Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Po obejrzeniu dobry, Zły i Brzydki oficjalnie uznaję Trylogię Dolara za najlepszą trylogię, jaką w zyciu widziałem. Filmy Leone to jak dla mnie reprezentacja "starej szkoły", gdzie o kultowości/zajebistości danej sceny nie decydowały hołdy, nawiązania, gadżeciarstwo i inne postmodernistyczne gierki - ale fabuła opowiedziana konsekwentnym autorskim stylem, wynikającym z wyczucia reżyserii i adekwatnego doboru aktorów. Takich filmów już się nie robi.
Co do wspominanego przez Monikę humoru - najbardziej podobała mi się gorzka ironia, z jaką Leone pokazuje wojnę. Kombinatorstwo żołnierzy, bezsens walki, zgliszcza i trupy ilustrowane patetyczną, podniosłą muzyką. Ładnie komponują się te sceny z wizją Dzikiego Zachodu ukazaną w tym cyklu.
A co do grand finale - rzeczywiście najlepszy w trylogii, choć, co ciekawe, zrealizowany jest bardzo klasycznie, bez żadnych charakterystycznych patentów. A ten muzyczny kawałek zapętliłem sobie na playliście :-)
Why are you firing wallnuts at me?
24-04-2009, 10:08
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
to teraz czekaja na ciebie dwa najlepsze filmy leone: najpierw pewnego razu na dzikim zachodzie, a potem pewnego razu w ameryce. historia usa zamknieta w plus/minus 360 minutach.
24-04-2009, 11:31
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
W sobotę kumpel dowiezie. najlepsze, powiadasz? długi seans czeka w takim razie. i pytanie przy okazji: warto zaopatrywać się w garść dynamitu?
Why are you firing wallnuts at me?
24-04-2009, 11:38
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
jasne, że warto. to jedyny film leone - prócz rzecz jasna once upon a time in america - w którym bohaterowie przechodzą metamorfozę w trakcie filmu. nie są monolitami jak w dolarowej trylogii.
garść dynamitu rozpoczyna zajebisty cytat z mao tse-tunga: "rewolucja oznacza przelew krwi"
24-04-2009, 11:56
Stacjonarny podróżnik
Liczba postów: 650
Liczba wątków: 2
Dla mnie najlepsze jest z całej trylogii "Dla kilku dolarów więcej"... Trudno to może wyrazić kończąc nalewkę z wiśni, ale "Garść dolarów" to jeszcze nie jest TO, chociaż bardzo, nieopodal. Nieźle podsupował to kiedyś chyab Jakuzzi: "jak na Leone jest to dyskoteka z epileptycznym montażem" :). Ale jednak - brakuje mi w tym filmie jakiegoś głębszego dramatyzmu. Może dlatego, że wcześniej niź Leone, poznałem Peckinpaha (co i tak było naście lat temu). W każdym razie "FAFDM" jest dla mnie tym kluczowym filmem trylogii. Tam jest zajebiście zrobiona relacja obu łowców, tam jest kapitalny cyniczny klimat, no i - last but not least - to tą partyturę Morricone uważam za najlepszą z trylogii. A za "TGTB&TU" nie przepadam, bo za dużo tam - jak na mój indywidualny gust - humoru. W "Kilku dolarach" jest cynicznie i humorystycznie, a w "TGTB&TU" odwrotnie - więcej komedii niż tego wisielczego cynizmu. Poza tym "Kilka dolarów" ma w sobie - pod całą tą stylistyczną zgrywą - poważnie potraktowany wątek relacji dwóch twardzieli, który jak dla mnie w ostatniej części cyklu jest potraktowany zbyt lekko, zbyt komediowo. Może to wynika z temperamentnej roli Wallacha (skądinąd kapitalnej). Na pewno "TGTB&TU" jest nakręcony z największym rozmachem, ma genialną sekwencję z wojny secesyjnej i tak dalej, ale jako film, ujmując ogólnie, rozgrywający relacje między bohaterami - bardziej do mnie trafia "FAFDM". No i finał - tak, uważam za lepszy niż scena na cmentarzu.
Przy czym "OUATITW" i tak bije to wszystko na głowę.
Ale to "FAFDM" je zapowiada, a nie "TGTB&TU" - takie mam wrażenie.
24-04-2009, 23:58
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
A propos: widziałem w Empiku dziwnie wydanie TGTB&TU, inne niż standardowe z białą okładką z sepiowym Eastwoodem. Zaliczyłbym je od razu do bubli, bo tytuł był przetłumaczony jako "Dobrzy, brzydcy, źli" - i mam podejrzenia, że autor tłumaczenia nie widziałem nawet tłumaczonego filmu, skoro tuż po czołówce są przedstawione postaci wraz z opisami na ekranie. Nie mówiąc o nieuzasadnionym przestawieniu kolejności przymiotników.
Sam film jest doskonały - ostatnio włączyłem i przez te trzy godziny nie mogłem się oderwać od ekranu.
[ Dodano: Pią Maj 29, 2009 9:34 pm ]
For a few dollars more - zdecydowanie najsłabsza część trylogii. Fabuła jest zbyt sztampowa, przez co całość nie wciąga. W AFOD i TGTBATU były podstępy, intrygi i ciągłe zmiany frontów, tutaj jest standardowy pościg za bad guyem, który kończy się w standardowy sposób. Nie żeby film był zły - Leone to Leone - ale w porównaniu do pozostałych części to jest, niestety, nędza. Choć muzyczny motyw przewodni wymiata. 7/10
29-05-2009, 21:03
Nowy
Liczba postów: 90
Liczba wątków: 5
apone napisał(a):Trylogia dolara- TO dopiero jest najlepsza trylogia świata;)
swiete slowa. leone, morricone, eastwood, van cleef i nie ma chuja we wsi. uwielbiam w jaki sposob sergio leone kladzie nacisk na gre wyrazem twarzy i spojrzeniami.
work 8 hours, sleep 8 hours, play 8 hours, buy, consume, submit, conform, watch tv, no thought, obey ...
17-12-2009, 14:55
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Korzystam z tego wątku, bo w sumie nie wiem gdzie to pytanie zadać...
Wydaje mi się, że obejrzałem już wszystkie ważniejsze westerny ever: trylogię Leone, Unforgiven, starą i nową Appaloosę, Josey'a Whalesa, Tombstone, Open Range, Yumę, OUATITW, Dziką bandę. Czy jest jeszcze jakiś western, który powinienem zobaczyć? Poziomem równający się np. z Unforgiven i Open Range, poważny, a nie "kowboje szczelają się z Indianami"?
24-11-2010, 15:56
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
mógłbyś się zainteresować "Poszukiwaczami" Forda - podsumowanie epoki "klasycznego westernu" i przy okazji naprawdę dobra historia. sam długo zwlekałem z obejrzeniem tego filmu, bo pedalsko-fajansiarski sztafaż klasycznego westernu kręconego w klimatyzowanym atelier odrzuca mnie na kilometr od ekranu, ale "Poszukiwacze" nie robią poruty - to pod wieloma względami kompletnie inny film od tych "koszernych" z gatunku.
Deadwood oczywiście widziałeś.
24-11-2010, 16:12
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Oczywiście. Poszukiwacze więc niech się ciągną.
24-11-2010, 16:18
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
High Noon warto poza tym zaliczyc.
24-11-2010, 17:06
Nowy
Liczba postów: 364
Liczba wątków: 0
A ja polecam jeszcze jednego Clinta - High Plains Drifter
24-11-2010, 17:25
Nowy
Liczba postów: 107
Liczba wątków: 2
Tak, to jest najlepsza trylogia świata. Jednym słowem urywa jajca. Muza Morricone rządzi. Kawałek "Ecstasy for Gold" po prostu rozkłada na łopatki. W te wakacje jechałem samochodem przez Hiszpanię przez regiony w których kręcili dolarową trylogię. Puściłem sobie na głośnikach w aucie najlepsze kawałki Morricone z filmów leone mijając gorące pustkowia Hiszpanii. Niezapomniane uczucie.
24-11-2010, 17:35
Stacjonarny podróżnik
Liczba postów: 650
Liczba wątków: 2
military napisał(a):Czy jest jeszcze jakiś western, który powinienem zobaczyć?
"Pat Garrett i Billy Kid" Sama. No i "Propozycja" wg scenariusza Nicka Cave'a (to w zasadzie jest . australistern, ale to tak naprawdę szczegół.
A nowa "Appaloosa" jest filmem zaledwie poprawnym, nie zaliczałbym jej do "ważniejszych westernów ever". Mocno się rozczarowałem.
Swoją drogą kojarzy ktoś taki średniobudżetowy western z Rourkiem "Ostatni żywy bandyta"? Bo oglądałem go w 1993 i średnio go pamiętam, a nie wiem czy warto wracać.
24-11-2010, 18:07
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,270
Liczba wątków: 67
Inne westerny Peckinpaha, inne westerny Eastwooda, Heaven's Gate, The Missouri Breaks, Mały wielki człowiek, Człowiek zwany Koniem, Dyliżans, Truposz, Jeremiah Johnson, Seraphim Falls, Jesień Cheyenów, Rzeka Czerwona, Tom Horn, Człowiek, który zabił Liberty Valence'a, Geronimo, no i klasykę pod postacią Jak zdobywano Dziki Zachód, Shane, The Big Country, Winchester '73, Cimarron, a także Rio Bravo, Rio Lobo i Rio Grande niezależnie od tego jak naiwna i beztroska Ci się wyda. Rozumiem, że takie rzeczy jak Tańczący..., Wyatt Earp, Zawodowcy, czy Silverado już znasz?
24-11-2010, 19:44
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mefi, military pytal o kanon powaznego westernu, a nie o spis calego gatunku. ;)
25-11-2010, 14:25
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,270
Liczba wątków: 67
Mam w dupie o co pytał - ma obejrzeć to, co wyżej ;)
Nie, serio - żeby jarać się antywesternem, czysty western też trzeba poznać. Zresztą nawet tam trafiają się perełki.
25-11-2010, 18:36
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Z czystych znam Leone i niemieckie badziewia o Winnetou (kiedyś mi się podobały). Oczywiście dzięki za tytuły, postaram się obejrzeć wszystko.:)
25-11-2010, 20:41
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,270
Liczba wątków: 67
Leone nie jest czysty :) Winnetou w sumie też nie :)
26-11-2010, 01:27
Dużo pisze
Liczba postów: 541
Liczba wątków: 4
Więc jaki jest czysty western?
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
26-11-2010, 01:28
|