Evil Dead 2013
Cała recenzja Plucińskiego. 8/10.
http://film.wp.pl/id,30745,rid,64362,title,Terapia-szokowa,type,editor,film_recenzja.html?ticaid=1105b4

Odpowiedz
Jestem po seansie i co moge powiedziec, brakowalo mi jakies wiekszej epy, zakonczenie na pewno sie tworcom nie udalo. Aktorstwo jak dla mnie jest na srednim poziomie. Fabula wiadomo, praktycznie caly gotowiec dla tworcow. Co mi sie podobalo to efekty, klimat, ujecia, pare dobrych tekstow. Jednak seans przebiegl dla mnie jakos bezplciowo, mzoe zbytnio sie napalilem na ta produkcje.

6/10

Odpowiedz
(05-04-2013, 17:45)MOLQ napisał(a): ...brakowalo mi jakies wiekszej epy, ...

A jaką miałeś epę w oryginalnym filmie? Co ma oznaczać słowa epa w przypadku ED? Jakieś 12metrowe gobliny hasające po lesie? Tylko proszę bez spoilerów :)

Czyli wygląda na to, że kolejny rimejk jeśli nie spieprzony to średnio udany ale nie bardzo dobry.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Rimejk udany z tym sie zgodze, nie ma porownania do laleczek Raimiego :) Ok moze przesadzilem z ta "epa", byly sceny mocne, ale jednak na moj poziom gustu nie az tak mocne (a moze to ze mna cos nie tak jest).

Dodam jeszcze do plusow wykonanie ksiegi, bo nie mozna jej nic zarzucic, wyglada super. Do wykonania chatki tez nie moge sie przypieprzyc.

Nie bede spoilerowal, niech kazdy oceni po seansie :) ale razi glupota bohaterow i zbedna postac blondyny.

Odpowiedz
7/10

Solidny remake, jednak Alvarezowi bardzo daleko do oryginału Raimiego a sam film mimo bezkompromisowego gore nie robi wrażenia sennego koszmaru, ani też nie ma tak ciężkiego klimatu.

Plusy:
+ bardzo solidna Jane Levy, aż szkoda, że tak stosunkowo mało jest jej na ekranie, sprawdza się zarówno w wątkach obyczajowych jak i tych bardziej związanych z kinem grozy. Oczywiście nie jest to jakieś wybitne aktorstwo ale tutaj ujdzie
+ Lou Taylor Pucci który jednym zdaniem potrafi wykrzesać z siebie więcej charyzmy niż Shiloh Fernandez
+ sympatyczna Elizabeth Blackmore grająca sympatyczną blondynkę, mająca i tak więcej do zagrania niż Jessica Lucas
+ scena leśnego gwałtu pomyślana o wiele lepiej niż w 1981 roku i raczej pozbawiona całej swojej głupoty
+ fantastyczne efekty specjalne z bardzo minimalnym wykorzystaniem komputera wyłącznie tam gdzie był on niezbędny (a jak obejrzę making of to może i tym mnie zaskoczą)
+ niezłe tempo, choć nie da się ukryć, że siłą oryginału było to, że od pewnego momentu był on czystą walką o przetrwanie, Alvarez stara się tchnąć życie w bohaterów nawet pomiędzy momentami krwawej jatki ale w wielu miejscach przegrywa
+ niezłe zdjęcia, film nie ma tego brudu oryginału ale widać, że ktoś bardzo starał się o klimatyczne ujęcia, więc jestem w stanie spojrzeć na jego pracę przychylnym okiem. Świetne, odnowione ujęcia z perspektywy zła
+ fantastyczna muzyka stojąca właściwie piętro wyżej niż film, z rozpoznawalnymi motywami, mnóstwem chórów i syren alarmowych tworzących odpowiedni klimat
+ oparcie się jedynie o szkielet oryginału, choć z drugiej strony sam nie wiem czy film nie wyszedłby lepiej na niewolniczym odtworzeniu oryginału z odpowiednimi środkami technicznymi. Jest jedna, bardzo duża zmiana w "mitologii" ale muszę ją jeszcze przetrawić aby wydać opinię.
+ świetna scena z języczkiem w piwnicy

