Psychodelia na pełnej kurwie (kolory! drony! halucynacje! krew!). Wizualna orgia, surrealistyczny sen. Ten film wprowadza w taki trip, że w ogóle się nie pamięta, że ta historia to w sumie
Oczywiście bardzo mi się podobało. :) Cage był bezbłędny w tej piekielno-kiczowatej otoczce. Nie wiem, kiedy zleciały te dwie godziny, na końcu czułam się jak wybudzona z hipnozy, jakiegoś chorego snu. Uwielbiam takie kino i czekam na kolejny film Cosmatosa (i Refna :)
24-11-2018, 21:36
Spoiler




