Jak ogólnie nie znoszę Guya Ritchiego, tak ten filmik bardzo spoko. Akurat mi podobała się ta karkołomna konstrukcja fabularna, że cały film to opowieść Hugh Granta, do tego łamanie czwartej ściany w postaci na przykład wizytu w siedzibie Miramax :) Jest stosunkowo mało pozerstwa i motywów z dupy, a sporo zwyczajnej, biznesowej fabuły i za to duży plus. Aktorsko Farrell i Grant najlepsi, McConaughey na autopilocie, ale i tak się przyjemnie na niego patrzy. Jestem na tak, ale bez przekonania - 6+/10
14-04-2020, 08:47





