Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
Bohemian Crapsody
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen
Ten film to konkretna strata czasu. Ugrzeczniona i przekłamana padaka. Odradzam fanom zespołu. Całej reszcie też właściwie mogę odradzić. Mam teorię że ugrzecznili film przez aferę z Singerem, żeby nie było szumu w mediach że reżyser oskarżany o pedofilię kręci film od narkotykach i deprawacji. Bo jednak brzmi to trochę jak kiepska reklama.

Odpowiedz
To masz złą teorię. Ugrzecznił to May i Taylor. Wiadome już od lat.

Co do "niepolecania" - film wśród widzów cieszy się dużą popularnością i kasę trzepie. To właściwie jest film dla tej reszty a nie fanów. Bo fani wyłapią różne pierdoły

EDYTKA - nr1 w BO - 150 milionów
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Na pewno Freddy Mercury i zespół Queen zasługiwali na lepszy film. Lepszego filmu jednak nie dostaniemy dopóty dopóki będą żyli wszyscy członkowie kapeli i tyle. "Bohemian Rhapsody" jest bardziej laurka, aniżeli pełnoprawną biografią. Ze świecą szukać tutaj jakichś wielkich kontrowersji, nawet przy okazji postaci Freddy'ego. Gdzieś tam w tle są sugerowane jego biseksualne skłonności, jego umiłowanie do alkoholu i używek, ale w trakcie całego filmu nie wciąga nawet jednej kreski. Zresztą reszta zespołu została przedstawiona jeszcze bardzie krystalicznie. Ten film powinien być bliżej np. "The Doors" Olivera Stone'a. Zamiast tego wyszło niesamowicie bezpiecznie i grzecznie. Szkoda.

Nie powiem jednak, że film oglądało mi się źle. Najlepiej wypadają sceny prób (fajny montaż wg mnie) i samych koncertów, a finałowe Live Aid zostało świetnie zrekonstruowane. Po seansie obejrzałem sobie oryginalny występ Queen i szacun dla Maleka. Dla mnie spokojnie rola godna nominacji oscarowej - jeśli nominacje dostaje taki Chiwetel Ejiofor za Zniewolonego, Benedict Cumberbatch za Grę tajemnic czy Denzel Washington za Roman J. Israel, Esq. to taki Malek też powinien. Z poczatku było mi się cięzko przyzwyczaić, ale po 10-15 minutach już było ok.

Ogólnie przyjemny seans, ale na pewno historia z potencjałem na film co najmniej bardzo dobry. Wyszło poprawnie, w porywach nieźle. 6-/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
A jak scena w "szpitalu"?
Bo jedni chwalą, inni narzekają. Wg. mnie nieoczywista i bardzo fajna (jeśli tak można nazwać taką scenę).
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(10-11-2018, 02:12)Pelivaron napisał(a): reszta zespołu została przedstawiona jeszcze bardzie krystalicznie.
Nawet nie tyle krystalicznie, co nijak. Serio o tych trzech gościach nie da się powiedzieć właściwie niczego oprócz tego że to dobre chłopaki i grają sobie w zespole rockowym - oni w ogóle nie mają charakterów.

Odpowiedz
Na co uwagę zresztą zwraca w filmie sam Freddie, mówiąc że o jednym z nich to w sumie nie wie co ma powiedzieć.

Mam po seansie taką dość ciekawą obserwację. Chodzę do kina bardzo często. Ludzie nigdy nie zostają na napisach końcowych - oczywiście z wyłączeniem Marveli, ale to co innego. Na "Bohemian Rhapsody" zostało 3/4 sali. Powodem była oczywiście muzyka. "O, nareszcie 'Show Must Go On' - w filmie nie było, to zostanę jeszcze" - taki komentarz przykładowo usłyszałem.

No i taki to jest właśnie film. Ludziom się podoba, bo lubią tę muzykę, a jest jej dużo - i to zasługa twórców. Mieli złoto i je pokazali, więc brawo. Jednak poza nią nie zaoferowali nic. Film nie mówi o Freddim nic, poza tym, że dobrze śpiewa i dawał radę na koncertach. Jedyną treścią poza tym jest jakaś teza, że homoseksualizm idzie w parze z osiąganiem sukcesów i byciem ekscentrycznym. Dziwne to wszystko, ale w sumie nikt nawet nie próbuje rozwijać tematu. Strasznie płaska historyjka. Fabuły zero, pomysłów realizacyjnych zero, bohaterów z prawdziwego zdarzenia zero, ładne to to też nie jest.

No takie 4/10 dam, bo się ogląda, ale to tyle
.

Odpowiedz
Słyszeliście o tym debilnym trendzie? Ja natknąłem się na niego po raz pierwszy kilka tygodni temu.


Odpowiedz
Sami czarni :) W sumie mnie to kompletnie nie dziwi, bo juz pare razy sprawdzalem wiedze czarnych braci i siostr (takich mocno "urban") w kwestii bialej kultury oraz sztuki (tej popularnej) i zazwyczaj bylo tak:





Co do samych nagran, kompetnie nie rozumiem ludzi ogladajacych "reaction videos", no ale wyraznie ludzi to kreci.

Odpowiedz
Będzie krótko bo nie chce mi się już dziś rozpisywać.
W wielkim skrócie: film jest średni ze wskazaniem na dobry ale nic ponad to. Choć z drugiej strony rozumiem, że może się podobać. Na pewno nie nudzi a warstwa muzyczna jest świetna, szczególnie fragmenty koncertowe walą po łbie jakby się było tam na koncercie. Cdn.

7/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Przyznaję, że unikałem tej produkcji tak długo, jak tylko mogłem. Żeby wszystko było jasne. Uwielbiam twórczość Queen i uważam, iż jest to najlepszy zespół w historii, jednak po tych wszystkich doniesieniach odnośnie wybielania żyjących członków (to był m.in. jeden z powodów, dla których z głównej roli zrezygnował Sacha Baron Cohen) nie chciałem zepsuć sobie dobrej opinii na temat tego zespołu.

W końcu jednak uznałem, że warto go obejrzeć. Szczególnie, że zdobył Złotego Globa i jest poważnym kandydatem do nominacji oscarowej (zwycięstwa raczej nie przewiduję bo konkurencja jest za mocna. Chociaż przy głosowaniu preferencyjnym kto wie co się wydarzy ;) ) No i nie będę ukrywał, że mam mieszane uczucia.

Z jednej strony film Bryana Singera jest dużo bardziej angażującym seansem niż się tego spodziewałem po tych wszystkich negatywnych opiniach. Muzyka Queen jak zawsze brzmi genialnie, wieńczący całość koncert Live Aid został fantastycznie zrealizowany (faktycznie można się poczuć jakby się tam było) a Rami Malek wykonał rewelacyjną robotę jako Freddie Mercury. Powiedziałbym nawet, że nie tyle gra tę postać, co się nią faktycznie stał! Szkoda tylko, że scenariusz nie ułatwia mu zadania. Dostał bowiem do zagrania postać tak przerysowaną, że aż karykaturalną. Ten stopień przerysowania jest nie tylko żenujący, ale wręcz homofobiczny ponieważ utrwala wszelkie negatywne stereotypy na temat homoseksualizmu.

Trudno również oprzeć się wrażeniu, że faktycznie jest to nie tyle film, co montaż najlepszych piosenek zespołu doprawionych pretekstową fabułą. A przede wszystkim, źe to laurka dla żyjących członków grupy. Wybielają się oni tu jak tylko mogą i przedstawiają jako postacie krystaliczne podczas gdy Mercury, który jak doskonale wiemy nie może się bronić bo nie żyje, jest tu właściwie czarnym charakterem.

Przedstawiony został wszak jako antypatyczny despota, który myśli wyłącznie o sobie i robi złe rzeczy, które finalnie doprowadzają do rozpadu zespołu (co w rzeczywistości nigdy się nie stało :o ). To niebywałe świństwo, nad którym trudno przejść do porządku dziennego. Dlatego wątpię, abym jeszcze kiedykolwiek miał do tej produkcji wrócić.
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz
To teraz obejrzyj sobie "The Great Pretender" bo... niektóre rzeczy uważane za kłamstwa okazują się prawdziwe. W mniejszym lub większym stopniu.

I gdzieś się tam dopatrzył homofobii?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Od momentu,, gdy pojawia się wąs Malek jest doskonały. Jest kawałem chodzącej charyzmy, tylko szkoda, że bardziej nie przypakował. Muzyka wiadomo, klasa, bo Queen.Technicznie jest świetnie, czyli zdjęcia i dźwięk. Live Aid to jedne wielkie ciary. Co jest ogromnym minusem? Reszta zespołu miała swój udział w tworzeniu filmu i to widać. Oprócz Freddiego wszyscy tam są świętoszkami. Podczas, gdy Freddie baluje, chleje i ćpa(? chyba, bo tego nie pokazano), reszta jest zajęta swoimi rodzinami. Najbardziej boli ten rzekomy długi rozpad zespołu. 6.5/10 za wzruszenie na końcu.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Czuję się tak, jakbym jakiś inny film widział. Malek, owszem, troi się i dwoi, ale... żeby mu te sztuczne zęby nie wyleciały z buzi. Charyzmy Mercurego-showmana nie uświadczyłem. Malek to w ogóle - NIE. TE. PROGI. Nie ogarniam o czy wy tutaj piszecie, ludzie. o.O

Zamiast finału filmu lepiej obejrzeć to:

zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
(19-01-2019, 22:49)zombie001 napisał(a): Zamiast finału filmu lepiej obejrzeć to:
W końcu ktoś to napisał :) Co prawda filmu nie widziałem, ale jakoś nie wyobrażam sobie by imitacja czegoś genialnego co faktycznie zostało zarejestrowane i wykonane przez prawdziwy zespół była aż tak wspaniała że się wszyscy rozpływają. Bo praca kamery bardziej filmowa?

Odpowiedz
(15-01-2019, 23:49)shamar napisał(a): To teraz obejrzyj sobie "The Great Pretender" bo... niektóre rzeczy uważane za kłamstwa okazują się prawdziwe. W mniejszym lub większym stopniu.

I gdzieś się tam dopatrzył homofobii?

Dzięki za zwrócenie uwagi na ten dokument! Na pewno go obejrzę, aby poszerzyć swoją wiedzę. A co do homofobii to nie tylko ja zwróciłem na to uwagę. Wielu profesjonalnych krytyków ma podobne zdanie. Tu masz jeden z przykładowych artykułów, gdzie cała sprawa jest ładnie wyjaśniona:
https://www.irishtimes.com/culture/music/freddie-mercury-bohemian-rhapsody-is-no-tribute-it-s-full-of-unconscious-homophobia-1.3706792
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz
Skończyłem czytać na MARIE Austin. szczególne, że to niby pisze kolo co miał książkę pisać...
A miałem już wcześniej kiedy wymieniano hity Mercurego zapominając zupełnie o hitach pozostałych członków.

(19-01-2019, 22:49)zombie001 napisał(a): Malek to w ogóle - NIE. TE. PROGI. Nie ogarniam o czy wy tutaj piszecie, ludzie. o.O


Jeśli piszesz coś takiego to rozumiem, że jesteś fanem, obejrzałes dużo wywiadów, dokumentów i wiesz jak zachowywał się Mercury?

Przyczepiłbym się chyba tylko do tego, że zrobili z niego smutasa i nerwusa w drugiej części filmu a (własnie po wywiadach) wiemy, że taki raczej nie był.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(19-01-2019, 23:05)Mierzwiak napisał(a):
(19-01-2019, 22:49)zombie001 napisał(a): Zamiast finału filmu lepiej obejrzeć to:
W końcu ktoś to napisał :) Co prawda filmu nie widziałem, ale jakoś nie wyobrażam sobie by imitacja czegoś genialnego co faktycznie zostało zarejestrowane i wykonane przez prawdziwy zespół była aż tak wspaniała że się wszyscy rozpływają. Bo praca kamery bardziej filmowa?

Nie jest tak wspaniałe, a oderwane od filmu w ogóle nie wytrzymuje porównania z oryginałem, ale... w filmie robi swoją robotę, wierz mi. Twórcy specjalnie porobili zakłamania historyczne, rozbicie zespołu, diagnozę choroby Freddiego, itp. przed Live Aid, by zrobić z tego koncertu coś wielkiego, co może się nie udać, a tu hops - najwspanialszy występ Queen w historii. A Rami starał się jak mógł, by wypaść jak Freddie i dla mnie spełnił oczekiwania, choć charakteryzatorzy ewidentnie powinni bardziej oblewać go sztucznym potem, bo prawdziwy Freddie dał tam z siebie wszystko i był cały mokry, a w filmie, choć to lipiec, ledwo co tam na czole widać krople. To zresztą problem wszystkich scen koncertów w filmie.

Odpowiedz
Wybitnie tragiczne to nie jest. Film biograficzny z tego kiepski, jako hołd..lepiej na pewno, kilka scen faktycznie umiało poruszyć + muzyka Queen sprawia, że wszystko jest lepsze. Tylko, że Mercury swój hołd już dostał i lepszego nie dostanie, choćby nie wiem co. Za to dobrej, głębokiej i ciekawiej filmowej biografii z powodu sukcesu Bohemian Rhapsody może sie już nie doczekać.
Sam film jest oczywiście ugrzecznioną, wygładzoną, schematyczną bajeczką gdzie każdą scene z dokładnością co do jednego ujęcia można przewidzieć na pół filmu przed. Zupełnie standardowa, nie wyróżniająca sie laurka. Coś tak typowego i szarego, że aż wstyd zestawiać to z ponadczasową i wybitną muzyką zespołu. Do filmu nie pasuje też zaskakująco dobra rola Maleka. Absolutnie nie spodziewałem sie cudów, głównie dlatego, że Freddie był niesamowicie charakterystyczną i charyzmatyczną postacią a sam Malek miał nie śpiewać. Mimo to poradził sobie z tym zadaniem chyba najlepiej jak tylko sie dało. Szczególnie świetny jest w interakcjach z zespołem oraz w tych, jakże banalnych, łzawych scenach. Na scenie daje z siebie wszystko, nawet jeśli kopiuje ruchy swojego bohatera robi to bardzo dobrze. Rola godna wielkiego filmu, jeśli wpadnie Oscar (a wpadnie) to nie będe narzekał. Na pewno lepszy od Bale'a.

Live Aid miało zachwycać i jest faktycznie spoko, ale nie wiem czemu miałbym popadać w zachwyt nad skopiowaniem 1:1 prawdziwego koncertu z dodatkiem w postaci ton mega sztucznego CGI. Szczególnie "zwyczajnie" wypada to na tle tego co Cooper zrobił w ASiB, tam są sceny koncertów z prawdziwego zdarzenia, czułem sie jak na prawdziwym koncercie a niektóre ujęcia epickością dorównywały filmom Nolana. Tutaj? Jakby wywalić muzykę Queen to powiedziałbym, że jest to nawet jedna z słabszych sekwencji filmu. Reszta realizacyjnej strony filmu jest bardzo dobra. Montaż świetny, scenografie, kostiumy i inne charakteryzacje też przygotowane z należytą dokładnością.
Obsada niezła. Wyróżniają sie Boynton, Lee i Hardy, Gillen i Hollander niestety na autopilocie. Leech zagrał praktycznie to samo co w "Downton Abbey" tylko, że gorzej. O reszcie cięzko nawet coś konkretnego powiedzieć, po prostu są.


Malek niech wygra Oscara, ale sam film powinien zostać jak najszybciej zapomniany. Wstyd, Singer. Oby Bowie doczekał sie lepszego filmu...

5/10
(bo ogląda sie to całkiem przyjemnie, jak kazdą laurke..) 

Póki co: Roma>A Star is Born>Vice>Black Panther>Bohemian Rhapsody>Black KkKlansman 



PS. Serio, skoro twórcy nie mogli nakręcić filmu dla dorosłych, poważnej produkcji to czemu sie za to zabierali? Scorsese wiedział, że jak nie może pokazać pewnych scen z życia Sinatry to lepiej sobie odpuścić...

Odpowiedz
(05-02-2019, 19:27)Kuba napisał(a): Tutaj? Jakby wywalić muzykę Queen to powiedziałbym, że jest to nawet jedna z słabszych sekwencji filmu.
Jakby z prawdziwego live aid wywalić muzykę Queen to też by to był jeden ze słabszych występów z tego koncertu :P

Muzyka niesie ten film i nic nie poradzę, pomimo wszystkich minusów które tu podano, w kinie bawiłem się przednio. Dla samego Imaxowego nagłośnienia warto

Odpowiedz
(05-02-2019, 19:27)Kuba napisał(a): PS. Serio, skoro twórcy nie mogli nakręcić filmu dla dorosłych, poważnej produkcji to czemu sie za to zabierali? Scorsese wiedział, że jak nie może pokazać pewnych scen z życia Sinatry to lepiej sobie odpuścić...

Może nakręcili to dla tego: 833,2 mln dolarów (Worldwide).

Zresztą dopóki żyją członkowie Queen na czele z Mayem nie powstanie inny film o tym zespole. Co więcej - wątpię, aby w ogóle powstał jeszcze jakiś inny przy sukcesie BR. Prędzej zrobią sequel o tym, jak Freedie borykał się z chorobą :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Annihilation (2018) reż. Alex Garland nawrocki 197 40,296 06-04-2026, 19:50
Ostatni post: Bucho
  Red Sparrow (2018) reż. Francis Lawrence Snappik 29 6,588 20-02-2026, 09:58
Ostatni post: Debryk
  Upgrade (2018) slepy51 39 10,357 20-07-2025, 15:38
Ostatni post: Dr Strangelove
  Green Book (2018) reż. Peter Farrelly Capt. Nascimento 28 7,444 29-11-2024, 11:52
Ostatni post: shamar
  A Star is Born (1937 / 1954 / 1976 / 2018) Kuba 140 25,140 03-09-2024, 03:38
Ostatni post: Mefisto
  The Meg (2018) - film o wielkim rekinie Juby 79 17,108 22-03-2024, 01:36
Ostatni post: Jan_Władeczek
  Outlaw King (2018) Gieferg 3 1,559 01-10-2023, 15:33
Ostatni post: Phlogiston2
  Summer of '84 (2018) slepy51 4 2,502 10-08-2022, 14:15
Ostatni post: marsgrey21
  Hold the Dark (2018) reż. Jeremy Saulnier Crash 33 8,233 03-06-2022, 10:14
Ostatni post: first-pepe
  The House That Jack Built (2018) reż. Lars von Trier Kuba 24 8,019 10-05-2022, 16:23
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości