Zdjęcia bez sztucznego oświetlenia to spełnienie marzeń - cudo. W drugiej połowie faktycznie film nieco rozwleczony, ale ma to swoje uzasadnienie fabularne.
MUST HAVE na blu.
Naprawdę mocne 8/10.
31-01-2016, 00:02
|
The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu
|
|
Na mnie większe wrażenie od sceny z niedźwiedziem (choć też genialna) zrobiła sekwencja otwierająca, w której Indianie atakują obóz - autentycznie opadła mi wtedy kopara.
Zdjęcia bez sztucznego oświetlenia to spełnienie marzeń - cudo. W drugiej połowie faktycznie film nieco rozwleczony, ale ma to swoje uzasadnienie fabularne. MUST HAVE na blu. Naprawdę mocne 8/10. 31-01-2016, 00:02
Filmowy odpowiednik coffee stouta, idealny do delektowania obrazem, klimatem i... właśnie, głównie do tego, bo same losy Glassa nie porwały mnie tak jak się spodziewałem a i Hardy przykuwa do ekranu dużo bardziej (swoją droga - ciekawe jak on sprawdziłby się w głównej roli). Niemniej jednak technicznie jest to miazga i choćby dla samej mrożącej kości atmosfery pewnie jeszcze nie raz powrócę do tego filmu, oczywiście, przy dobrym stoucie.
PS: Niedźwiedź był dobry, ale dla mnie wygrywa finał Leo vs Hardy, dawno nie widziałem w filmie tak naturalistycznie pokazanej walki. 8+/10 31-01-2016, 23:56 Cytat:Leo vs Hardy, dawno nie widziałem w filmie tak naturalistycznie pokazanej walki. Bo w Holly mocne, realistyczne i krwawe walki ciało w ciało to ogólnie megarzadkość. Ja do dzisiaj pamiętam scenę bitki Shane vs Tavon z "The Shield" (uwaga na spoilery) albo Dan vs kapitan z "Deadwood": No ale to są seriale mimo wszystko. 01-02-2016, 00:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2016, 00:29 przez Mental.)
A propos tej sceny z Deadwood, jest chyba jakaś tendencja, że oczy w filmowych walkach są bezwzględnie pomijane. Nawet w Revenant, Leo i Tomek są już dobrze posiekani, Tomek nawet odgryza mu ucho, ale żaden nie pomyślał, żeby zaatakować oczy, co przecież wyłączyłoby przeciwnika od razu. Przypominam sobie tylko Kill Billa 2 z podobną sceną.
01-02-2016, 00:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2016, 00:53 przez Huntersky.)
Świadectwem dla naturalizmu Deadwood jest to, że walkę kończącą się czymś tak potencjalnie efekciarskim jak utrata gałki ocznej przez jednego z kombatantów, uważam za jeden z najbardziej realistycznych, najbardziej "życiowych" i przekonywająco zaaranżowanych pojedynków filmowych. Zero hollywoodzkiego fałszu, zero przekombinowania, zero jakiejkolwiek teatralności. Wszystko jest w pełni przekonywujące. Dwóch grubych wielorybów, absolutnie prawdziwych w swej nieporadnej, a jednak wypełnionej niebezpieczeństwem, hipopotamiej szarpaninie. Bo tak właśnie w prawdziwym życiu wygląda walka pomiędzy dwoma niewyszkolonymi, ale diablo silnymi i niebezpiecznymi spaślakami. Końcówka, mimo że szokująca, to jednak też jak najbardziej prawdziwa jak na te warunki. A do tego dochodzi jeszcze piękne rozpisanie aftermathu tego pojedynku i to jakie wrażenie wywarło na zwycięzcy. Takie rzeczy napisać i nakręcić potrafiłby tylko ktoś z głową na karku jak Milch, który wie o czym gada i nie podkoloryzowyje życia. Oczywiście komuś kto obejrzy jedynie powyższy klip, takie peany mogą się wydać przesadzone, ale to bardziej wypadkowa całości serialu.