Minusy:
- Shiloh Fernanzdez, chłopak stara się jak może ale nie można go zostawiać na filmie samego, po prostu nie można. Wszystko od razu siada.
- odczytanie inwokacji. W oryginale powodem była chęć nastraszenia dziewczyn a magnetofonowa taśma i głos antropologa nadawały niepowtarzalnego klimatu, tutaj Pucci po prostu bawi się księgą. Niestety nawet nie przedrzeźnia sumeryjskich zaklęć, po prostu odczytuje to co ma odczytać, scenariusz jest zadowolony z siebie, że odhaczył ważny punkt ale widz wcale nie czuje tego, że to doniosłe wydarzenie które wpłynie na życie i śmierć bohaterów
-
- niezbyt udane wykorzystanie głosów z oryginału, o ile wycięta z 81 roku Ellen Sandweiss sprawdza się całkiem nieźle to “join us” czy głos profesora Knowby’ego są wstawione tylko po to aby były.
- w sumie niepotrzebny wstęp, w oryginale fajne było to, że bohaterowie jak i widzowie mierzą się z czymś kompletnie nie znanym a za wprowadzenie widza w klimat starczyły ujęcia zła z lasu.
- we wsŧepie nie ma też ani jednej tak klimatycznej sceny jak ta z huśtawką w oryginale
- Alvarez traci 30 minut na przedstawienie charakterów postaci a i tak przegrywa z Raimim który wszystko co powinniśmy wiedzieć o bohaterach nakreślił w ciągu początkowych minut w samochodzie (porządny chłopak, cwaniaczek, wariatka, dwa dodatki do chłopaków)
- nieudolne próby naśladowania charakterystycznych ujęć Raimiego, mistrzem w tym jest Edgar Wright, a Alvarez jest tylko średnio pojętnym uczniem
- ostatnia scena nie ma nawet odrobiny klasy oryginału, nikt nie będzie chciał z niej zżynać (Uwe Boll w Alone in the Dark) ani składać jej należny hołd (Edgar Wright w Spaced)

Przepraszam za lekki chaos ale jeszcze nie ułożyłem sobie tego wszystkiego w głowie.

Odpowiedz
Woah, ale to jest horror! Jak dla mnie czysta zajebistość i jeden najlepszych amerykańskich remaków ostatnich lat. Krwawe, efektowne, ale inteligentne i cholernie wciągające. 8/10.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
Bruce Campbell wrzucił na Twitterze nowy (chyba oficjalny) plakat
[Obrazek: BHL-Z7RCUAAhmjN.jpg:large]

Odpowiedz
To plakat tego pana.

Odpowiedz
Dzięki za sprostowanie.

Odpowiedz
Ale plakat fajny, tylko nie podoba mi się środek i to nowe logo. Takie sterylne i techniczne, kompletnie nie pasuje do syfiastej, krwawej, organicznej reszty tej grafiki.

Odpowiedz
Veni, vidi... ktoś wie, jak jest po łacinie "dziadostwo"?
Po pierwsze, bohaterowie są irytujący i antypatyczni nawet jak na standardy amerykańskiego horroru. Histeryzująca ćpunka, jej brat niemota, apodyktyczna pielęgniarka... Blondyna przeszkadza najmniej, bo osobowości nie posiada w ogóle. Dla Pucci'ego byłaby jakaś nadzieja, ale przyzywa demona z podziwu godnym skretynieniem. W oryginale bohaterowie po prostu nieopatrznie puścili nagranie z taśmy, tutaj blondas ignoruje z dziesięć wyraźnych znaków ostrzegawczych.
Po drugie, film jest tak mechanicznie przewidywalny, że aż boli. Zamiast strzelby mamy cały arsenał Czechowa - każdy element fabuły jest wyraźnie sygnalizowany z dużym wyprzedzeniem. Poza tym zirytowało mnie dorzucenie psa. Od razu oczywiście wiadomo, co go czeka, żebyśmy nie mieli wątpliwości jaki to mroczny i poważny horror oglądamy.
Krwawe efekty specjalne są co prawda doskonałe, ale przez ich nagromadzenie film przeradza się momentami w aktorską wersję Happy Tree Friends. Zwłaszcza w przypadku jednego z bohaterów. Następnym razem zamierzam wychylić kielicha za każdym razem, gdy coś zostanie w niego wbite/zostanie czymś uderzony. O ile w ogóle zdecyduję się kiedyś na kolejny seans.
Wbrew hasłu reklamowemu, film nawet nie próbuje budzić grozy. Zabawny, jak wiadomo, tez nie. Gdyby nie hektolitry krwi, w ogóle nie byłby jakikolwiek.
Aha, twórcy zapowiadali, że specjalnie nie umieścili w filmie Asha. Poprawka, jest tu ich aż dwóch: Ash z jedynki i Ash z dwójki. Po prostu inaczej się nazywają, a ten drugi ma dla niepoznaki cycki.
Z pozytywów - finałowa konfrontacja była niezła, dobrze, że nie zerżnęli zakończenia z filmu Raimiego. Zdjęcia i muzyka też ładne. I tyle, jeśli chodzi o plusy.
4/10, bo najwyraźniej jestem dziś hojny, skoro zmarnowałem na to dwie dychy.

Odpowiedz
Ależ marna parodia

Odpowiedz
Oglądało się nawet ok. Nie miałem wielkich nadziei - zresztą nie przepadam za oryginałem, który się niemiłosiernie zestarzał. Broni się sequel, ale to zupełnie inna para kaloszy. Co prawda remake nie osiaga nawet w przybliżeniu zapowiadanego poziomu, straszyć mnie nie przestraszył, co można traktować jako wadę, jednak to składam na karb mojego przesytu - po prostu już mało co człowieka umie zaskoczyć, a co dopiero przestraszyć. Bardziej się boję gdy oficer Ben Sherman z Southland wchodzi do pozornie pustego domu ze śladami krwi na wycieraczce i autentycznie nie wie na co trafi, niż w horrorze gdzie jest 100% pewność spotkania cyfrowej maszkary.
Ale wracając do filmu - historia jest jaka jest, postacie są bo są, za to jest dużo cięcia, przebijania, ćwiartowania, strzelania i innych krwawych momentów. Wszystko niesamowicie krwawe, ale jeśli przekraczające groteskę, to minimalnie. Efekty specjalne bardzo dobre, a akcja nakręcona sprawnie. Film jest obrzydliwy, a jednocześnie ładny. Muzyka dawała radę, za to przeszkadzało mi nagłośnienie w kinie - w kluczowych scenach, gdy film chce przestraszyć gore, napierdala tak, że głowa zaczyna wibrować i zamiast na obrazie, skupiamy się na zatykaniu uszu.
Tak naprawdę przyczepiłbym się do dwóch rzeczy:
Jasne, fabuła nie zaskakuje, aktorstwo przeciętne, nie obyło się bez mniejszych głupot i klisz, ale czy naprawdę z tego da się coś więcej wyciągnąć? Zwłaszcza po "Cabin in the Woods"? Jest klimat, jest sporo ładnie nakręconego i dobrze wykonanego gore - czego chcieć więcej.
7/10.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Ponad tydzień po seansie przyczepiłbym się głównie kilku rzeczy:


Odpowiedz
(12-04-2013, 14:28)Szaman napisał(a): Ależ marna parodia

Ale to jest "Scary Movie". Wiesz?
A tak w ogóle nie wiedziałem, że to się załapało. Poszli na czuja wiedząc o przyszłym rimejku.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Wiem. Marna parodia jest marna obojętnie pod jakim szyldem.

Odpowiedz
Nie ma osobnego wątku to zapytam i tu:

Czy na polskim rynku jest inne wydanie "Evil Dead 2" niż to stare QDVD?
I czy warto inwestować w to wydanie?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Z tego co wiem różni się tylko opakowaniem. Pierwsza edycja miała rozkładany kartonik (QDVD) a druga ma plastikowe opakowanie. Miałem ją kiedyś w ręce i z tego co pamiętam lista dodatków jest taka sama.

Odpowiedz
Ale to ma przecież lata... Kiedy było QDVD, Vision już chyba nie istnieje. Nie było żadnego nowego wydania od tamtego czasu?

A to może lepiej poszukać jakiegoś nowszego, zagranicznego wydania (w którym mogą być polskie napisy)?
Znaczy to QDVD wydaje się fajne no ale... bardzo stare to.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Wydaje mi się, że Vision wydał to samo, tyle, że nie pod szyldem QDVD, gdy już wyprzedał nakład. Nie wiem czy Ty z tych "niebieskich", ale kilka dni temu wyszedł w USA Blu-Ray z nowymi dodatkami, min. 90-minutowym dokumentem "Swallowed Souls" o kulisach powstawania ED 2.

Do wydania QDVD nic nie mam, choć zestaw dodatków mógłby być bogatszy, a zdjęcia na kartoniku lepiej dobrane. Nie zmienia to faktu, że na polskim rynku w 2004 roku był to prawdziwy rarytas, który to już od 9 lat zdobi moją półkę.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dead Snow Azgaroth 8 3,170 16-10-2024, 08:02
Ostatni post: Melvin27
  When Evil Lurks (2023), reż. Demián Rugna slepy51 5 1,352 10-10-2024, 12:13
Ostatni post: Melvin27
  Untitled Evil Dead Project (2021) Szaman 28 4,363 08-10-2023, 08:18
Ostatni post: Melvin27
  Army of the Dead (reż. Zack Snyder, 2020) Pelivaron 132 18,097 05-11-2021, 03:49
Ostatni post: Rozgdz
  Blind Dead - seria hiszpańskich horrorów z lat 70. military 3 1,862 30-07-2016, 17:54
Ostatni post: military
  Dark Skies (2013) military 7 4,216 03-05-2016, 23:57
Ostatni post: shamar
  Dead Set military 12 5,537 23-10-2011, 17:59
Ostatni post: Mental
  Dead End[2004] massolasso 10 4,314 04-01-2008, 13:01
Ostatni post: massolasso
  House of dead by Boski Boll Yossa 2 1,733 23-08-2007, 18:37
Ostatni post: MOLQ



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości