiarkowanie ciekawi to reakcja Stephena.


Odpowiedz
#26
Doktorze, no nie twierdzę że Jonathan ją tam związał i zgwałcił, bo wtedy rzeczywiście nie zrobili by tych zdjęć, tylko po prostu w swojej wersji Catherine przedstawi chłopa jako inicjatora i prowadzącego w tym tangu, a nie tak jak widzieliśmy wcześniej, że to wszystko jej pomysł, jej inicjatywa, ona pokazywała gdzie i jak dokładnie ma ją wylizać, a on przestraszony chłopiec tylko brał, skoro dają.

Odpowiedz
#27
Ewentualnie jeszcze mogło być jakoś tak pośrodku...
To dzisiaj ten wielki dzień, kiedy Pan Cuaron to wszystko złoży w idealna całość, nie?


Odpowiedz
#28
Ja niestety chyba poczekam bo oglądam na kanale "Chomik TV" :(
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#29
Finał mocno przewidywalny i nic nie zmienił w moim odbiorze serialu jako całości - ładnie zrealizowane patrzydłlo, ale od kogoś rangi Cuarona jednak chce się więcej i to kolejny po "Romie" rozczarowujący projekt pod którym się podpisał. Scenariusz w jego filmach nigdy nie był najmocniejszym punktem, ale nie potrafię stwierdzić, co zobaczył w tej konkretnej, banalnie spuentowanej i uderzającej w tani sentymentalizm historii, że postanowił ją zekranizować. W jego poprzednich filmach tego oczywiście nie brakowało, ale tam na korzyść działały (zwłaszcza w "Gravity" i "Children of Men") kosmiczne technikalia i niesamowita ekranowa immersja, tutaj tego ewidentnie brakuje, ot, obyczajóweczka z domieszką thrillera, czyniąca błahe obserwacje na kilka nośnych tematów.

Odpowiedz
#30
LOL simek miał rację :D

[Obrazek: 5e996b98990f4.jpg]

1/10 jak w mordę strzelił.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#31
O rany, to był chyba najgorszy finał jaki można było zrobić po sześciu poprzednich odcinkach. Sprawdził się najbardziej siermiężny wariant zakończenia jakie tu przewidywaliśmy, budowanie napięcia jak w jakimś filmie klasy b. W ogóle ta historia w całości strasznie tania, zagrana na najostrzejszych, najprostszych możliwych konfliktach i tajemnicy. Reżyseria Cuarona to wszystko uszlachetnia, ale cóż z tego, skoro to klasyczny przykład przerostu formy nad treścią: ten sam scenariusz zrealizowany z anonimowymi aktorami i przez taniego reżysera dałby w rezultacie jakiś szmirowaty, próbujący szokować, nieistotny serial.

Odpowiedz
#32
:D

Ja jeszcze nie widziałem.


Odpowiedz
#33
(08-11-2024, 19:44)simek napisał(a): Reżyseria Cuarona to wszystko uszlachetnia,
Eeee, co?
Jest dokładnie na odwrót. Tutaj mimo sztampowego twistu był potencjał na może nie wybitne, ale bardzo bardzo dobre kino. I to reżyser, a jednocześnie scenarzysta, producent i montażysta ponosi całkowitą odpowiedzialność.
Tandetne oszukiwanie widza i łopatologia to jego wina.

Dla odmiany, mamy fenomenalną sekwencję jak Kline wychodzi z sali szpitalnej, idzie do windy i Borat (fatalnie nie pasująca do filmu postać tak na marginesie, PropJoe ma 100% racji) łapie go sycząc:
- Jak pan mógł nie wiedzieć? Dlaczego pan nie kwestionował tego co powiedział pański syn?
I Kline mu powoli odpowiada:
- Nie panie Ravencroft. Czemu to pan tego nie kwestionował?
A później Blanchett mówiąca, że nie może mu wybaczyć, bo nie może żyć z myślą, że jej mąż akceptuje to, że ktoś ją zgwałcił, ale nie mógł zaakceptować, że ktoś dał jej przyjemność.
To pokazuje jak świetne to mogło być.

Ja rozumiem, że dostał suty czek i nakręcił coś co zrozumie każdy Głupi Jasio, ale właśnie dlatego nie ma wybaczenia.
Wystarczyło wyjebać 3/4 narracji spoza kadru, dodać więcej niejednoznaczności, mniej łopatologii i byłoby solidne 8/10.
A tak jest 1/10.

Wstydź się Meksykańcu. Pierwszego go powinien Trump wyjebać za mur.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#34
To chyba trochę inaczej rozumiemy co to jest reżyseria, a co scenariusz :p Przecież narrator, łopatologia czy brak subtelności były w scenariuszu,
Te dwie dobre sceny z ostatniego odcinka o których piszesz to rzeczywiście jedne z najlepszych momentów serialu, bo tam scenariusz akurat dowiózł, dobre to były dialogi i jakaś namiastka, że o coś ciekawego mogło w tej historii chodzić, tylko co z tego skoro poprzedzone jest to zgoła sensacyjną sekwencją "czy morderca Stephen zdąży ze strzykawką do swojej ofiary, czy może ktoś go powstrzyma?"

Tutaj wypadałoby dosyć znacznie poprzestawiać akcenty całej fabuły żeby to nie było takie naciągane, tanie i zwodnicze, czyli na dobrą sprawę pewnie spuścić w kiblu ten scenariusz i napisać na podstawie książki zupełnie nowy :p i ten mocno różniący się scenariusz powinien Cuaron nakręcić w identycznym stylu jak było.

Odpowiedz
#35
(08-11-2024, 22:09)simek napisał(a): To chyba trochę inaczej rozumiemy co to jest reżyseria, a co scenariusz :p Przecież narrator, łopatologia czy brak subtelności były w scenariuszu,
To się wszystko zgadza, tylko tutaj mamy Cuarona producenta, który zleca Cuaronowi scenarzyście napisanie historii a potem reżyseruje to Cuaron reżyser i wszystko montuje Cuaron montażysta.
Ciężko mi tu rozdzielać winy i starać się szukać usprawiedliwień bo to ta sama osoba :D
Pościg Uberami w londyńskich korkach to naprawdę srogo żenująca sekwencja.
Zresztą nie ma się co spierać bo szkoda czasu na tę marność.

A jeszcze jedno. Umknęło mi coś, czy jedynymi tropami które pokazywały że z Jonathanem jest coś nie halo, to te telefoniczne rozmowy matki z matką jego dziewczyny?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#36
Narrator to akurat niekoniecznie musiałby być w scenariuszu albo mógłby być, ale jego wywalenie to mogłaby być decyzja reżysera. No, ale tak, jak pisze Doktorzy tutaj to bez znaczenia, bo Cuaron był i jednym i drugim.

Finał nie aż tak tragiczny, ale może po prostu tego się spodziewałem. Twist z dupy. Poza ta rozmową z matką dziewczyny rzeczywiście chyba kompletnie niezapowiedziany. Swoją drogą, to śmierć tej jej ciotki to była ściema, żeby ją ściągnąć do Londynu?
No i jak niemal pół odcinka było o tym, że Catherine wyglądała na zdjęciach tak, jak nigdy mąż jej nie widział to trudno później uwierzyć, że to były zdjęcia zrobione w strachu. Szczególnie jeśli mamy okazję porównać zdjęcia z "sesją". Na twist z mistrzem drugiego planu spuszczę zasłonę milczenia.

Macie rację, że te dwa teksty do Borata to są chyba jedyne zalążki czegoś przejmującego i ciekawego. Co jest dodatkowo załamujące, bo eksponuje jeszcze bardziej jaką pipą jest Robert i jak słabo zagraną postacią. No i przesuwa ciężar historii na niego. Nagle serial staje się niemal najbardziej o nim i jego postawie. Co też nie ma specjalnie sensu tak nagle. Szczególnie, że... wspominałem, że to słaba i słabo zagraną postać?

Jeśli chodzi o reżyserię to trzymam się zdania, że jest to po prostu solidna robota. Nic specjalnego przy pewnie niemałym budżecie.


Odpowiedz
#37
Cytat:Blanchett mówiąca, że nie może mu wybaczyć, bo nie może żyć z myślą, że jej mąż akceptuje to, że ktoś ją zgwałcił, ale nie mógł zaakceptować, że ktoś dał jej przyjemność
Jak się tak dłużej zastanowić, to takie postawienie sprawy jest pewną manipulacją, bo przecież jest różnicą czy to Catherine zdradziła, czy może była ofiarą, a więc zawsze była wierna i jest bez winy. Tak samo jak różna jest sytuacja, gdyby podkradła mężowi kasę, aby ją przepić od takiej, że ją okradziono - czemu Robert prędzej zaakceptowałby fakt, że zdarzyło się włamanie od tego, że żona miała trochę przyjemności z wydawania kasy?
Zresztą jak miałby się zachowywać Robert, aby Catherine nie miała do niego pretensji? Po przeczytaniu książki stwierdzić, że to super, że pod jego nieobecność żona nie była sama i znalazła sobie kochanka, bo przecież coś jej się od życia należy, a po dowiedzeniu się, że to jednak gwałt wpaść w szał i najlepiej zajebać Stephena, bo nie może zaakceptować zgwałcenia żony?
Ja wiem, że prawdziwa odpowiedź na to pytanie brzmi: powinien po prostu spokojnie z nią porozmawiać i zapytać o jej wersję, no ale trochę na tym polegała gra z widzem przez 6 odcinków, aby ten pytał "dlaczego nikt nie pyta?" a i sama Catherine nie paliła się do zaprzeczenia. Co z drugiej strony można zrozumieć, bo niełatwo otwarcie mówić o czymś takim.

(12-11-2024, 19:33)PropJoe napisał(a): Narrator to akurat niekoniecznie musiałby być w scenariuszu albo mógłby być, ale jego wywalenie to mogłaby być decyzja reżysera. No, ale tak, jak pisze Doktorzy tutaj to bez znaczenia, bo Cuaron był i jednym i drugim.
Mi mniej chodziło o szukanie win i zasług u konkretnych osób, a chyba na taki zarzut odpowiadacie, tylko o najzwyklejsze rozdzielenie oceny, czyli że reżyseria spoko, ale scenariusz słabawy - jest to możliwe nawet gdy reżyserem i scenarzystą jest ta sama osoba.

Cytat:Swoją drogą, to śmierć tej jej ciotki to była ściema, żeby ją ściągnąć do Londynu?
Cóż, serial jest tak skonstruowany, że właściwie na żadne pytanie nie możemy odpowiedzieć z pełnym przekonaniem, bo przecież wszystkie wydarzenia z przeszłości są czyimiś wspomnieniami i nie muszą być prawdziwe. Są trzy opcje:
-ciotka naprawdę umarła i było tak jak zobaczyliśmy w pierwszych odcinkach, czyli laska dostała telefon i wróciła
-rodzice laski chcieli ją z powrotem i wymyślili pretekst, aby musiała wrócić (w to wątpię, bo żeby tak zrobili, to musiałoby się coś wydarzyć, że nagle uznali chłopaka za niefajnego, a nic o tym nie wiemy)
-kompletnie inny powód

(12-11-2024, 19:33)PropJoe napisał(a): No i jak niemal pół odcinka było o tym, że Catherine wyglądała na zdjęciach tak, jak nigdy mąż jej nie widział to trudno później uwierzyć, że to były zdjęcia zrobione w strachu. Szczególnie jeśli mamy okazję porównać zdjęcia z "sesją".
Dla mnie to jest chyba największy zgrzyt. Żeby go wyjaśnić, to można próbować w taki sposób, że wersja Catherine wcale nie jest prawdziwa i tak samo jak wersja matki Jonathana jest skrajnie na jego korzyść, tak Catherine opowiedziała swoją tak, żeby było absolutne zero winy z jej strony?


Cytat:Na twist z mistrzem drugiego planu spuszczę zasłonę milczenia.
Właśnie nie wiem czy ja to dobrze zrozumiałem: to zdjęcie z widocznym w lustrze Nicholasem zostało u Stephena, nie wysłał go do Roberta? W każdym razie wiemy na pewno, że Nicholas był świadkiem tego stosunku, no to teraz pytanie o czym to świadczy? Przybliża nas do wersji, że to nie był gwałt? Bo chłopiec obudził się, zobaczył że mama się radośnie przytula z jakimś gościem, to wrócił do spania, a przecież gdyby był świadkiem jak Jonathan z nożem w ręku gwałci matkę, to chyba by jakoś zareagował, krzyczał, albo pobiegł po pomoc? Nie wiem, trudno powiedzieć jak zareagowałoby dziecko na taki widok.

Jeszcze jeden szczegół być może podważający wersję Catherine: budzi się na plaży po krótkiej drzemce, a Jonathan leży sobie kilka metrów dalej i dzięki temu jest w stanie wskoczyć do morza. Czy to nie trochę dziwne, aby gwałciciel sprzed kilku godzin przyszedł sobie poleżeć na plaży koło ofiary? Gdyby Catherine go widziała przed zaśnięciem, to raczej zebrałaby manatki i przeniosła się kilometr dalej, nie? A może chłop przyszedł ją jeszcze pooglądać akurat jak spała, a tuż po przebudzeniu poleciał ratować dziecko?


Jak widzicie wciąż intryguje mnie ten serial, myślę o nim i czytam, bo nadal bliżej mi do oceniania tej narracji, czy zachowań postaci jako dziwnych niż wadliwych. Swoją drogą znalazłem nietuzinkową recenzję w The Spectator której pierwszy akapit brzmi tak:
Cytat:Sometimes spoilers can be your friend. For example, I have just cheated and looked up on the internet the shocking final plot twist in Disclaimer and now I have been relieved of a massive burden. No longer need I watch any more episodes of this weird, creepy, pretentious, contrived and prurient series just to see how it ends.
Mam mnóstwo przemyśleń wobec takiego podejścia recenzenta, ale główne jest takie, że no koleś, skoro jakiś pierwszy odcinek serialu tak cię intryguje, tak ciekawi, że aż odczuwasz brzemię, aby dowiedzieć się jak to się skończy, to przecież świadczy na plus... Bo gdyby serial był po prostu marny i pretensjonalny, to byś go rzucił wpizdu i nigdy więcej o nim nie myślał. Taka postawa przypomina mi słynną degustację wina przez Clarksona:

:)

Odpowiedz
#38
(13-11-2024, 11:28)simek napisał(a):
Cytat:Blanchett mówiąca, że nie może mu wybaczyć, bo nie może żyć z myślą, że jej mąż akceptuje to, że ktoś ją zgwałcił, ale nie mógł zaakceptować, że ktoś dał jej przyjemność
Jak się tak dłużej zastanowić, to takie postawienie sprawy jest pewną manipulacją, bo przecież jest różnicą czy to Catherine zdradziła, czy może była ofiarą, a więc zawsze była wierna i jest bez winy. Tak samo jak różna jest sytuacja, gdyby podkradła mężowi kasę, aby ją przepić od takiej, że ją okradziono - czemu Robert prędzej zaakceptowałby fakt, że zdarzyło się włamanie od tego, że żona miała trochę przyjemności z wydawania kasy?
No oczywiście jest manipulacją.
Po prostu chciałbym tego typu rozmów, manipulacji, licytacji i kontr więcej. A tak jest tego tyle co kot napłakał.

(13-11-2024, 11:28)simek napisał(a): Zresztą jak miałby się zachowywać Robert, aby Catherine nie miała do niego pretensji?
Kurde nie wiem, ale zaryzykuję - mógłby po prostu porozmawiać?

No ale wtedy historia zakończyłaby się na 2 odcinku :D

Tu jest po prostu za dużo zbiegów okoliczności, za dużo oszustw, za mało rozmów. Same te elementy same w sobie nie są złe, ale taka kumulacja w krótkim czasie powoduje, że historia jest sztuczna po to, żeby widza utrzymać w napięciu i zaskoczyć dość banalnym twistem.
Nie moje kino.

(12-11-2024, 19:33)PropJoe napisał(a): Finał nie aż tak tragiczny, ale może po prostu tego się spodziewałem. Twist z dupy. Poza ta rozmową z matką dziewczyny rzeczywiście chyba kompletnie niezapowiedziany. Swoją drogą, to śmierć tej jej ciotki to była ściema, żeby ją ściągnąć do Londynu?
To jeden z najbardziej irytujących fragmentów.
Z jednej strony mamy potężne monologi zza kadru pokazujące co się dzieje, co się działo i w jakim nastroju psychicznym jest dana osoba.
A tutaj w sumie uj wie co to jest. Czy to prawda, czy to wymyśliła matka, czy co?

Reżyser i scenarzysta sobie tak po prostu żongluje bez żadnej konsekwencji, żeby tylko utrzymać widza w niepewności.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#39
(13-11-2024, 11:55)Dr Strangelove napisał(a): Tu jest po prostu za dużo zbiegów okoliczności, za dużo oszustw, za mało rozmów. Same te elementy same w sobie nie są złe, ale taka kumulacja w krótkim czasie powoduje, że historia jest sztuczna po to, żeby widza utrzymać w napięciu i zaskoczyć dość banalnym twistem.
Nie moje kino (...)
Z jednej strony mamy potężne monologi zza kadru pokazujące co się dzieje, co się działo i w jakim nastroju psychicznym jest dana osoba.
A tutaj w sumie uj wie co to jest. Czy to prawda, czy to wymyśliła matka, czy co?
Reżyser i scenarzysta sobie tak po prostu żongluje bez żadnej konsekwencji, żeby tylko utrzymać widza w niepewności.
Wszystko co piszesz, to wg mnie właśnie problemy scenariuszowe - nie dowozi historia, a wciąż uważam, że reżyseria to tam jest dwie klasy wyżej od scenariusza.
Piszesz, że nie twoje kino - ok, a ja mógłbym napisać, że to właśnie moje kino i może jestem bardziej wyrozumiały, bo bardziej czuję jaki był tutaj cel, który mi się podobał, tylko właśnie całość sprawia wrażenie jakby to był pierwszy szkic scenariusza w którym są zaledwie przebłyski dobrego opowiadania i zamiast dać go do solidnej poprawy komuś ogarniętemu, to Cuaron uznał, że nie ma po co, jest zajebiście, dawać mi 100 baniek, Lubezkiego i kręcimy.

Jasne, że trochę szkoda reżyserskiej ręki Cuarona na taki ułomny scenariusz, ale ja i tak niezbyt mocno czekałem na jego kolejne filmy, na dobrą sprawę uważam, że się skończył, więc nie nazwę Disclaimera stratą czasu, ja fajnie spędziłem czas - wolę kino mocno wybrakowane, ale za to piękne i z jakimś pomysłem niż wykonaną bez zarzutu nudę i sztampę.

Odpowiedz
#40
Ja tam specjalnie nie rozpaczam. Nie liczyłem na nic wielkiego, nazwisko Cuaron też nie jest dla mnie świętością.
Na pewno dobrze, że tylko 7 odcinków to szybko poszło :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  For All Mankind (Apple, 2019) Pelivaron 96 17,081 07-05-2026, 18:18
Ostatni post: Nemo
  Severance (Apple TV+, 2022-) f.lamer 170 19,296 26-03-2026, 22:52
Ostatni post: Scheckley
  Pluribus (Apple TV, 2025–?) Norton 59 3,850 11-01-2026, 23:31
Ostatni post: Craven
  The Studio (2025) Apple TV+ Spoilerowo 0 426 29-06-2025, 18:15
Ostatni post: Spoilerowo
  Ripley - 2024 Dr Strangelove 6 854 06-04-2025, 16:15
Ostatni post: Scheckley
  Silos (apple - 2023-2026) Debryk 14 1,279 18-03-2025, 22:32
Ostatni post: Debryk
  The Penguin (2024) HBO Paszczak 125 17,645 12-02-2025, 17:22
Ostatni post: first-pepe
  American Primeval (2024) Snappik 31 3,625 16-01-2025, 18:33
Ostatni post: Paszczak
Zdjęcie Shogun (1980 & 2024) Martinipl 169 26,638 23-09-2024, 11:47
Ostatni post: Scheckley
  Sugar (Apple TV+, 2024) Scheckley 0 593 07-08-2024, 18:36
Ostatni post: Scheckley



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości