Widziałem przedwczoraj i stwierdzam, że film jest super, zdecydowanie jeden z najlepszych tego roku.
![[Obrazek: 622314.1.jpg]](http://1.fwcdn.pl/ph/74/70/697470/622314.1.jpg)
Jon Favreau wyrasta na jednego z fajniejszych twórców współczesnego kina rozrywkowego. Bierze znaną historię, bo jego Księga dżungli nic nowego w tym temacie nie pokazała, ale kręci z nią jeden z najlepszych filmów przygodowych ostatnich lat. A przynajmniej taki, który zawiera najważniejsze dla mnie w tego typu filmie elementy. Finding Dory nie podobało mi się tak jak Finding Nemo, bo zabrakło eksploracji oceanu, tego bogatego świata, jego pięknych widoków i zagrożeń. Nowa Księga to ma. Mowgli podróżuje przez dżunglę, poznając coraz to nowsze stwory i tereny. Wszystkie zwierzaki zostały fajnie powiększone, żeby robiły jeszcze większy efekt. I robią. Poza tym, znalazło się w niej sporo emocjonującej akcji, fajnego humoru, głównie za sprawą Baloo, a także straszniejszych scen, które mają spowodować odskoczenie od ekranu. W tych króluje Shere Khan, na czele z zaskakującym Całość dostarcza sporo emocji, dobrze bawi przez niespełna dwie godziny, no po prostu sprawdza się, jako kino przygodowe i letnia rozrywka. Nawet dwie wstawki piosenkowe wypadają przyjemnie, a nie drażnią swoją "musicalowością".
Bill Murray, Ben Kingsley, Idris Elba, Christopher Walken - zajebiści. Scarlett Johansson ma tylko kilka minut i w sumie nie wyróżnia się, wolałbym chyba kogoś o mniej charakterystycznym głosie w tej roli. Neel Sethi w roli głównej przez większość filmu jest okej, jednak czasami niebezpiecznie blisko jego rola przypominała mi... młodego Anakina z Mrocznego widma. :P
Osobny akapit poświęcę stronie wizualnej, która bardzo mi się podobała. Film jest głównie oparty na efektach, podejrzewam, że ponad 90% ujęć zawiera w sobie pracę komputera. Wszystkie efekty w nim są bardzo dobre, o niebo lepsze od zwierząt z Życie Pi. Nie podoba mi się jednak to jak je niektórzy nazywają. Słyszałem o tym, że nowa Księga dżungli jest mocnym kandydatem do nominacji do Oscara za najlepsze efekty SPECJALNE. Nigdy bym ich tak nie nazwał, bo one takie nie są. Każdy film ma teraz CGI, sporo jest takich, w których jest ich pełno i nie odstają poziomem od tych tutaj. To są efekty KOMPUTEROWE, nie specjalne, bo takimi nie mogą być skoro wypełniają niemal każdy kadr od początku do końca. Co w nich więc specjalnego? To słowo nie pasuje, bo wykorzystywane w takiej liczbie, równe, dobre CGI, nie robi specjalnego wrażenia, nie daje specjalnego efektu. Tyle.
Zrezygnowałem z kinowego seansu, ze względu na to, że wszędzie były wyłącznie z dubbingiem (dobra decyzja, bo oryginalny vocie-acting jest super). Z opuszczoną głową muszę się przyznać, że obejrzałem to w 700MB ripie na laptopie dziewczyny. :( Poprawię się, bo film podobał się do tego stopnia, że chcę go zobaczyć jeszcze raz, w najlepszej możliwej jakości, doceniając jego warstwę wizualną w pełni. Dodaje do planów zakupowych na Blu-ray jak będzie z fajnej cenie.
Jeszcze jedna, troszkę przykra sprawa. Przez tygodnie obserwowałem jak TJB zarabia świetne pieniądze w kinach całego świata. Dzisiaj sprawdziłem, czy w końcu uda się jej przekroczyć miliard, na którego w moich oczach zdecydowanie zasługuje. Okazuje się, że czwartkowa, ostatnia premiera filmu, w Japonii, odbyła się bez fajerwerków i film skończy w przedziale $950-975 mln worldiwkde. Szkoda. :/
![[Obrazek: 622314.1.jpg]](http://1.fwcdn.pl/ph/74/70/697470/622314.1.jpg)
Jon Favreau wyrasta na jednego z fajniejszych twórców współczesnego kina rozrywkowego. Bierze znaną historię, bo jego Księga dżungli nic nowego w tym temacie nie pokazała, ale kręci z nią jeden z najlepszych filmów przygodowych ostatnich lat. A przynajmniej taki, który zawiera najważniejsze dla mnie w tego typu filmie elementy. Finding Dory nie podobało mi się tak jak Finding Nemo, bo zabrakło eksploracji oceanu, tego bogatego świata, jego pięknych widoków i zagrożeń. Nowa Księga to ma. Mowgli podróżuje przez dżunglę, poznając coraz to nowsze stwory i tereny. Wszystkie zwierzaki zostały fajnie powiększone, żeby robiły jeszcze większy efekt. I robią. Poza tym, znalazło się w niej sporo emocjonującej akcji, fajnego humoru, głównie za sprawą Baloo, a także straszniejszych scen, które mają spowodować odskoczenie od ekranu. W tych króluje Shere Khan, na czele z zaskakującym Całość dostarcza sporo emocji, dobrze bawi przez niespełna dwie godziny, no po prostu sprawdza się, jako kino przygodowe i letnia rozrywka. Nawet dwie wstawki piosenkowe wypadają przyjemnie, a nie drażnią swoją "musicalowością".
Bill Murray, Ben Kingsley, Idris Elba, Christopher Walken - zajebiści. Scarlett Johansson ma tylko kilka minut i w sumie nie wyróżnia się, wolałbym chyba kogoś o mniej charakterystycznym głosie w tej roli. Neel Sethi w roli głównej przez większość filmu jest okej, jednak czasami niebezpiecznie blisko jego rola przypominała mi... młodego Anakina z Mrocznego widma. :P
Osobny akapit poświęcę stronie wizualnej, która bardzo mi się podobała. Film jest głównie oparty na efektach, podejrzewam, że ponad 90% ujęć zawiera w sobie pracę komputera. Wszystkie efekty w nim są bardzo dobre, o niebo lepsze od zwierząt z Życie Pi. Nie podoba mi się jednak to jak je niektórzy nazywają. Słyszałem o tym, że nowa Księga dżungli jest mocnym kandydatem do nominacji do Oscara za najlepsze efekty SPECJALNE. Nigdy bym ich tak nie nazwał, bo one takie nie są. Każdy film ma teraz CGI, sporo jest takich, w których jest ich pełno i nie odstają poziomem od tych tutaj. To są efekty KOMPUTEROWE, nie specjalne, bo takimi nie mogą być skoro wypełniają niemal każdy kadr od początku do końca. Co w nich więc specjalnego? To słowo nie pasuje, bo wykorzystywane w takiej liczbie, równe, dobre CGI, nie robi specjalnego wrażenia, nie daje specjalnego efektu. Tyle.
Zrezygnowałem z kinowego seansu, ze względu na to, że wszędzie były wyłącznie z dubbingiem (dobra decyzja, bo oryginalny vocie-acting jest super). Z opuszczoną głową muszę się przyznać, że obejrzałem to w 700MB ripie na laptopie dziewczyny. :( Poprawię się, bo film podobał się do tego stopnia, że chcę go zobaczyć jeszcze raz, w najlepszej możliwej jakości, doceniając jego warstwę wizualną w pełni. Dodaje do planów zakupowych na Blu-ray jak będzie z fajnej cenie.
Jeszcze jedna, troszkę przykra sprawa. Przez tygodnie obserwowałem jak TJB zarabia świetne pieniądze w kinach całego świata. Dzisiaj sprawdziłem, czy w końcu uda się jej przekroczyć miliard, na którego w moich oczach zdecydowanie zasługuje. Okazuje się, że czwartkowa, ostatnia premiera filmu, w Japonii, odbyła się bez fajerwerków i film skończy w przedziale $950-975 mln worldiwkde. Szkoda. :/
13-08-2016, 13:57
Spoiler




