O bosz. Zastanawiam się czy to sprawiedliwe jechać po Percym Jacksonie, bo to film dla dzieci. Nie dla młodzieży, nie dla dziesięciolatków, ale dla DZIECI. Małych. 5, 6 latków które będą cię cieszyć oglądając pokazówkę raz nawet niezłych, innym razem żenujących efektów specjalnych, łykając każdą bzdurę zaserwowaną przez twórców, bo przecież nie zauważą nawet, że oglądają kawał niesamowicie debilnego filmu.
Sam koncept nie jest zły i powiedzmy że mieści się w ramach fantasy tego typu (czytaj: będącego popłuczyną po Harrym Potterze), ale realizacja... Lista totalnych kretynizmów którymi wypełniony jest ten film została już częściowo przedstawiona w poprzednich postach, ale to i tak mało. Przez cały film zgrzytałem zębami, przewracałem oczami i złośliwie parskałem śmiechem. Naprawdę, pewne rzeczy nawet w filmach dla dzieci są przesadą.
Najgorsze że film w zasadzie nie posiada jakiegoś sensownego ciągu zdarzeń. To całe podróżowanie z miejsca na miejsce w poszukiwaniu kolejnych pereł to naprawdę lamerski wypełniacz, do tego mega oczywista tożsamość tytułowego złodzieja pioruna, a jego motywacja... LOL! Obawiam się że w coś tak cienkiego nie uwierzą nawet 5-latki.
Najbardziej z całego filmu zirytowała mnie jednak jedna rzecz (pomijając klon Justina Biebera w roli głównej): skoro mitologia grecka jest prawdą, co w tym filmie do diabła robi żywa Meduza? No cóż, pewnie uznano że tępi Amerykanie nieznający mitologii nawet tego nie zauważą, zresztą nie tylko oni, bo i główni bohaterowie to niezłe tępaki. Nasz Percy np. nie wie, że to posąg Ateny stoi w Partenonie i żeby się tego dowiedzieć musi użyć swojej "dysleksji" i przeczytać napis na postumencie. Ugh.
2/10. Brawo panie Columbus, chociaż nie wiem co jest gorsze: Złodziej Pioruna czy Kamień filozoficzny.
Sam koncept nie jest zły i powiedzmy że mieści się w ramach fantasy tego typu (czytaj: będącego popłuczyną po Harrym Potterze), ale realizacja... Lista totalnych kretynizmów którymi wypełniony jest ten film została już częściowo przedstawiona w poprzednich postach, ale to i tak mało. Przez cały film zgrzytałem zębami, przewracałem oczami i złośliwie parskałem śmiechem. Naprawdę, pewne rzeczy nawet w filmach dla dzieci są przesadą.
Najgorsze że film w zasadzie nie posiada jakiegoś sensownego ciągu zdarzeń. To całe podróżowanie z miejsca na miejsce w poszukiwaniu kolejnych pereł to naprawdę lamerski wypełniacz, do tego mega oczywista tożsamość tytułowego złodzieja pioruna, a jego motywacja... LOL! Obawiam się że w coś tak cienkiego nie uwierzą nawet 5-latki.
Najbardziej z całego filmu zirytowała mnie jednak jedna rzecz (pomijając klon Justina Biebera w roli głównej): skoro mitologia grecka jest prawdą, co w tym filmie do diabła robi żywa Meduza? No cóż, pewnie uznano że tępi Amerykanie nieznający mitologii nawet tego nie zauważą, zresztą nie tylko oni, bo i główni bohaterowie to niezłe tępaki. Nasz Percy np. nie wie, że to posąg Ateny stoi w Partenonie i żeby się tego dowiedzieć musi użyć swojej "dysleksji" i przeczytać napis na postumencie. Ugh.
2/10. Brawo panie Columbus, chociaż nie wiem co jest gorsze: Złodziej Pioruna czy Kamień filozoficzny.
03-10-2010, 19:59





