Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Moim zdaniem rzeczywiście jest tak źle, jak piszą recenzenci. W zasadzie ciężko tutaj dodać coś do tej masowej krytyki, która wylewa się zewsząd. Można ją chyba tylko powtarzać. No ale tutaj już koncepcja bywa totalnie chybiona. Wzięto musical, który jest w zasadzie zbiorem piosenek i - z tego co wiem - bazuje na interakcji z publicznością, a następnie wymęczono z tego film fabularny. FABULARNY - no to jest tutaj ten element zabawny. Fabuła bowiem w tym czymś nie istnieje w ogóle. Największym kuriozum jest "główna" bohaterka, która nie ma w historii żadnej roli. Tak zupełnie żadnej. Chociaż w sumie wrócę. To nie jest największe kuriozum tych strzępów scenariusza. Świat przedstawiony nim jest. W zasadzie to nie rozumiem, co tutaj próbowano wykreować. Silono się tutaj na jakieś totalnie absurdalne wnioski z cyklu "świat zwierząt bardziej ludzki od świata ludzi". Co jednak nie ma żadnego punktu zaczepienia. Wynika wyłącznie z dziwnych sugestii w dialogach. Serio? W zabawowym musicalu, ktoś próbował przemycać takie tezy? No cóż.
No ale istotą jest oczywiście strona wizualna. Czegoś tak bezsensownego, to chyba jeszcze nie było. O co tu w sumie chodzi? Te koty wyglądają jak ludzie z futrem i wklejonymi twarzami aktorów. W dodatku wklejonymi nieudolnie. Autentycznie są tu momenty, jak efekty się rozjeżdżają. Dotyczy to zresztą nie tylko twarzy, bo czasami sylwetka potrafi stawać się przezroczysta. Do tego nie istnieje tutaj coś takiego jak skala i perspektywa. No nic tu nie wyszło.
Piosenki są ok, ale to w ogóle nie jest zasługa filmu. Nawet mnie wzięło na słuchanie "Memory" po tym filmie.
1/10, bo to zło na każdym poziomie filmowym. Ciężko było mi dokończyć seans. To nawet nie jest "tak złe, że aż fajne".
.
09-01-2020, 01:03