Uwielbiam GOT, ale zawsze będę uważać, że ta cała nagość i silenie się na średniowieczne flaki w serialu Weissa i Benioffa to czysty camp i stylizacja w porównaniu z naturalizmem Deadwood, który był dużo bardziej nienachalny. A Revenant do obejrzenia na dniach. Zobaczymy czy prawidziwe kino gatunku, czy może Innaritu siląc się na Wielkiego Flimowca, chciał się religijnie zmierzyć z dziczą i wyszła mu przy tym ładna, ale pretensjonalna i pusta wydmuszka.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
01-02-2016, 01:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2016, 01:11 przez Proteus.) (01-02-2016, 01:10)Proteus napisał(a): ładnaTak. (01-02-2016, 01:10)Proteus napisał(a): ale pretensjonalnaMoże przez kilkanaście sekund. (01-02-2016, 01:10)Proteus napisał(a): pusta wydmuszka.Jak najbardziej :) Scena z miśkiem jest fajna, ale mnie nie powaliła, to CGI nie jest aż tak doskonałe, a i jak już ktoś wspomniał realizacyjnie lepsza jest chociażby początkowa scena ataku Indian. (01-02-2016, 00:53)Huntersky napisał(a): żaden nie pomyślał, żeby zaatakować oczy, co przecież wyłączyłoby przeciwnika od razu. Przypominam sobie tylko Kill Billa 2 z podobną sceną.No tak, ale w Kill Billu ta scena jest swego rodzaju żartem, a nie wynikiem tego, że Tarantino zrobił realistyczny pojedynek. Raz że Elle traci jedyne oko jakie jej zostało, a dwa - traci je w dokładnie ten sam sposób, jak pierwsze :) 01-02-2016, 09:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2016, 09:22 przez Mierzwiak.) Cytat:Uwielbiam GOT, ale zawsze będę uważać, że ta cała nagość i silenie się na średniowieczne flaki w serialu Weissa i Benioffa to czysty camp i stylizacja w porównaniu z naturalizmem Deadwood, który był dużo bardziej nienachalny.Prawda, ale akurat pojedynek z rozwaleniem oczu był zacny. W ogóle pojedynki są tam dobrze zrobione. 01-02-2016, 09:58
Proteus, jak odróżnić "ładną, pustą wydmuszkę" od "ładnej, niepustej"? MV to pusta wydmuszka czy nie?
Mierzwiak, jeśli wg ciebie "Zjawa" to wydmuszka, to MV to też wydmuszka? 01-02-2016, 16:31 (01-02-2016, 16:31)Mental napisał(a): Mierzwiak, jeśli wg ciebie "Zjawa" to wydmuszka, to MV to też wydmuszka?To zależy jak rozumiemy określenie pusta. Osobiście nie szukam na sali kinowej żadnego katharsis, więc pisząc o pustym filmie mam na myśli taki, który nic mi nie daje na najbardziej podstawowym poziomie - fabuły, postaci, emocji. Zjawa ma prostą fabułę, to nie zarzut, a zemsta jest niby samograjem, no ale właśnie, niby - obchodziła cię postać Leo? Obchodził cię jego syn? Obchodziła cię cała ta jego walka o przetrwanie i chęć dorwania Tomka? Bo mnie, szczerze mówiąc, w ogóle, a jeśli ciebie tak, to zazdroszczę. Bardziej skupiałem się na tych pieprzonych plenerach i myśleniu o tym, który z tysiąca zajebistych kadrów nadałby się do naszego forumowego konkursu w odgadywanie screenów. Skłamałbym również pisząc, że Zjawa mnie nie zmęczyła i nie dlatego, że udzielił mi się wysiłek Glassa, ale dlatego że film jest zwyczajnie za długi i momentami po prostu nudny. Miami Vice to inna liga. Od czego mam zacząć? 01-02-2016, 16:49 Cytat: obchodziła cię postać Leo? Obchodził cię jego syn? Obchodziła cię cała ta jego walka o przetrwanie i chęć dorwania Tomka? Leo to nie jest aż tak dobry aktor, żeby cokolwiek, co on robi, mnie obchodziło. Gdyby tę rolę zagrał DDL albo Fassbender - to co innego. Ale ogólnie dobre pytania zadałeś. Bo 10x bardziej zaangażowałem się w losy Łapy Jaguara niż w przygody Leosia. 01-02-2016, 18:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2016, 18:13 przez Mental.)
Przykład walki twórcy z dziełem, w której na szczęście Inarritu przegrał. Naprawdę wiele zrobił, żeby ten film spieprzyć. Mam wrażenie, że chyba do końca nie zauważył, jak wielki potencjał tkwił w samym sercu tego filmu - te metafizyczne wstawki naprawdę źle świadczą o nim jako o artyście.
