Trylogia dolara- TO dopiero jest najlepsza trylogia świata;)
Jako całokształt najlepszy jest "Good, Bad and the Ugly" - skala wydarzeń, najlepsze zdjęcia, reżyseria, muzyka, najczystszy i najbardziej dopracowany z całej trójki.

Niemniej zawsze minimalnie wolałem "For a Few Dollars More" - Gian Maria Volonte jako antagonista (do tego z pierwowzorem Harmonijki) i Klaus Kinski jako jego henchman to jest duet jaki ciężko przebić (Kinskiego w ogóle się nie da, a od Volonte lepszy był chyba tylko Jack Palance). Do tego film jest dużo bardziej mroczny, brudny, mniej odpicowany.

"Fistful of dollars" najskromniejszy z trójki, acz ma najciekawsze założenie fabularne (główny bohater skłócający przeciwko sobie całe miasteczko) + sam Clint ma w nim najwięcej charakteru, jest jakąś postacią, a nie Clintem Eastwoodem.

first-pepe napisał(a):dlaczego Lee van Cleef nie ma na koncie statuetki i ogólnie jest raczej zapomnianym aktorem?

Nie powiedziałbym że zapomnianym, IMO top3, może top5 najbardziej rozpoznawalnych aktorów z westernów.

Swoje też zagrał, 2 filmy z trylogii Leone, W Samo Południe, Ucieczka z Nowego Jorku, Człowiek który zabił Liberty Valance'a, Młode Lwy, a łącznie to zagrał w około 100 filmach.

Odpowiedz
U mnie też "Za garść dolarów" "Dla kilku dolarów więcej" stoi najwyżej z trylogii. Jest posępniejszy od następcy, który - nie bijcie - zbyt wiele ma dla mnie akcentów humorystycznych. Aktorsko cudownie obsadzony, a Van Cleef w życiowej roli jak nic, a i finał też - jak piszecie - lepiej zainscenizowany. Bardziej powściągliwie. Kapitalna scena strzelaniny z kapeluszami. Muzyka, która prześladuje godzinami po seansie. Trzeci najlepszy film Leone po obu "Once Upon...".

Rozmach TGTB&TU wcale nie działa wg mnie na korzyść, ale to subiektywne wrażenie oczywiście. I jak jestem pasjonatem wojny secesyjnej, tak część antywojenna wydawała mi się zawsze od czapy.

Odpowiedz
Bo też szczerze mówiąc Dobry... to w dużym stopniu komedio-przygodówka o poszukiwaniu skarbu, a tylko ten wątek wojenny ma jakiś prawdziwy ciężar, przez co z kolei średnio zgrywa się z resztą. Za Kilka Dolarów Więcej, (tytuły ci się chyba pomyliły, misiek) ma solidną podstawę dramatyczną w postaci zemsty Mortimera, a i finałowy pojedynek wypada lepiej i bardziej satysfakcjonująco (motyw z dwoma zegarkami kapitalny).

Odpowiedz
Jezu, tak, poprawiłem.
No więc właśnie to są dla mnie te elementy, które wpływają na postawienie dwójki wyżej, a trójki niżej. Najlepsza w "TGTB&TU" jest pojechana po bandzie kreacja Eliego Wallacha.

Odpowiedz
(28-09-2022, 22:29)Paszczak napisał(a): Bo też szczerze mówiąc Dobry... to w dużym stopniu komedio-przygodówka o poszukiwaniu skarbu, a tylko ten wątek wojenny ma jakiś prawdziwy ciężar, przez co z kolei średnio zgrywa się z resztą. 

Tak, różnica jest chyba w klimacie, każda część trylogii ma inny punkt ciężkości i w sumie każdy jest dobry w swoim punkcie, a różnica w odbiorze wynika bardziej z de gustibus. Muszę sobie przypomnieć trójkę, ale z tego, co pamiętam, to z tą wojną miałem mindfuck totalnie wybijający z klimatu filmu, nie tyle humorystycznie, co westernowo. Nagle western zamienia się w Szeregowca Ryana.

Co do "Za kilka dolarów więcej", to jestem zachwycony jak każdy aktor na planie wykorzystał swoje 5 minut, a nawet 30 sekund, aby nadać swojej postaci jakiś charakter. Nawet jeżeli widz nie bardzo kojarzy imię tej postaci, to już pamięta ryj bohatera, granego przez danego aktora. Cała banda El Indio to nie wódz + 10 anonimów do odstrzału, tylko wódz i 10 charyzmatycznych zakapiorów, a to już nielicha banda. 

Swoją drogą, jeżeli kogoś interesuje dobry, literacki western, to polecam Mcmurty'ego, ale zapomniane u nas "Wszystko dla Billy'ego", czyli autorska wizja losów Billy'ego Kida, klimat zbliżony do "Fistful" i "For few ...". Reklamowany u nas mocno serial Viaplay o Billym Kidzie, to popierdółka dla emodzieciaczków, zwłaszcza że prawdziwy Billy był brzydkim karłem. 

Odpowiedz
Wow, ktoś poza mną pamięta o "Anything for Billy" :) Prószyński wydał tą książkę i "Buffalo Girls" w połowie lat 90. z tak kiczowatymi okładkami, że pogrzebał westerny McMurtry'ego na dwie dekady. A szkoda, bo Larry ma w dorobku mnóstwo przynajmniej jeszcze kilka ciekawych powieści o Starym Zachodzie i przynajmniej jedną o latach prohibicji ("Pretty Boy Floyd"), a na deser trzy zbiory esejów o Teksasie i Pograniczu. Jego pisarstwo ma swoje słabości, ale Teksas nie miał w swojej historii drugiego mainstreamowego pisarza tak obeznanego z dziedzictwem historycznym i całą kulturą (z naciskiem na kulturę i dziedzictwo kowbojskie) tego stanu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ojciec chrzestny - najlepsza trylogia świata:) deina 231 59,520 Dzisiaj, 00:04
Ostatni post: shamar
  Żołnierze kosmosu - (już dawno) trylogia military 153 43,953 18-05-2026, 23:26
Ostatni post: Rozgdz
  Trylogia Back to the Future (1985-1990) Lukash 232 55,684 07-03-2026, 22:39
Ostatni post: Scheckley
  Trylogia The Mummy (1999-2008) Danus 149 36,610 10-02-2026, 22:20
Ostatni post: OGPUEE
  Trylogia Martwe zło (Evil Dead, 1981-1992) Szaman 37 22,516 05-01-2023, 11:18
Ostatni post: Corn
  Trylogia wietnamska Olivera Stone'a military 7 14,901 13-02-2020, 02:53
Ostatni post: Gieferg
  Trylogia Duch Goro Gondo 1 2,704 14-07-2012, 18:37
Ostatni post: shamar
  Trylogia Millennium Hannibal 110 24,451 13-01-2012, 10:51
Ostatni post: Snappik
  Trylogia Ocean's military 0 1,939 12-04-2011, 10:07
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości