18-09-2018, 11:02
|
Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen
|
|
Chodziło mi o to, że cały ten wokal brzmi jak z playbacku, a nie jak nagranie koncertowe. Przez to fimowy Freddie sprawia wrażenie śpiewania z taśmy.
Wygląda dobrze w aspekcie wizualiów. Mercury, mimo kiepskiego wyglądu może być zagrany dobrze. May to prawie klon wizualny i głosowy. Jestem już znacznie mniej sceptyczny bo widać, że poruszą też temat choroby.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 18-09-2018, 18:54
Jestem coraz bardziej kupiony co do tego filmu ale piszę to z perspektywy dawnego fana. Po prostu, fajnie zobaczyć na ekranie to, o czym tylko się czytało.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 04-10-2018, 11:31
Jestem coraz bardziej przekonany do tego filmu ale piszę to z perspektywy dawnego fana. Po prostu, fajnie zobaczyć na ekranie to, o czym tylko się czytało.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 04-10-2018, 11:33
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 19-10-2018, 19:40
https://theplaylist.net/bohemian-rhapsody-review-20181023/
Cytat:But what’s most astonishing about this version of Mercury’s life is that it’s so utterly sexless. (...) Where McCarten’s script and Singer/Fletcher’s direction really fails Mercury’s memory is in only devoting a brief postscript to the final six years of the musician’s life, where he had a committed relationship with another man and struggled with – and ultimately succumbed to – AIDS. Czyli niestety bez zaskoczenia. Szkoda. 24-10-2018, 09:31
Co niestety? Czyli zamiast filmu o muzyce powinni się skupić na jego homoseksualizmie?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 24-10-2018, 15:27
Taki "Skazany na bluesa" był filmem o narkomanie, a nie o muzyku - jednak wolałbym zobaczyć film o muzyku.
24-10-2018, 15:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2018, 15:31 przez Gieferg.)
Oni tam wymyslili, ze niby wystep na Live Aid byl motywowany diagnoza Freddiego. LOL.
24-10-2018, 15:34 (24-10-2018, 15:27)shamar napisał(a): Co niestety? Czyli zamiast filmu o muzyce powinni się skupić na jego homoseksualizmie? No jeśli robili biopic muzyka to równie ciekawe co muzyka jest dla mnie to bio. Nie, nie tylko homoseksualizm, ale też choroba. Szczególnie w przypadku tej konkretnej postaci. Nie chodzi już nawet o to, co najwyraźniej pominęli tylko raczej, że z jakichś powodów (nie wiem, może artystycznych i może film będzie super) pominęli ważny aspekt jego życia. Dla mnie i chyba nie tylko równie ciekawy co muzyka. To nie jest film o Queen, tylko o Mercurym. 24-10-2018, 16:25
A Mercury to był znany dlatego, że był bi oraz, że miał HIV? ;)
Jest coś (jak dla kogo) gorszego - z recenzji wynika, że to przeciętny, zapobiegawczy film-laurka, który zadowoli fanów ale już nie przeciętnych widzów. Że to film "nie na miarę" osób o których opowiada. No ale cóż... sporo głosu mieli May i Taylor a oni woleli laurkę, którą ogladać mogą dzieci. Swoją drogą - ciekawe jak różne biografie były odbierane przez fanów różnych muzyków. Np. taki The Doors. ------------------------------------------------- PS - film ma 2h15minut. Gdybyś chciał dramę o dziwce walącej (i walonej) się na różnych orgiach a później chorujacej na HIV, przez kilka lat, musiałbyś dołożyć ze 30 minut. Czy to byłoby ciekawe? Pewnie tak ;) Ale jak wspomniano - takiego "Skazanego" w którym było za dużo ćpania a za malo o muzyce
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 24-10-2018, 22:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2018, 22:47 przez shamar.)
Streścili cały film...
Poza tym, w necie jest już trochę spoilerów i... ponoć oni RZECZYWIŚCIE przesunęli powstanie WWRY kilka lat w przód.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 25-10-2018, 23:44
Nie da się słuchać tego histeryka. Bredzi jak potłuczony bo prawie wszyscy wymieniają sceny muzyczne/koncertowe jako najlepsze.
I znowu jest ogólny rozstrzał krytycy jedno a ludzie drugie. A u tych 95% to wysokie oceny.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 05-11-2018, 00:00
Bohemian Rhapsody
(26-10-2018, 00:48)Mierzwiak napisał(a): Sam natknąłem się dzisiaj na spoiler: Lol :) "Bohemian Rhapsody" chyba kończy się w innym momencie. No, ale zawsze jest szansa, że to zobaczymy w "Bohemian Rhapsody 2", które może też teraz nakręcą, skoro film tyle hajsu kręci.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
05-11-2018, 00:15
Nie nakręcą. Chociaż znając ich zamiłowanie do kasy...
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 05-11-2018, 00:40
Zgodnie z przewidywaniami - średniawka. Podczas seansu przepełniało mnie właściwie tylko uczucie żalu że projekt z Baron Cohenem nie doszedł do skutku, bo to aż przykro że taki świetny zespół i wokalista dostali taki przeciętny film. Niestety jest to po prostu rekonstrukcja kilku scenek z historii Queen, nikt nie postarał się o sklecenie z tego porządnej fabuły filmowej, ten film nie ma na siebie żadnego pomysłu oprócz takiego, że muzyka wszystko poniesie. Niby trochę niesie i ogląda się to z jakąś tam przyjemnością, jest porządnie nakręcony, ale ogólnie to przeciętność.
Rami Malek - robi co może, nawet powiedziałbym że wywiązuje się z powierzonego zadania całkiem nieźle, no ale on kurde w ogóle nie pasuje na Freddiego. Najlepiej wypadają sceny gdy ma okulary i widać go z daleka :p wtedy jest w miarę podobny. To że film jest na maksa ugrzeczniony, to oczywista oczywistość, odniosłem nawet wrażenie że reżyser sprzedaje taki dydaktyczny przekaz, że wszystko się sypie przez homoseksualizm i ćpanie Mercury'ego, ale jak tylko przeprosi i zacznie znowu śpiewać to znowu jest pięknie. Dałbym 5, ale jak się tak rozpisałem, to chyba bardziej na miejscu będzie 4/10. Aha - najlepsza sekwencja filmu to oczywiście Wembley, no ale co się dziwić, skoro po prostu puścili prawdziwego Freddiego, a Malek trochę poskakał po scenie. 06-11-2018, 23:14 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler




