27-06-2019, 00:35
|
Dragged Across Concrete (2019) reż. S. Craig Zahler
|
|
Wąsy Mela pachną jak ostatnie dni wakacji.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 27-06-2019, 08:36
skoro wątek jest i tak wywleczony to chciałem tylko napisać że film o wiele lepszy niż podobny tematyką i nastrojem a chwalony tu i ówdzie "good time".
świetnie napisane i zagrane postacie które chce się oglądać, kilka nieoczywistych zabiegów, nuta greckiej tragedii. naprawdę dobre kino lat 90 :P
tak że o.
27-06-2019, 09:19
Film dobry - utrzymuję swoją ocenę. Niestety - także przewidywalny (w sensie - wiadomo, kto zostanie ukarany, a kto wygra na loterii). I ta przewidywalność i konwencjonalność fabuły powodują, że dłużyzny Zahlera zaczynają przeszkadzać. Dłużyzny nie przeszkadzają, jak nie wiesz, co cię czeka w następnej scenie, ale kiedy potrafisz przewidzieć rozwój wypadków na godzinę do przodu, to pojawia się irytacja i zniechęcenie. Tak było/jest w moim przypadku.
7/10 27-06-2019, 11:01
Ależ dziwaczny, w pozytywnym sensie, film. Bardzo autorski, klimatyczny, chwilami przypominał mi pod tym względem pierwszy sezon True Detective, gdzie nawet zwyczajne sceny potrafiły mieć w sobie coś niesamowicie niepokojącego i sprawiać wrażenie, że za chwilę może stać się dosłownie wszystko. Poszedłbym nawet o krok dalej i powiedział, że są tu pojedyncze momenty kojarzące się ze stylem Davida Lyncha.
Na wyróżnienie zasługują również bardzo dobre zdjęcia, szczególnie w świetnie sfotografowanym finale. W ogóle cała ta sekwencja to taka ilustracja określenia mniej znaczy więcej. Super. 8/10 Brawl i teraz Dragged podobały mi się tak bardzo, że chyba nie mam już wyjścia i muszę powtórzyć Tomahawk i sprawdzić, czy aby teraz gdy już poznałem styl reżysera nie odbiorę go inaczej. 11-01-2020, 23:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-01-2020, 23:37 przez Mierzwiak.)
O jaki dobry film.
Wszystko mi tu siedzi idealnie. Sama historia jest prosta, ale kluczem jest tutaj jest sposób jej opowiedzenia. Wszystko rozgrywa się powolnie, brutalnie wręcz przyziemnie. Jak to jest fenomenalnie zmontowane - sceny wybrzmiewają, udało się tutaj uchwycić zwyczajne czynności, które bohaterów uwierają przez to, jak siermiężne bywają. Mało kto zwraca w swoich filmach uwagę na takie rzeczy. Zahler na wielu poziomach zrobił tutaj zwierciadło dla rzeczywistości. Bolesne zwierciadło. Bo w jego historii złe rzeczy mogą spotkać ludzi kompletnie niewinnych i "przeciąganie po betonie" dla niektórych kończy się fatalnie. To jednak nie jest film o beznadziei, absolutnie nie. Powiedziałbym, że Zahler mówi tutaj głównie o tym, że nic już na świecie nie jest jednoznaczne. Nawet to, czy piosenkę w radiu śpiewa chłop czy baba. Potęga jego filmu polega jednak na tym, że mówi o tym w bardzo zawoalowany sposób. Każdy bohater ma swoją rolę wykrojoną co do milimetra. Co jednak istotne - na poziomie scenariusza nie ma o postaciach jakoś specjalnie dużo informacji. Zahler sporo tutaj ciężaru przenosi na aktorów. To ich gra, mimika, sposób mówienia, zachowania i wygląd opowiada ich historię. Nazwać to mistrzostwem ekspozycji, to mało powiedzieć. Bardzo filmowa reżyseria, wykorzystująca w 100% narrację jakie daje to właśnie medium. Osobnym mistrzostwem są dialogi. Przemycona w nich ilość komentarzy odnośnie dzisiejszej (chociaż teraz już może należy mówić "wczorajszej") rzeczywistości, mnie zachwyca. Bywa to nawet zabawne, jednak głównie jest gorzkie. Odbieram to jako przyziemną i życiową filozofię, z którą się zgadzam. Pewnie dlatego tak mocno do mnie trafia. Cały ten film to zresztą hołd dla prostoty, dla zwykłego człowieka, który chciałby, żeby świat go otaczający był chociaż trochę sprawiedliwy. Niestety jednak, jest jaki jest, a ukoronowanie tego przekazu odbywa się w fenomenalnym wątku postaci Jennifer Carpenter. W tych kilkunastu minutach Zahler wali już totalnie obuchem w łeb. Niesamowicie blisko jest tym samym przegięcia, upadku do dołu, który sam wykopał, może wręcz bycia śmiesznym. Co go przed tym ratuje? Moim zdaniem precyzja i konsekwencja. Gdyby scena, którą wspominam znalazła się w filmie zbyt wcześnie, albo zbyt późno, to miałaby właśnie takie zgubne dla narracji skutki, o których wspomniałem. Tutaj jednak jest ona idealnie w środku. Wręcz co do sekundy. To ona łączy obie strony filozofii Zahlera. Ten dualizm świata, tę jego obserwację mówiącą o rzeczywistości, gdzie sprawiedliwość niby jest, ale chyba pojawia się w życiu ludzkim na zasadzie loterii, co sprawia, że sprawiedliwością w zasadzie być przestaje. To jest mistrzostwo świata, co on tutaj robi, to co mówi. Jestem zachwycony. Aktorzy, których Zahler w swojej konstrukcji, obdarzył dużym zaufaniem, spisują się bardzo dobrze. Gibson i Vaugh to duet idealny. Jednak daleko im do "fajności" różnych policyjnych tandemów. Tutaj znowu odzywa się brutalny realizm opowieści. Nic tutaj nie jest na siłę. Bywa jednak i zabawnie, i przykro. Bo tak, to właśnie bywa. Nie ma co tutaj jednak spodziewać się jakichś aktorskich fajerwerków, szarży i wielkich dramatów na ekranie. Nie ten adres. I dobrze. Każdy element filmowy jest tutaj skrojony na miarę. Tak jak i piękne zdjęcia. Zawsze przemyślane, ale nie gubiące wartości estetycznych. "Dragged Across Concrete" to film bardzo autorski. Zarówno na poziomie formalnych, jak i w treści. Jednocześnie nie wyważający żadnych drzwi. Oparty na prostych środkach, oferujący proste obserwacje. Pozornie proste, bo w życiu nic tak naprawdę proste nie bywa. Dlatego Zahler, żeby tę prostą opowieść stworzyć musiał wymierzyć wszystko bardzo precyzyjnie. Brak mi słów, żeby opisać, jak ogromne wrażenie na mnie zrobił. Dlatego piszę i piszę, z nadzieją, że jakoś chociaż zbliżę się, do wyrażenia swoich emocji po tym, co zobaczyłem. Pewnie jednak nie jestem w stanie. Czołówka filmów w ogóle dla mnie. Ocena, nawet najwyższa możliwa, nie odda tego, jak jestem zachwycony.
.
22-03-2020, 03:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2020, 03:17 przez srebrnik.) Cytat:Tak jak i piękne zdjęcia. Zawsze przemyślane, ale nie gubiące wartości estetycznych.Mnie trochę zaskoczyło, jak dobre są zdjecia w DAC. Poprzednie filmy Zahlera były sfotografowane po prostu solidnie, ale wsród ich zalet nie wymieniłbym akurat zdjęć, tutaj wręcz przeciwnie, wiele kadrów jest naprawdę świetnie skomponowanych, zwłaszcza w finale, w którym ustawienia kamery doskonale zgrywają się z wydarzeniami. I co najważniejsze, swoim pietyzmem wcale nie kolidują z surowym charakterem całego filmu.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 22-03-2020, 14:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2020, 14:15 przez nawrocki.)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
07-08-2020, 01:51
Obejrzałem w końcu. Podszedłem bez oczekiwań wyrastających ponad solidny policyjny film, więc zaskoczył mnie ciężar i kapitalne wprost zniuansowanie. Narracja jest bajecznie zrównoważona, punktowana aktami przemocy, i mimo ślamazarnego tempa wciąga. Ten rytm posępnego adagio pozwala się wczuć w fatalizm i dostrzec dialogowe smaczki, wszechobecną moralną złożoność (nic tu nie jest czarno-białe poza głównym zwyrolem - zamachowcem), no i cały ten fatalizm wybrzmiewa mocno i dobitnie. Dorosłe, poważne kino gatunkowe - i Zahlera nie porównywałbym zupełnie do Tarantino, jak gdzieś mi mignęło. To wisielczy moralista nie głoszący morałów - i w tym faktycznie blisko mu do Peckinpaha, a we wspomnianym fataliźmie - do Melville'a. Ponadto skrajne wypalenie Gibsona kojarzyło mi się ze stylem gry Coburna w roli Pata Garretta. Ale to tyle podobieństw do Krwawego Sama. Stylistycznie DAC jest bliskie kinu lat 70. przepuszczonemu przez poetykę Manna z Heat - z tego pierwszego ma surowość, z tego drugiego wspomnianą precyzyjną dramaturgię w scenach akcji i ich perfekcyjną realizację. I pokrewne jest fatalistycznym klimatem, choć z innych źródeł on wypływa. Zdecydowanie film do powtórki i pozostawienia na stałe w filmotece. Będę wracał, choćby dla Mela, który jest tu - z całym bagażem swojego ekranowego emplois i pozaekranowych kontrowersji - wprost cudownie trafnie obsadzony. I czuje się, że Brett Ridgeman to ważna dla niego postać.
