Rocketman (reż. Dexter Fletcher, 2019)
#21
Cytat:Uff, to bardzo dobrze, będzie co przytaczać kumplom z roboty jako przykład porządnej biografii piosenkarza

Walk the Line says hi.

Odpowiedz
#22
Warto też dodać, że ten film to musical. Piosenki nie są tylko śpiewane podczas występów, ale są też wplątywane w fabułę.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
#23
errr... Zatem kino odpada.

Odpowiedz
#24
A co złego w tym, że musical? To, że istnieje masa gównianych reprezentantów nie oznacza że gatunek jest zły sam w sobie.
Dla mnie nawet lepiej, oczywiście pod warunkiem że piosenki są sensownie wplecione w fabułę, a nie w stylu Mamma Mia.

Odpowiedz
#25
Tu przykład
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
#26
Cytat:A co złego w tym, że musical?
To, że ich nie trawię i nie oglądam :)

Odpowiedz
#27
Miałem dzisiaj przyjemność - i to prawdziwą - obejrzeć Rocketmana w kinie. Film oczywiście nie uniknie porównań z Bohemian Rhapsody z racji krótkiego odstępu czasu pomiędzy oboma premiera, nazwiskiem reżysera i samą tematyką. Osobiście uważam jednak, że nie ma czego porównywać, ponieważ film o Eltonie Johnie to po prostu półka wyżej.

Przede wszystkim jest to kino dużo bardzie odważniejsze, niebojące się pokazania ciemnej strony głównego bohatera, lepiej zagrane, sceny koncertowe są dużo bardziej widowiskowe, a publiczność nie wali CGI po oczach. No i wydaje mi się, że w dużej mierze ten film tak dobrze działa dzięki Taronowi Egertonowi, który jest po protu zjawiskowy (moja absolutnie ulubiona scena, jeśli chodzi o pokaz talentu aktorskiego to rozmowa z matką przez telefon, kiedy mówi jej, że jest gejem). Do tego dochodzą sceny śpiewane, gdzie nie jest puszczany oryginalny głos z playbacku. Jeśli Malik dostaje Oscara za rolę w Bohemian Rhapsody to wg mnie Egerton też powinien. Tak się pewnie nawet nie stanie, a ekranowy Elton John może skończy nawet bez nominacji. Egerton > Malik bez zastanowienia.

Pomysł ze zrobieniem z Rocketmana filmu wpół muzycznego i wpół musicalowego to także super pomysł. Kupuje to jak najbardziej, ponieważ twórcy idealnie potrafili połączyć fabułę z tekstem piosenek. Nie razi to po oczach i bardzo ładnie wpisuje się w konwencje samego filmu. Jak najbardziej jestem na tak.

Oprócz Egertona bardzo dobra jest tez Bryce Dallas Howard. I w tym temacie autentycznie nie zdziwię się, jeśli skończy się na co najmniej nominacji. Ma jeden kapitalny moment, który może zostać w ewentualnej oscarowej prezentacji pokazany.

Jedynie czego mi brakło to jednego utworu:

To byłoby naprawdę fajne zwieńczenie filmu, jakby na końcu dodali, ale mniejsza. Pokazali inny okres w życiu Eltona. Myślę, że takie mocne 8/10. Jako widowisko muzyczne sprawdza się w 100%. Na ten moment chyba najlepszy film 2019 jaki widziałem :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#28
No rzeczywiście bardzo dobry film, z pomysłem na siebie, energiczny, z dobrym tempem, świetnymi aranżacjami piosenek no i ze znakomitą obsadą. Jeśli Malick dostał Oscara za Freddiego to Egerton powinien dostać ze trzy, to znaczy w idealnym świecie Malick nie dostałby nic a Egerton nominację.
Brakowało mi trochę metrażu, film obejmuje ładne kilkanaście lat i dla mnie przeskoki są trochę zbyt duże, chciałbym więcej scen. Problem mam też taki że nie mam wrażenie jakbym porządnie poznał Eltona, brakuje w fabule trochę dramatu, jest niewiele mocnych dramaturgicznie scen, może jego życiorys to wcale nie taki samograj? Chciałbym czegoś więcej niż klasyczny problem ze starym i nowym managerem, odrzucenie miłosne i trochę ćpania.
Ode mnie mocna 7ka.

Odpowiedz
#29
Bardzo fajne. Owszem, fabularnie dość sztampowe a dramat idzie w najbardziej oczywistym z możliwych kierunków, ale jest to na tyle dobrze napisane i zagrane, że nie przeszkadza. Bohaterowie zostali potraktowani uczciwie i sprawiedliwie. Rka jest bardziej jako dodatek co na duży plus, mimo to wpływa na odbiór calej produkcji.
Konwencja musicalu idealnie pasuje do postaci Eltona oraz jego muzyki i została tu zrealizowana perfekcyjnie. Świetna inscenizacja, kilka fantastycznie przemyślanych scen. Egerton..wow! Wielka fantastyczna rola. Jakbym widział Eltona na ekranie. Ostatnio tak dobrze muzyka zagrał Pheonix. Ja nawet doceniam to co Malek zrobił w Bohemian, ale juz za sam śpiew (wspaniałe wykonanie "I'm still standing" !) Taronowi nominacja należy się bardziej. Porywa, porusza, angażuje w losy swojego bohatera.
Reszta ekipy też jest super. Świetny, zimny, charyzmatyczny Madden, rewelacyjny Bell. Bardzo fajny epizod zalicza także Graham.

Trzymam kciuki za nominacje dla Egertona i jakieś Globy.
8/10

Odpowiedz
#30
Fabularnie rzeczywiście sztampa i zgadzam się, że film mógł być dłuższy. Przydałoby się rzeczywiście trochę zwolnienia, kilka niemusicalowych scen uzupełniających trochę luki w biografii. Z drugiej strony film jest całkiem konsekwentny w formie i działa to nieźle.

Przez cały seans miałem dwie myśli. Po pierwsze - Fletcher to żaden geniusz, sceny musicalowe nie mają precyzji Chazelle'a czy rozmachu Luhrmanna, ale mam wrażenie, że umiejętności i dostępne środki wykorzystano tu najlepiej jak się dało. W większości przypadków bez szarży, ale bardzo bardzo sprawnie od strony technicznej. Jest kilka słabszych momentów z takim sobie cgi i klika razy miałem wrażenie przesytu tam, gdzie kolejne sceny musicalowe następowały jedna po drugiej a jednak ich tylko bardzo dobra a nie wybitna jakość nie odwracała uwagi od tego, że takie nagromadzenie bywa trochę męczące (ale mi się w głowie kręci po 10 minutach Moulin Rouge, więc może to nie wina Fletchera). 

Stwierdzenie, że to przeciętniak jest pewnie krzywdzące, ale moim zdaniem poziom Rocketmana to powinno być może nie absolutne minimum, ale punktem wyjścia (do którego jakiś dużo lepszy reżyser mógłby dodać coś więcej) dla biografii muzyka tego kalibru. Co prowadzi do drugiego wniosku i nieuniknionego porównania z Bohemian Rhapsody. Różnica poziomów między tymi dwoma filmami jest nie tylko widoczna dosłownie od pierwszych minut, ale również uświadamia jak bardzo Mercury został pokrzywdzony a potencjał jego historii zmarnowany. Dialogi, aktorstwo, pomysł na sceny, montaż, wykorzystanie muzyki - pod każdym względem jest to film przynajmniej dwie klasy lepszy. A nadal jest to "tylko" bardzo solidne rzemiosło w najlepszym tego słowa znaczeniu. 

Bardzo zgrabnie wychodzą wszystkie sceny łączące kulisy z wizerunkiem scenicznym. Czasami dosłownie, kiedy Elton po kłótni lub wciągnięciu kreski wychodzi na scenę i z kameralnego dialogu nagle robi się rozbuchana scena występu. Podobnie te wszystkie fabularnie sztampowe sceny z rodzicami, objawiania talentu przed nieznajomymi, poznawania nowych ludzi itd. wypadają bardzo zgrabnie. Nie muszę chyba też pisać, że motyw homoseksualizmu i uzależnienia został pokazany dziesięć razy lepiej niż w Bohemian. 

Ogólnie bardzo udany seans, który mógłby być jeszcze lepszy gdybym nie miał totalnie wywalone na postać Elotona Johna. Znam może 3-4 jego piosenki. Kojarzę jego karierę tak od czasów Króla Lwa/Księżnej Diany. Nie istnieje w mojej świadomości jako ktoś inny, młodszy, bardziej utalentowany i bardziej na czasie niż podstarzały, trochę creepy idol nie wiem w sumie kogo, autor raczej tandetnych i smętnych hitów prosto do radia Złote Przeboje. Jest przynajmniej kilku wielkich muzyków, których kariera interesowałaby mnie dużo bardziej nawet jeśli nie słucham ich muzyki. I na pewno ten film ocieplił jego wizerunek, w dużej mierze dzięki bardzo dobrej roli Egertona, którego też specjalnie nie lubiłem a w Kingsmanie to mnie nawet irytowała. 

Chyba idealny przykład 7/10 a przy okazji ocenę Bohemian zmniejszam do zera.


Odpowiedz
#31
całkiem niezłe filmidło, momentami zahacza o fajne patenty. Biografie mają to do siebie : są albo przesterowane albo zakłamane lub źle wyważone. Ta boryka się tylko z trzecim problemem. Dobre tempo i szkic Eltona odegranego przez Egertona. Trochę się rozpływam jak on odegrał tę postać choćby dlatego, że momentami widziałem Eltona! Cudo wykonana rola. Oczywiście muszę wspomnieć o tych patentach czyli wstawkach musicalowych; przy pierwszej miałem zdziwko, a potem weszło na pełnej we mnie i jarałem się nimi. Zaś ta z basenem i karetką to już czysta zabawa i mały geniusz. Aktorsko i technicznie jest tutaj wiele dobrego. Montaż na ten przykład zrobił na mnie największe wrażenie, a scenografie i gra światłem miło kieruje tę biografię w nieco fantastyczne rejony.

Byłoby lepiej z oceną gdyby nie wyważenie całości: mamy dzieciństwo i ten szkic talentu rodzącego się i geniuszu Eltona. Potem pierwszy występ w Trubadurach i nagle 25mln płyt sprzedanych. Eeee sam montaż tutaj spoko, bez zgrzytu, ale przeskok jest jakieś 10 lat??? Damn! Podobnie jak nagle wejście do studia i nagrywanie "Don't go breaking my heart" w duecie z Kiki. No cholibka to wszystko trwa minutę? I końcówka - znów świetny montaż i technikalia lecz film się kończy... gdy myślałem że dostanę wątek najbardziej znanych piosenek (Król Lew, Candle in the wind itd) z późniejszej ery kiedy miał już tytuł szlachecki. Ale nie, nie nie - ucinamy w zarodku. Bardzo żal :S

8/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#32
A kto powiedział że nie zrobią może kontynuacji jak Egerton będzie trochę starszy? :) Bohemian rhapsody też mogą kontynuować, chyba nawet były takie ploty, że chcieliby robić drugą część.

Wysłane z mojego ANE-LX1 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#33
Tego nie wiem. Oceniam co wiem i widzę. Jeśli może być tak, jak piszesz to w sumie jaram się mocno!
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#34
Nie wiem skąd zachwyty.

Nie kochał mnie ojciec, nie kochała mnie matka. Więc ćpałem i chlałem. No i byłem gejem.

Tyle, że podane w fajnej formie.
Ale jego muzyka, z wyjątkiem kilku numerów mnie nie rusza.

6/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Knives Out (2019) reż. Rian Johnson Kuba 241 42,794 30-05-2026, 07:49
Ostatni post: Debryk
  Dragged Across Concrete (2019) reż. S. Craig Zahler Mental 181 39,960 20-05-2026, 01:20
Ostatni post: slepy51
  Aladdin (2019) reż. Guy Ritchie zombie001 96 9,023 21-12-2025, 05:18
Ostatni post: slepy51
  Parasite (2019) reż. Bong Joon-hoo Kryst_007 96 18,019 06-08-2025, 19:59
Ostatni post: Bucho
  Midway (2019) reż. Roland Emmerich Martinipl 62 12,514 10-02-2025, 22:30
Ostatni post: Gieferg
  Gemini Man (2019) reż. Ang Lee Martinipl 70 11,253 03-02-2025, 21:51
Ostatni post: Debryk
  Uncut Gems (2019) reż. Josh i Benny Safdie nawrocki 41 15,111 15-10-2024, 04:13
Ostatni post: Bucho
  Ford v. Ferrari (2019) reż. James Mangold Lawrence 56 12,253 21-08-2024, 08:42
Ostatni post: Melvin27
  Last Christmas (2019) reż. Paul Feig Lawrence 10 3,098 26-12-2023, 23:55
Ostatni post: OGPUEE
  1917 (2019) reż. Sam Mendes Kuba 140 26,485 04-06-2023, 18:51
Ostatni post: Phlogiston2



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości