Nowy
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 1
(15-08-2016, 22:14)Juby napisał(a): No właśnie nie budzą podziwu, skoro wszystkie stoją na podobnym poziomie. Co jest specjalnego w Baloo, czym się wyróżnia spośród pozostałych 1500 ujęć z tego filmu? Ano niczym. To efekty wizualne, komputerowe, ale słowo "specjalne" rzadko kiedy w obecnych czasach oddaje sedno tego co widzimy na ekranie.
Mi się podobały, właśnie dlatego, że stały na podobnym ale wysokim poziomie. Co do samego sformułowania efekty SPECJALNE to tylko nazwa dla efektów wizualnych. I tak wszyscy wiedzą o co chodzi, a dla mnie Księga dżungli to pewniak do nominacji.
16-08-2016, 16:45
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Efekty specjalne (SFX) to jest akurat praktyczna część- animatronika, hydraulika, pirotechnika itp. Efekty wizualne (VFX) to z kolei to co się tworzy już w post produkcji- efekty cyfrowe, animacja, manipulacja obrazem itp. Dokumenty o produkcji filmów z początku tysiąclecia, często wskazują na taki podział. W przypadku "Księgi Dżungli", mamy do czynienia głównie z efektami wizualnymi, gdyż całość powstała w studiu na green screenie z minimalną ilością scenografii. Na dobrą sprawę, jest to film animowany.
16-08-2016, 17:08
Nowy
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 1
Niewątpliwie taki podział istnieje, mimo wszystko ośmielam się stwierdzic, że ogólnie efekty specjalne rozumiemy jako te praktyczne oraz komputerowe inaczej, np Avatar nie dostałby za to Oscara. Ta definicja zmieniła się z czasem, bo nie ma sensu już rozdzielac tych dwóch rzeczy jako, że często współgrają ze sobą.
16-08-2016, 19:03
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Akurat Akademia wrzuca wszystko (niesprawiedliwie) do jednego wora pod nazwą "Best Visual Effects" i w tej kategorii "Avatar" zdobył statuetkę.
16-08-2016, 19:17
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Ale efekty wizualne w Avatarze to akurat były specjalne, oj bardzo sepcjalne. ;)
Nie miałbym nic przeciwko nomince za fx dla TJB.
Pytanko. Co sądzicie o zapowiadanej adaptacji Księgi od Warnera? Już dwukrotnie przekładano jej premierę (obecna wyznaczona jest na październik 2018), zmieniono tytuł na tandetne "Jungle Book: Origins", a jej głównym atutem miało być to, że prawie całość Andy Serkis (reżyser) miał zrealizować w motion-capture... z tym, że co to daje, skoro w tym roku wyszła już w 90% oparta na CGI adaptacja tej historii, która odniosła wielki komercyjny sukces, podbiła serca krytyków i widzów, a także prawdopodobnie spadnie na nią deszcz nagród? Nie ogarniam na co te przekładnie daty premiery i twierdzenie, że wersja WB będzie "mhroczniejsza", bo na cholerę komukolwiek kolejna wersja tej historii już dwa lata po tej? Świat o niej nie zapomni i dalej będzie ją lubić, a także nie sądzę aby ktokolwiek chciał oglądać Mowgliego i resztę w mroczniejszej wersji.
Podsumowując, Warner znowu daje ciała (ten list anonim z pociskiem na Wonder Woman jednak ma w sobie sporo racji), bo powinien pogrzebać ten projekt.
16-08-2016, 19:19
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Ale wersja Serkisa to nie ma być ta sama historia, bo i literacka "Księga Dżungli" to nie tylko historia Mowgliego (z tego co pamiętam, bo czytałem gdzieś w podstawówce milion lat temu). Z obu produkcji to właśnie bardziej byłem zainteresowany jego filmem, bo podejrzewam, że będzie to ciekawsze niż ten mało dodający od siebie remake.
16-08-2016, 19:27
Fhtagn
Liczba postów: 5,348
Liczba wątków: 9
Cytat:wersja Serkisa to nie ma być ta sama historia
Według IMDB postacie są prawie identyczne - jest Mowgli, Baloo, Kaa, Shere Khan, Bagheera... literackiego oryginału nie czytałem, nie wiem co tam jest jeszcze, nie znam się, ale patrząc na obsadę wygląda to łudząco podobnie do filmu Disneya.
16-08-2016, 20:51
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(16-08-2016, 19:03)Oscarowy napisał(a): ogólnie efekty specjalne rozumiemy jako te praktyczne oraz komputerowe inaczej, np Avatar nie dostałby za to Oscara
Drobny detal: kategoria zwie się Best Visual Effects.
16-08-2016, 20:59
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Oba filmy Disneya nie mają praktycznie nic wspólnego z książkami poza imionami postaci właśnie, ot kolejny przykład disneyowskiego lukrowania świetnych historii. najbliżej do oryginału było zdecydowanie animacji wspomnianej przez Negatywnego, przynajmniej pod względem klimatu i wspomnianej "filozofii".
Why are you firing wallnuts at me?
16-08-2016, 21:57
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Nowy
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 1
(16-08-2016, 19:19)Juby napisał(a): Ale efekty wizualne w Avatarze to akurat były specjalne, oj bardzo sepcjalne. ;)
Wg twojego toku rozumowania to nie były specjalne. W Avatarze praktycznie wszystko jest robione komputerowo, na tym samym poziomie, więc gdzie tu "specjalnośc"?:)
24-08-2016, 17:29
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Nieprawda. Część efektów w Avatarze to tylko bardzo dobre CGI, ale było tam też mnóstwo ujęć powalających niespotykanym do tej pory fotorealizmem, gdzie nie wiedziałem czy Neytiri to tak doskonała animacja, czy bardzo zaawansowany model animatroniczny. Nie pamiętam też czy przypadkiem Cameron nie użył jakichś nowych sztuczek/ posunął technologię motion capture do przodu przy tworzeniu swojego filmu. TJB nie może się niczym takim pochwalić.
25-08-2016, 09:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-08-2016, 10:06 przez Juby.)
Żałuję, że olałem kino. Myślałem, że to będzie jakiś Tarzan czy inne pierdololo, ale to jest naprawdę dobry film. W jakiś sposób klasycznie Disneyowski. Przyjemny w oglądaniu, momentami wzruszający, a już na pewno angażujący. W zasadzie nie mam się do czego przyczepić. Lekką ręką 8/10 - za bohaterów, efekty i feeling :)
25-08-2016, 11:48
.
Liczba postów: 27,772
Liczba wątków: 62
Ładny filmik, ładny, nawet lepszy niż się spodziewałem - naprawdę miło spędziłem czas. Co do wyglądu filmu, to mam ambiwalentne uczucia, z jednej strony obrazki są piękne, dodatkowy plus za fajne triki w stylu opowieści o red flower wewnątrz oka Kaa, z drugiej przeszkadzała mi sztuczność tego świata, a animacja zwierząt (sam wygląd ok) pozostawiała trochę do życzenia, w wielu ujęciach zwłaszcza tygrysa i pantery była dostrzegalna pewna sztywność. Fabuła jak zwykle w tego typu filmach dosyć pretekstowa, ale fajna, z zaciekawieniem śledziłem. Wielki minus to rola Mowgliego, no po prostu chłopak nie pokazał NIC ciekawego, odbębnił co było w scenariuszu bez większego przekonania i tyle. Pamiętam jakiś filmik z produkcji, gdzie pokazywano go skaczącego po zielonych pudłach w studiu, zastanawiałem się wtedy, czy w gotowym filmie jego gra też będzie się tak słabo prezentować, czy to tylko kwestia surowych ujęć ze studia - okazało się, że to pierwsze. Jako, że jestem wymagający to daję 6/10. No dobra, dorzucam + za fajne wstawki musicalowe :)
PS. Uwielbiam słuchać głosu Scarlett Johansson, ale to raczej nie jest dobrze, gdy słyszę głos węża i mimowolnie przed oczami staje mi obraz ślicznej blondynki o pełnych kształtach, nie?
25-08-2016, 12:04
Scarlett to dla mnie jeden z nielicznych minusów. Wolałbym kogoś innego, z męskim charakterystycznym głosem, np. Williama Fichtnera.
Co do efektów, to fakt,, są zrobione świetnie, zarówno dżungla jak i zwierzaki, ale mimo wszystko widać tą sztuczność.
25-08-2016, 15:32
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Przez większość czasu jest to wizualna perła, zwierzęta są bardzo fajnie nakreślone i dobrze, że reżyser opowiada film z ich perspektywy. Bardzo udany film.
Ten film mógłby chyba być benchmarkiem dla telewizorów z HDR, bo ujęcia krajobrazów potrafią wyglądać rewelacyjnie. Wykonanie zwierzaków jest również kosmiczne. Kuleje czasami ich animacja, ale nie przeszkadzało mi to praktycznie w ogóle. Najważniejsze jednak jest, że Favreau wycisnął z filmu sporo emocji. Przerzucając cały ciężar na zwierzaki zastosował sprytną figurę, gdzie widzowie śledzą podróże dzieciaki z tej samej perspektywy co bohaterowie. Mowgli jest w centrum uwagi i jego losami się interesujemy, ale nie jest główną postacią. Obserwujemy jego losy z zewnątrz. I to uratowało ten film. Patrzymy na jego interakcje z dżunglą i opiekunami. On nie przechodzi żadnej przemiany. Ta się odbywa bardziej po stronie pantery, która wreszcie pozwala chłopakowi zerwać się ze smyczy, czy wygodnego miśka, który podejmuje się odpowiedzialności. To jest łebska i zgrabna robota ze strony reżysera i scenarzysty.
Ogromnym plusem jest tygrys, który jest konkretnym bad guyem. Czuć, że nie odpuści, że złość z niego się wylewa i za wszelką cenę osiągnie cel. Lubię takich wrogów, bo czuć dzięki temu, że tutaj absolutnie nie ma żartów. Pozostałe zwierzaki też są fajne i o każdym można powiedzieć kilka słów, co się ceni. Najmniej rozwinięty jest wąż mówiący głosem ScarJo, ale tutaj rekompensatą jest scena, która robi robotę wizualnie, plus jest fajnym zabiegiem ekspozycyjnym. W tym miejscu też dołączę się do głosu, że Scarlett mówi zbyt charakterystycznie, co wytrąca z klimatu niestety. To zupełnie inny kazus niż "Her", gdzie jej barwa mega pasowała. Poza nią aktorzy dobrani świetnie.
Baaaardzo udana produkcja. 8/10 ode mnie
.
09-08-2017, 21:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-08-2017, 21:08 przez srebrnik.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,337
Liczba wątków: 128
Złapałem blu-ray z promocji za 25 zeta i obejrzałem z córką. Kolejny przykład na to, że wolę te disneyowskie rimejki od animowanych pierwowzorów. Ogólnie szału nie ma, ale przynajmniej jest na co popatrzeć, bo animacja całkiem ładna. No i piosenek nie ma za wiele, co też na plus.
09-03-2019, 22:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-03-2019, 22:38 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,533
Liczba wątków: 29
Naprawdę nie dało się dać polskiego tytuł do tematu :)?
Drugi z tej obecnej fali aktorskich remake’ów disnejowskich animacji. Jak były zwiastuny, byłem sceptycznie nastawiony. Jeśli chodzi o Księgę dżungli by Disney to mojemu sercu bliższa jest wersja Stephena Sommersa. Jednak po 2020 roku wiedziałem, że film Favreau będzie lepszy od animowanego oryginału. Gdyż ten jest zwyczajnie kiepski i Bogu dzięki nikt się go nie trzyma kurczowo, bo historia się źle postarzała. Zero infantylizmu - trochę trupów pada, Mowgli ma zadrapania i zaschniętą krew oraz zdecydowano się na odrobinę grozy (jak Mowgli w cieniach szarych drzew znajduje zrzuconą skórę Kaa i na pewno ta sekwencja będzie przerażać dzieci). I jest bardziej uniwersalny niż wersja z 1967 roku, która była festiwalem tego co modne (albo co wydawało się modne Waltowi).
Chociaż w jednym aspekcie jest głupie kalkowanie oryginału - jest sobie dziecko od małego chowane w dżungli wśród dzikich zwierząt z dala od ludzkich osad i jakimś cudem wie jak ubrać poprawnie majty. OK, rozumiem, że gołe dziecko to z automatu NC-17, marketingowo byłoby to problematyczne, mało który chciałby to oglądać, a chłopiec grający Mowgliego miałby zapewnioną traumę na całe życie. Ale to mnie uwierało - rozumiem, że w 1967 roku kodeks Haysa jeszcze dychał i to była animacja dla dzieci. Ale Sommers fajnie pokazał realistyczne ubieranie zdziczałego dziecka w przepaski. Jest jeszcze jeden aspekt, ale o nim później.
Pierwsze pytanie - dlaczego wariant loga Disneya nawiązuje do ery klasycznej animacji? Jeśli mowa o animacji to jest głównie fotorealistyczna, narracja też nowoczesna i nie ma źle starzejących się nawiązań do Beatlesów. Że wybrzmiewa gdzieniegdzie znajoma muzyka? Że Mowgli nosi czerwone portki? Że pojawia się Louie, mimo zupełnie innej roli?
Jak CGI dżungla – WOW! Oglądam początek i naprawdę można uwierzyć, że pojechali w plener, a nie siedzieli w niebieskim studiu. Po zwierzętach jednak widać animacyjność i brak namacalności. Ale na tyle to dobra robota i niezłe odwzorowanie zwierzęcych ruchów, że mogę się nie czepiać. Ale ma ten sam problem co aktorski Król Lew, czyli u zwierząt brak mimiki i ekspresji. Czasami na zwierzęcych pyskach zwierząt trochę tam emocji było pokazane, ale na dobrą sprawę jedynie Baloo i Louie mają nieco ekspresji i współgrało to z ich głosami. I by nie było, to w trakcie trwania filmu greenscreen uwidacznia się (zwłaszcza w akcji z małpami).
I choć w przeciwieństwie do aktorskiego Kopciuszka mocno nawiązuje do animowanego oryginału, to robi z gracją - Kaa ma te mieniące kolorami gały, którymi hipnotyzuje Mowgliego, tutaj daje flashbacki. Louie to typ gangstera, który chce dzięki ogniowi mieć większe wpływy w dżungli niż wesołek, który nic złego nie uczynił . Baloo był bardzo fajny, przynajmniej wyrażał więcej ekspresji niż reszta zwierzęcych aktorów i mniej tego bumenlatna, a bardziej naciągacza wykorzystującego dziecko do ciężkiej pracy ;).
Ale też wychodzi to bokiem. Rozumiem zabieg zmienienia Louiego z orangutana na gigantopeka, gdyż Borneo nie leży w Indiach. Choć mogliby już dać bardziej hindusko brzmiące imię (lecz nadal podobne do Louisa). A także kilku funfli Baloo ma imiona typu Fred, Johnny. Ja wiem, że kolonializm brytyjski odbił swe piętno na Indiach, ale akurat zwyczajów zwierząt nie dotknął jak mniemam :). No i w/w drugi aspekt - piosenki z animacji (tj. Baloo i Louiego), mimo że to nie musical. O ile Bare Necessities wyszła jako tako naturalnie (choć gryzie się z resztą), tak I Wan'na Be Like You (The Monkey Song) wyszła całkowicie z dupy i mogła jedynie pojawić się na całkiem fajnych napisach końcowych też nawiązujących do oryginału.
Młody zbliża się niebezpiecznie do granicy bycia irytującym i zachowuje się głupio (gdy Bagheera ostrzega, by się schował, to ten zachowuje jak postać ze slashera). No i aktor wcielający się w Mowgliego jednak słabował.
I trochę mam problemu z zakończeniem, bo jednak zostaje w dżungli i nie trafia do ludzkiej wioski. I na miejscu Mowgliego odwracałbym za siebie patrząc, czy nikt nie chce mnie zabić, bo pożar pojawił się z jego winy.
I parę nitpicków:
- I Shere Khan biorąc w rekonstrukcji sceny z antylopami z Króla Lwa powinien mieć przetrącony kręgosłup po zderzeniu z pędzącym bawołem :). I te same bawoły grzecznie omijają Mowgliego.
- jak tak kojarzę to wilki w Indiach mają krótką sierść ze względu na klimat, a takie futrzaste (jak ukazano je w filmie) to żyją w Himalajach. No i wilki podczas ciepłych okresów nie mają długich i gęstych włosów.
Ale generalnie mi się podobał i dobry odbiór był uzasadniony. I trzeba to głośno powiedzieć - animowana Księga dżungli jest do kitu i film Favreau (plus Sommersa) zjada ja na śniadanie.
8/10
11-07-2022, 23:23
Miami Vice
Liczba postów: 8,055
Liczba wątków: 43
(11-07-2022, 23:23)OGPUEE napisał(a): Naprawdę nie dało się dać polskiego tytuł do tematu :)?
Poprawione. Błędy wynikają z lat zaniedbań poprzednich władz. :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
12-07-2022, 00:10
Stały bywalec
Liczba postów: 12,533
Liczba wątków: 29
Daję tutaj, ponieważ temat pośredni, bo o PIERWSZYM live action rimejku Disneya (niesłusznie zapomnianym, z czym zgadzam się z autorem):
13-07-2025, 21:51
|