To film Lubezkiego tak naprawdę. Ogląda się nie dla Di Caprio, czy Hardyego, tylko własnie dla niego.
Rooster, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since May 2015.
01-02-2016, 18:40
Im dłużej myślę o filmie, tym bardziej jestem przekonany, że Hardy wypadł zdecydowanie lepiej od Leosia. Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że miał lepszą i ciekawszą postać.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 01-02-2016, 18:54
Ja bym raczej powiedział, ze Leoś średnio nadaje się do odgrywania postaci szukających zemsty itp.
01-02-2016, 19:13 (01-02-2016, 16:31)Mental napisał(a): Proteus, jak odróżnić "ładną, pustą wydmuszkę" od "ładnej, niepustej"? MV to pusta wydmuszka czy nie? Mental, pogadamy jak obejrzę film, bo coś mi się wydaje, że zaraz będziemy się kłócić o coś czego nie powiedziałem. Przez wydmuszkę miałem na myśli pretensjonalny blurb, który sili się na WIELKĄ SZTUKĘ (vide Innaritu i jego ego/wypowiedzi) i niewiadomo jakie artystyczne catharsis w zmierzeniu się człowieka z przyrodą, a okazuje się pseudointlektualną, kiczowatą głupotką. I zanim skontrujesz, że Revenant to co innego, to zauważ, że ja nie napisałem, że film taki jest. Bo go jeszcze nie oglądałem. Więc do zobaczenia po seansie ;) A co do MV. Film prosty w przekazie nie oznacza prostacki/pusty.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
01-02-2016, 21:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2016, 21:09 przez Proteus.) (01-02-2016, 19:13)Mental napisał(a): Ja bym raczej powiedział, ze Leoś średnio nadaje się do odgrywania postaci szukających zemsty itp. Jakby zagrał to Bale, byłoby pięknie! ![]() Leoś sporo poświecił tej roli, ale wszelkie nagrody dla niego i prawdopodobny Oscar są mocno przesadzone. W końcu dadzą mu złotego rycerzyka, bo to już piąta aktorska nominacja dla niego i od lat jest straszny ból dupy w sieci, że nie ma statuetki. Szkoda, bo miał kilka zdecydowanie lepszych ról, za które o wiele bardziej zasłużył na Oscara (Grape, Aviator). Hardy był dobry, ale zbyt często miałem wrażenie że znowu gra Bane'a. :P Z nominowanych w tym roku za drugi plan, chyba był najsłabszy. Stallone FTW! 01-02-2016, 22:53
Jako, że wywołano mnie do tablicy to się wypowiem. Zwłaszcza, że wczoraj byłem w kinie, a więc ...
Dla takich filmów powstało kino. Świetny, mocny i gęsty film z FENOMENALNYMI zdjęciami (Lubezki powinien dostać 3 Oscara) i świetnymi kreacjami aktorskimi. DiCaprio nie gra roli życia, bardziej podobał mi się w Wilku, zwłaszcza, że w 2 połowie filmu raczej charczy i pomrukuje. Nie mniej rola cholernie wymagająca fizycznie i liczę, że otrzyma tą statuetkę (nie on pierwszy i nie ostatni, który - mam nadzieję - dostanie Oscara za rolę, która nie jest najlepsza w jego karierze). Nie mniej zasługuje. Hardy też fantastyczny. Typowy, tchórzliwy buc dla którego liczy się kasa i jest gotowy posunąć się do wszystkiego. Muzyka surowa, tak samo jak obraz, idealnie go uzupełnia. Więcej jak będę miał czas. Na razie 9/10 i świetne rozpoczęcie roku :) 02-02-2016, 12:14
Bezbłędny film. Cały czas siedziałem na krawędzi fotela, kompletnie mi się nie dłużył - chociaż przyznam, że aż tak mnie nie wkręcił jak Birdman, czegoś zabrakło. Uczepiłbym się też myku z . No i może skróciłbym trochę te senne majaki, po zapachniało Malickiem. Poza tym gites, majones.
9 / 10 Szybka interwencja u kolegi mylącego spoiler z quote :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 03-02-2016, 22:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2016, 22:21 przez Mierzwiak.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |