Mam uwierzyć, że nastolatka nie zna Kevina samego w domu :)?
Jak planowałem osobisty spooktober, to musiałem mieć coś od Jordana Peele'a. Get out i Candyman już za mną, więc czas nadrobić To my. Zaskakująco nie ma komentarza społecznych na temat relacji rasowych (a jak już to bardzo subtelne, więc Mental może oglądać ;)), prędzej dotyczy klasizmu. I tego, że bycie nadopiekuńczą panikarą to coś dobrego :P.
Dobrze się to ogląda, zwłaszcza pierwszą połowę. O ile Get out raczej straszny nie był, tak tu jest napięcie i niepokój, zwłaszcza jak w pierwszej akcji są klony głównych bohaterów. Szczerze zastanawiałem się, kim są ci nożyczkownicy i co oni . Aktorsko świetnie i zostali dobrani perfekcyjnie. Lupitę to każdy pochwalił, więc nie będę rozpisywał. Dla mnie faworytem była Moss, głównie jako klon w scenie gdzie jednocześnie płacze/śmieje się w ciszy. Very creepy.
Oczywiście inwazja połączonych w prawdziwym życiu nie miałaby miejsca, ponieważ są uzbrojeni jedynie w nożyczki i można ich nawet zabić kamieniem. Rodzina nie ma ze sobą pistoletów (zresztą zgaduję, że to Kalifornia, a wiadomo jak tam jest). Ale znowu Peele funduje kolejny raz bohaterów, którzy używają mózgu. Bo przynajmniej mają ze sobą cały czas jakieś przedmioty robiące za prowizoryczną broń (Lupita pogrzebacz, a jej mąż bejsbola).
Trochę Peele pozwolił na nieco humoru. Ojciec to trochę nieokrzesany śmieszek, który nawet rzuci pojedynczy suchar, które jednak wypadają naturalnie (podobała scena, gdy z córką widzi kordon Połączonych i określa to jako pojednany performance, a córka ze spojrzeniem "Serio, bro?")
Rozwiązanie raczej głupie i lepsze byłoby gdybypodczas niego Peele jeszcze idzie w artsy fartsy.
Ale jestem zadowolony i Peelemu życzyć jak najlepiej.
7,5/10
PS. Mogłaby moderacja przenieść do działu o horrorach.
Jak planowałem osobisty spooktober, to musiałem mieć coś od Jordana Peele'a. Get out i Candyman już za mną, więc czas nadrobić To my. Zaskakująco nie ma komentarza społecznych na temat relacji rasowych (a jak już to bardzo subtelne, więc Mental może oglądać ;)), prędzej dotyczy klasizmu. I tego, że bycie nadopiekuńczą panikarą to coś dobrego :P.
Dobrze się to ogląda, zwłaszcza pierwszą połowę. O ile Get out raczej straszny nie był, tak tu jest napięcie i niepokój, zwłaszcza jak w pierwszej akcji są klony głównych bohaterów. Szczerze zastanawiałem się, kim są ci nożyczkownicy i co oni . Aktorsko świetnie i zostali dobrani perfekcyjnie. Lupitę to każdy pochwalił, więc nie będę rozpisywał. Dla mnie faworytem była Moss, głównie jako klon w scenie gdzie jednocześnie płacze/śmieje się w ciszy. Very creepy.
Oczywiście inwazja połączonych w prawdziwym życiu nie miałaby miejsca, ponieważ są uzbrojeni jedynie w nożyczki i można ich nawet zabić kamieniem. Rodzina nie ma ze sobą pistoletów (zresztą zgaduję, że to Kalifornia, a wiadomo jak tam jest). Ale znowu Peele funduje kolejny raz bohaterów, którzy używają mózgu. Bo przynajmniej mają ze sobą cały czas jakieś przedmioty robiące za prowizoryczną broń (Lupita pogrzebacz, a jej mąż bejsbola).
Trochę Peele pozwolił na nieco humoru. Ojciec to trochę nieokrzesany śmieszek, który nawet rzuci pojedynczy suchar, które jednak wypadają naturalnie (podobała scena, gdy z córką widzi kordon Połączonych i określa to jako pojednany performance, a córka ze spojrzeniem "Serio, bro?")
Rozwiązanie raczej głupie i lepsze byłoby gdybypodczas niego Peele jeszcze idzie w artsy fartsy.
Ale jestem zadowolony i Peelemu życzyć jak najlepiej.
7,5/10
PS. Mogłaby moderacja przenieść do działu o horrorach.
25-10-2022, 22:48
Spoiler




