To chyba zależy od osobistego odbioru, bo ja się zżyłem z bohaterami momentalnie. Ta ich szczerość i bezpretensjonalność były urzekające.
Co do soundtracku to chociaż takie Supermarine uwielbiam to główny motyw z 1917 stawiam wyżej. Jak te smyki w wiadomej scenie w miasteczku weszły to mi dech zaparło.
Co do soundtracku to chociaż takie Supermarine uwielbiam to główny motyw z 1917 stawiam wyżej. Jak te smyki w wiadomej scenie w miasteczku weszły to mi dech zaparło.
06-04-2020, 10:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-04-2020, 10:22 przez zdzichon.)





