Nieźle zagrany film z lepszą pierwszą połową i gorszą drugą połową. Solidne, ale niczego nie urywa, nie boli, nie gniecie. W Oscarach kibicuję Jennifer Lawrence i Michelle Williams. Dzieciaki można obejrzeć i tyle.
Cytat:W tym momencie myślałem, że film może być bardzo ciekawy, pokazujący, że dzieci jednak potrzebują również ojca tego prawdziwego, a nie drugiej matki. Moje nadzieje jednak zostały szybko rozwiane, bo reżyserka postanowiła związkom homoseksualnym wystawić ładną laurkę. I może nie byłoby w tym nic złego gdyby nie sposób w jaki to robi. Rodzina głównych bohaterek jest wyidealizowana. Wszyscy się kochają, rozumieją i są otwarci oraz tolerancyjni. Nawet jak pojawi się jakiś konflikt to szybko sobie przebaczają.Trochę jedziesz ideolo na moje, bo chyba nie zauważyłeś, że to jest film o KRYZYSIE DŁUGOLETNIEGO ZWIĄZKU. I że ta rodzina się sypie. Sypie się komunikacja, nawarstwiają problemy. I jedyne, co zostaje, to miłość. Za stwierdzenie, że tak, te kobiety się kochają, i kochają swoje dzieci - ty odpowiadasz "tęczową propagandą". "Nie potrzebują drugiej matki"? To strasznie niesprawiedliwe. Której nie potrzebują? Tej nie-biologicznej? Może uważasz, że są rodzeństwem tylko z racji spermy?
Cytat:Za to hetero są przedstawieni od zupełnie innej strony.Bez jaj. Nic jest pracoholiczką, której trudno cokolwiek powiedzieć: przemęczona, ignorująca potrzeby żony. Jules sfrustrowana, nerwowa, też z problemami komunikacyjnymi (a weź żyj z taką neurotyczką jak bohaterki Moore). Tam jedynymi postaciami 'pozytywnymi' są Joni i Laser (para dzieci, prawdopodobnie heteroseksualnych). On tylko dlatego, że niewinny.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
06-02-2011, 02:13