Co do samego Zahlera, pamiętam że "Bone Tomahawk" podobał mi się na jakieś 7/10, tyle że był moment, w którym omal nie zobaczyłem od środka własnego żołądka (scena z rozdzieraniem ciała). DAC na luzie 9+/10 - kocham takie po szekspirowsku napisane dramaty w gatunkowych ramach. W kolejce na dziś "Blok 99". Fuck, 4 x "fatalizm" - ale nie chce mi się szukać zamienników. 18-12-2021, 14:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2021, 14:17 przez Bibliomisiek.)
Fpytke artykuł o twórczości Zahlera:
S. Craig Zahler's Shotgun Safari. A dissident filmmaker hunts down taboo topics to portray on screen. EDIT Korzystając z okazji, podzielę się moim ulubionym kadrem z filmów Zahlera: ![]() Scena też świetna. 21-12-2021, 00:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2021, 00:43 przez Mental.)
złoto filmik. Nie mam nic do zarzucenia ani się nie będę czepiać, a wszystko zostało powiedziane:
Przyszła mi do głowy taka myśl:
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
21-02-2024, 22:53 Ale fajna pogadanka dwóch ziomali przy ognisku. Btw - ciekawe spostrzeżenie odnośnie Mela Gibsona i jego udziału w sukcesie MCU ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
16-10-2024, 02:42
Obejrzałem każdy film Zahlera i DAG zawszę podobał mi się najmniej, przede wszystkim bo zawsze wydawał mi się być za powolny, a być może bo po Brawl in Cell Block 99 oczekiwałem podobnej eksplozji.
Wczoraj nabrałem ochoty na powtórkę i tym razem film wszedł idealnie bo w sumie to gra tu praktycznie wszystko. Gibson jest idealny a Vaughn też daje mocno radę. Tempo jest powolne ale napięcie wzrasta z każdą minutą i z każdym kilometrem który przejeżdżają nasi bohaterowie. Scenariusz też jest świetny, zajebiste dialogi, bez żadnych wodotrysków, humor też idealny bo parę razy naprawdę mocno się zaśmiałem. Ogólnie to podobało mi się że Zahler nie masturbował się swoimi żarcikami tylko po każdej idealnej puencie było cięcie i jedziemy dalej. Świetnie jest też to wszystko nakręcone, kamera nie szaleje tylko pozwala nam prawie że brać udział w wydarzeniach, widzimy dokładnie każdą rozmowę, a jak ktoś w kogoś strzela to nie ma perfidnych cięć. Grupa Vogelmanna też zajebista, mega kostiumy i normalnie obejrzałbym spin off o tym jak napadają na banki, w stylu Heat czy coś. 9/10 06-09-2025, 11:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2025, 11:19 przez Melvin27.) Melvin27 napisał(a):podobało mi się że Zahler nie masturbował się swoimi żarcikami tylko po każdej idealnej puencie było cięcie i jedziemy dalej Aż chciałoby się wbić szpilę innemu panu, którym cały filmowy świat się ekscytuje ale tym razem odpuszczę ;) Zahler to po prostu znakomity pisarz/scenarzysta, któremu ego nie przysłania tego co najważniejsze - dobrze opowiedzianej historii.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
06-09-2025, 11:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2025, 12:02 przez slepy51.)
Jebac Quentina.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
06-09-2025, 12:45
W końcu i ja obejrzałem i nie bardzo wiem co o tym sądzić. Jako poważny film jest to takie sobie ale jeśli potraktować to jako czarną komedię to jest całkiem niezłe.
Pewnie bym dał nawet więcej, ale całość jest o dobre pół godziny za długa. Plus cudowne ocalenie Murzyna na tym zadupiu z garażem było bardzo mocno naciągane. Mimo wszystko taki trochę inny film niż wszystkie i inny niż się spodziewałem a bawet bawiłem się nieźle. Niech będzie 6/10.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
06-09-2025, 23:49
Zainspirowany dzisiejszym wpisem Po Godzinach. Robert Ziębiński stwierdziłem, że warto sklecić kilka zdań o twórcy, który według mnie jest nie wiedzieć czemu wciąż totalnie niedoceniony, mało znany a obecnie chyba wręcz nawet zapomniany wśród fanów szeroko pojętej popkultury. Nie ukrywam bowiem, że S. Craig Zahler to mój zdecydowanie ulubiony współczesny reżyser a "Dragged Across Concrete" to według mnie jego najlepszy film, chociaż wszystkie są dla mnie genialne i to raczej kwestia tego, jaki mam akurat humor i którą nogą wstanę z łóżka. Każdy z nich to dzieło, do którego wracałem wielokrotnie i wciąż to robię, za każdym razem znajdując w nich kolejne rzeczy, które mnie po prostu zachwycają.
Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego seansu debiutanckiego filmu Zahlera zatytułowanego "Bone Tomahawk", o którym wiedziałem tylko tyle, że to niskobudżetowy western pożeniony z kinem grozy. I po jego obejrzeniu moja szczęka leżała na ziemi a ja nie mogłem z siebie wydusić nawet jednego słowa. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie widziałem, to ślimacze, zasysające widza w opowieść tempo, rewelacyjne dialogi i interakcje między bohaterami czy w końcu niespodziewana, ultra brutalna końcówka przywodząca na myśl włoskie kino kanibalistyczne z wybuchami przemocy jak u Peckinpaha. No i aktorzy - i nie chodzi nawet o Kurta Russella czy Patricka Wilsona, którzy są świetni, ale to, co tam odstawiają Richard Jenkins czy Matthew Fox to po prostu klękajcie narody. Gość tym filmem od razu mnie kupił ale nie czekałem jakoś specjalnie na jego kolejny obrazek czyli "Brawl in Cell Block 99", bo tematyka jakoś średnio mnie interesowała. Zastanawiałem się, co można więcej wycisnąć z takiego oklepanego tematu jak "koleś trafia do pierdla" ale po raz kolejny Zahler pokazał, że jest fenomenalnym opowiadaczem historii - znowu to niespieszne tempo, dialogi (scena rozmowy Bradleya z Lauren, która go zdradziła to absolutna perełka), w końcu to 'zejście do piekła' i znów ultra brutalny a jednocześnie wyciskający łzy (telefon do ukochanej) finał. Dodatkowo wybitna kreacja Vince'a Vaughna, który w idealnym świecie za rolę Bradleya dostałby worek nagród z Oscarem na czele. Dlatego na kolejny jego obrazek zatytułowany "Dragged Across Concrete" czekałem już z niecierpliwością, przeczytałem kilka razy nawet jego oryginalny scenariusz, który udostępniono do sieci na długo przed premierą. I znów Zahler nie dość, że nie zawiódł to zmiótł mnie z planszy po raz kolejny. I co mogę więcej napisać? Uwielbiam ten jego sposób narracji, to niespieszne, powolne, kontemplacyjne wręcz tempo i podążanie za bohaterami, te momentami celowo poetyckie wręcz, stylizowane dialogi (widać, że gość jest pisarzem i sam ogarnia swoje scenariusze, które są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach). Scena w restauracji to absolutna perełka, w której możemy też poznać trochę tego specyficznego poczucia humoru Zahlera, który sam zaśpiewał lecącą w tle piosenkę zatytułowaną "A Better Place for Us" i ustami swoich bohaterów zadaje pytanie odnoszące się do tego, w jakich czasach przyszło nam żyć - "czy to śpiewa dziewczyna, czy facet? Bo po głosie nie można nijak tego rozpoznać". W tym miejscu należy wspomnieć także o znakomitych ścieżkach dźwiękowych i soundtrackach do jego filmów, tworzonych przez niego samego wspólnie z kompozytorem Jeffem Herriottem, na których usłyszeć możemy również nowe, fenomenalne kompozycje autorstwa takich legend soulu jak choćby The O'Jays czy Butch Tavares. I tutaj niestety dochodzimy do momentu, który jest dla mnie jakimś totalnym nieporozumieniem. Otóż po trzech fenomenalnych filmach Zahler zniknął na blisko dekadę i ciągle ma problemy, żeby spiąć budżet jakiejkolwiek swojej kolejnej produkcji - czekałem jak pojebany na jego mroczny film fantasy "Hug Chickenpenny: The Panegyric of an Anomalous Child", który miał być jego następnym projektem a którego główny bohater miał zostać powołany do ekranowego życia za pomocą efektów praktycznych, a konkretniej kukiełek powstałych z udziałem studia Jima Hensona, także z szerokim zastosowaniem efektów poklatkowych. Niestety, nigdy nic z tego nie wyszło - kilka kolejnych newsów odnośnie jego nowych produkcji i ciągle to samo - problemy z pieniędzmi, finansowaniem i spięciem budżetu. Niepojęte, że najlepszy w mojej opinii współczesny reżyser musiał zająć się tworzeniem własnych komiksów i koncertowaniem ze swoim heavy metalowym zespołem, bo nie mógł zdobyć finansowania na żaden nowy projekt. Dlatego niezmiernie cieszę się, że w końcu coś się ruszyło w sprawie jego czwartego kinowego filmu zatytułowanego "The Bookie & the Bruiser" i po blisko dwóch latach (jego pierwsze zapowiedzi to rok 2024) i różnych zakulisowych problemach, niecałe dwa miesiące temu dostaliśmy update, że w kwietniu w Toronto ruszyła jego produkcja. Cóż mogę dodać - czekam jak na gwiazdkę bo wiem, że Zahler raczej nie zawiedzie i prawdopodobnie dostarczy kolejne arcydzieło. A nawet jeśli nie i tym razem jakimś cudem powinie mu się noga to cieszy mnie niesamowicie, że wraca do reżyserowania bo byłoby wielką stratą dla widzów i współczesnej kinematografii, gdyby taki gość przestał tworzyć kolejne filmy, nawet jeśli miałaby je oglądać i doceniać tylko garstka zapaleńców takich jak ja. Ps. Na zdjęciu poniżej moja skromna kolekcja fantów powiązanych z produkcjami Zahlera a także jego dwa wydane w ostatnich latach komiksy: ![]() "Bone Tomahawk" (2015): - soundtrack z Lakeshore Records "Bronze Age" Coloured Vinyl, limit 700 sztuk, - Blu-ray mediabook z Niemiec, - Blu-ray steelbook z UK, - 2 x Blu-ray steelbook ze Stanów; "Brawl in Cell Block 99" (2017): - soundtrack z Lakeshore Records 'Pressed on Prison Jumpsuit' Orange Coloured Vinyl, - 4K UHD mediabook z Niemiec, - 4K UHD zwyklak w slipcoverze ze Stanów, - Blu-ray mediabook z Niemiec, - Blu-ray steelbook ze Stanów, - Blu-ray zwyklak w slipcoverze z UK; "Dragged Across Concrete" (2018): - soundtrack z Lakeshore Records 'Pressed on Concrete Marble' Vinyl, - Blu-ray zwyklak w slipcoverze z UK, - DVD mediabook z Polski; "Forbidden Surgeries of the Hideous Dr. Divinus"(2020), Floating World Comics ze Stanów, oprawa miękka; "Organisms From An Ancient Cosmos" (2022), Dark Horse Books ze Stanów, oprawa twarda.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
19-05-2026, 14:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2026, 15:48 przez slepy51.)
No ja niestety, ale podtrzymuję moją opinię o 3 jego filmie:
Cytat:Film dobry, ale niestety także przewidywalny (w sensie - wiadomo, kto zostanie ukarany, a kto wygra i ujdzie z życiem). I ta przewidywalność fabuły powoduje, że dłużyzny Zahlera zaczynają przeszkadzać. Dłużyzny nie przeszkadzają, jak nie wiesz, co cię czeka w następnej scenie, ale kiedy potrafisz przewidzieć rozwój wypadków na godzinę do przodu, to pojawia się irytacja i zniechęcenie. Tak było/jest w moim przypadku. 19-05-2026, 15:18 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


![[Obrazek: Przechwytywanie.jpg]](https://i.ibb.co/Dg6RsF7/Przechwytywanie.jpg)
Spoiler
![[Obrazek: 1.jpg]](https://i.ibb.co/0yYpYPsm/1.jpg)





