Black Swan (2010)
Tak czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że spodziewaliście się, że Aronofsky tym filmem wciągnie nosem Allena, Felliniego, Polańskiego, Bergmana i Hitchcocka razem wziętych.

Chyba niewłaściwą miarę przykładacie.
Quite an experience to live in fear, isn't it?
That's what it is to be a slave.

Odpowiedz
shamar napisał(a):Ja to liczyłem, że tam wargi i wargi bedą latać przed kamerą a tu jakaś zwykła mineta.
W Hollywood nie ma czegoś takiego jak zwykła mineta, bo to chyba największe seksualne tabu, jeśli chodzi o praktyki odbywane tylko przez ludzi (czyli bez użycia metalowych narzędzi i zwierząt i tym podobnych)

Mental napisał(a):dla ciebie może to niewarty wzmianki szczegół, ale dla takiego konesera jak ja szczegół kluczowy
Co z ciebie za koneser? :cool:

Cytat:poza tym ja również liczyłem na jakieś ostre lesbijskie fiku-miku, a dostałem pg-13 soft porn ;]
Już Millenium 2 lepsze, co nie, panie koneserze?

A tak w ogóle, to nie jest kwestia tego, co pokazać, a jak pokazać. Tzn. co też ważne :), ale są pocałunki gorętsze niż to co zaproponowano w BS.

Cytat:Tak czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że spodziewaliście się, że Aronofsky tym filmem wciągnie nosem Allena, Felliniego, Polańskiego, Bergmana i Hitchcocka razem wziętych.
E tam e tam
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Cytat:Tak czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że spodziewaliście się, że Aronofsky tym filmem wciągnie nosem Allena, Felliniego, Polańskiego, Bergmana i Hitchcocka razem wziętych.

Dokładnie. Aronofsky na wyżyny wzbił się dziesięć lat temu, chyba każdy wie, jakim filmem :) "Black Swan" to sprawnie zrealizowana i świetnie wyreżyserowana, mało odkrywcza historia, którą przyjemnie się ogląda. Nic ponadto. Film idealny pod Oscary (Darren widocznie uznał, że pora na jakieś nominacje).

Odpowiedz
tzn. ja się niczego nie spodziewałem, bo dla mnie Arnofsky to średni reżyser na jeża, który nie nakręcił jeszcze nic, co by mnie powaliło. jego nazwisko zostało rozdmuchane tak, że ulala i w niektórych kręgach uchodzi za synonim "sztuki wyższej" tudzież nie wiadomo jakiej oryginalności.

Odpowiedz
Widziałeś coś z jego filmów poza Zapaśnikiem tak w ogóle?
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
@jarod

wszystko prócz Źródła.

Odpowiedz
Akurat Mental Ciebie nie miałem na myśli, bo twój post o minetach pojawił się jak sam pisałem swojego ;)

Odpowiedz
@Mental I nawet Pi Ci nie podeszło?
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
O, fajnie, znowu nieprowadząca do niczego kłótnia z und3rem bo mu się coś nie podobało. Ja naprawdę poczekam jeszcze ten miesiąc aż tu wszyscy ochłoną :P

Odpowiedz
jarod napisał(a):I nawet Pi Ci nie podeszło?

'Pi' mi zwłaszcza nie podeszło. 'Requiem dla snu' to jego najlepszy film, choć znowu: nie srałem specjalnie metą oglądając go.

Odpowiedz
Bzyku napisał(a):Tak czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że spodziewaliście się, że Aronofsky tym filmem wciągnie nosem Allena, Felliniego, Polańskiego, Bergmana i Hitchcocka razem wziętych.

Chyba niewłaściwą miarę przykładacie.
Bzdura. Ja spodziewałem się tego, do czego mnie już wcześniej Aronofsky przyzwyczaił, a jeszcze się na jego filmach nie zawiodłem (tym większe moje rozczarowanie BS). Liczyłem, że BS będzie angażujący emocjonalnie jak Requiem. Lub genialny wizualnie i głęboki jak Źródło, albo w najgorszym razie, dojrzały i świetnie zagrany, jak Wrestler. Może nawet liczyłem po cichu, że będzie połączeniem tego co najlepsze w dotychczasowych jego dokonaniach. Zamiast tego dostałem żałośnie pretensjonalny film o niczym. Oj, długo się teraz będzie musiał Aronofsky rehabilitować... Nawet lesbijskiej sceny nie potrafił dobrze nakręcić, ech.

Artemis napisał(a):W Hollywood nie ma czegoś takiego jak zwykła mineta, bo to chyba największe seksualne tabu, jeśli chodzi o praktyki odbywane tylko przez ludzi (czyli bez użycia metalowych narzędzi i zwierząt i tym podobnych)
Hę? Mineta największym tabu w Hollywood? Niby skąd ten wniosek?

nawrocki napisał(a):"Black Swan" to sprawnie zrealizowana i świetnie wyreżyserowana, mało odkrywcza historia, którą przyjemnie się ogląda.
Świetnie wyreżyserowana?!

@Rodia
Masz jakiś problem? Tylko błagam, nie mów, że masz mi za złe moją krytykę Incepcji :P

Odpowiedz
und3r napisał(a):Liczyłem, że BS będzie angażujący emocjonalnie jak Requiem.
Nie jest, fakt.

und3r napisał(a):Lub genialny wizualnie i głęboki jak Źródło
Genialny wizualnie? Hmm... w "Źródle" ta genialność w dużym stopniu opierała się o efekty specjalne. Tutaj oczywiście nie było potrzeby i miejsca na coś takiego.
Z kolei muzyka moim zdaniem jest równie dobra jak w "Źródle" - prowadzi widza przez cały film dając świetny efekt. Może nie jest tak charakterystyczna jak utwory w "Źródle", ale z drugiej strony Mansell był ograniczony przez muzykę Czajkowskiego. Nie mniej uważam, że ze swego zadania wywiązał się znakomicie.
W ogóle uważam, że duet Aronofsky-Mansell to najlepszy mariaż reżysera z kompozytorem ostatnich lat.

und3r napisał(a):albo w najgorszym razie, dojrzały i świetnie zagrany, jak Wrestler.
A co? Źle zagrany? Aktorstwo to jeden z najmocniejszych punktów tego filmu. Portman wzniosła się na wyżyny. Być może zagrała lepiej niż Rourke w "Zapaśniku". Na pewno więcej wysiłku musiała włożyć w tę rolę. Wszak wiadomo, że Rourke miał ułatwione zadanie grając postać która w dużym stopniu była taka jak on sam prywatnie. No i naparzanie się w ringu jest łatwiejsze do opanowania niż taniec baletowy.
Reszta obsady też dała radę. Nawet Mila Kunis, co do której było wcześniej sporo obaw.

und3r napisał(a):Może nawet liczyłem po cichu, że będzie połączeniem tego co najlepsze w dotychczasowych jego dokonaniach.

No, liczyłeś. Najwyraźniej się zawiodłeś. Ale nie musi to oznaczać, że film od razu jest słaby, beznadziejny i "o kant dupy potłuc" - a tak odczytuję Twoją opinię o nim.
Quite an experience to live in fear, isn't it?
That's what it is to be a slave.

Odpowiedz
Bzyku napisał(a):Genialny wizualnie? Hmm... w "Źródle" ta genialność w dużym stopniu opierała się o efekty specjalne. Tutaj oczywiście nie było potrzeby i miejsca na coś takiego.
Napisałem: "genialny wizualnie i głęboki". BS nie jest głęboki. Nie jest nawet po kostki. Strona wizualna akurat jest ok.

Bzyku napisał(a):Z kolei muzyka moim zdaniem jest równie dobra jak w "Źródle" - prowadzi widza przez cały film dając świetny efekt. Może nie jest tak charakterystyczna jak utwory w "Źródle", ale z drugiej strony Mansell był ograniczony przez muzykę Czajkowskiego. Nie mniej uważam, że ze swego zadania wywiązał się znakomicie.
Do muzyki nic nie mam i nigdzie nie pisałem, że mam. Wręcz przeciwnie, wielokrotnie podkreślałem tutaj, że jest świetnie dobrana, jak zwykle zresztą w przypadku duetu Aronofsky-Mansell.

Bzyku napisał(a):A co? Źle zagrany? Aktorstwo to jeden z najmocniejszych punktów tego filmu. Portman wzniosła się na wyżyny.
Czytałeś jakiekolwiek moje wcześniejsze posty? Przecież prawie nic innego nie robię poza chwaleniem warsztatu Portman. Gdyby nie Portman, film miałby u mnie ocenę dwukrotnie niższą niż wystawiłem. Czytaj uważnie na co odpowiadasz. Napisałem "świetnie zagrany i dojrzały jak Wrestler" (samo aktorstwo nie wystarczy). BS nie jest filmem dojrzałym. Nad tym najbardziej boleję. Aronofsky się tym filmem uwstecznił.

Bzyku napisał(a):No, liczyłeś. Najwyraźniej się zawiodłeś. Ale nie musi to oznaczać, że film od razu jest słaby, beznadziejny i "o kant dupy potłuc" - a tak odczytuję Twoją opinię o nim.
A, no to pisz od razu, na początku, że nie czytałeś moich postów. Moją opinię o BS przedstawiłem już wcześniej dość dokładnie. To, że nie jest to film kompletnie "o kant dupy potłuc" zawdzięczamy Portman i (w mniejszym stopniu) Mansellowi.

Odpowiedz
Rzeczywiście, Twój pierwszy post nt. filmu mi umknął. Widziałem dopiero te następne.

P.S. Jeśli podajesz dwie zupełnie różne cechy ("genialny wizualnie i głęboki" , "świetnie zagrany i dojrzały") to nie łącz ich w jedną nierozerwalną całość bo to kompletnie bez sensu. Nie dziw się też, że odnosiłem się do nich osobno :)
Quite an experience to live in fear, isn't it?
That's what it is to be a slave.

Odpowiedz
Artemis napisał(a):To jest film o odkrywaniu seksualności, szerzej nawet: o odkrywaniu ciała. I dlatego Portman, w całej swojej niewinności i przerażeniu, powinna coś tam na ekranie wytwarzać. Tak, jak Rurka w Zapaśniku pokazywał ciało stare i groteskowo zniszczone, tak od Portman powinno bić, że tak się gównolotnie wyrażę, pożądanie :cool:
Ale ona odkrywa SWOJĄ seksualność, SWOJE ciało, więc dla ciebie może być atrakcyjna niczym wieszak w gabinecie stomatologicznym, liczy się wyłącznie jak ona czuje się sama ze sobą, także wybacz, totalnie chybiony argument przeciw.

Jeśli Black Swan jest filmem banalnym (a nie twierdzę, że jest przeciwnie, ot ani w jedną, ani drugą stronę), to nie wiem jak opisać Zapaśnika. Kurewsko-kosmicznie-banalnym? Jedyny realny banał i oczywistość jaki dostrzegam w BS to wszędobylskie lustra. Zabieg udany (który zaowocował kilkoma świetnymi kadrami), ale to zwykłe pójście na łatwiznę.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Jeśli Black Swan jest filmem banalnym (a nie twierdzę, że jest przeciwnie, ot ani w jedną, ani drugą stronę), to nie wiem jak opisać Zapaśnika. Kurewsko-kosmicznie-banalnym?
Tak :) . Ale jak pisałem wcześniej, w Zapaśniku to było ok (nie każda historia musi być skomplikowana, prostota nie jest wadą sama w sobie), bo forma współgrała z treścią. To po prostu był prosty, acz solidny dramat. Tytułowy zapaśnik nie miał alter ego, nie miał wybujałych halucynacji o homoseksualnym stosunku ze swoim kumplem z branży - jakoś Aronofsky dał radę obejść się bez takich "artystycznych" chwytów, kreując tę postać.

@Bzyku
Nie łączyłem tych cech "w nierozerwalną całość", tylko nakreśliłem nimi co podobało mi się we wcześniejszych filmach Darenna. Celowo podawałem po dwie cechy, bo samo aktorstwo, albo sama strona wizualna nie uczyni filmu dobrym. Na całokształt składa się wiele czynników - w BS część z nich jest wybitna, lecz część totalnie leży.

Odpowiedz
und3r napisał(a):Zamiast tego dostałem żałośnie pretensjonalny film o niczym. Oj, długo się teraz będzie musiał Aronofsky rehabilitować...
Pomyśl jak u mnie teraz ma przerąbane... I nawet już żoną nie może się bronić :P

Cytat:Nawet lesbijskiej sceny nie potrafił dobrze nakręcić, ech.
Akurat o to nie miałabym pretensji; nakręcić scenę prawdziwie erotyczną jest trudno, to raz; tym trudniej nakręcić scenę lesbijską, będąc istotą z penisem, to dwa :)

Cytat:Hę? Mineta największym tabu w Hollywood? Niby skąd ten wniosek?
Weź przeczytaj to co napisałam

Bzyku napisał(a):Być może zagrała lepiej niż Rourke w "Zapaśniku". Na pewno więcej wysiłku musiała włożyć w tę rolę. Wszak wiadomo, że Rourke miał ułatwione zadanie grając postać która w dużym stopniu była taka jak on sam prywatnie. No i naparzanie się w ringu jest łatwiejsze do opanowania niż taniec baletowy.
Nie, nie wiadomo. Nic nie wiadomo, bo oni wszyscy nie żyją.
No ale dobra, motyla noga z Barthes'em. Wiesz, że Portman nauczyła się obsługiwać pralkę dopiero kiedy poszła na studia i wylądowała na harvardzkim kampusie? W wielu wywiadach opowiada, że była trzymana pod kloszem. A karierę robiła od dziecka. To oczywiście NIC nie znaczy, ale to tylko przykład. Nie oceniaj zbioru pikseli przez pryzmat wiadomości z tabloidów. Nawet gdyby były prawdziwe, nijak się mają do twoich osobistych odczuć i tego, jak postać na ekranie tobą wstrząsnęła.

Mierzwiak napisał(a):Ale ona odkrywa SWOJĄ seksualność, SWOJE ciało, więc dla ciebie może być atrakcyjna niczym wieszak w gabinecie stomatologicznym, liczy się wyłącznie jak ona czuje się sama ze sobą, także wybacz, totalnie chybiony argument przeciw
Przecież napisałam, że nie chodzi o moje osobiste odczucia, a "coś" na ekranie. Chemię samą w sobie. Oglądając Requiem dla snu - nie ćpasz. (W każdym razie nie tak jak bohaterowie:). Ale czujesz się oszołomiony (na jakimś tam poziomie oczywiście; i jeśli film 'zadziałał'). Oglądając dobry horror, boisz się, mimo że siedzisz przed telewizorem w domu i nic właściwie ci nie grozi.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
und3r napisał(a):Tytułowy zapaśnik nie miał alter ego, nie miał wybujałych halucynacji o homoseksualnym stosunku ze swoim kumplem z branży - jakoś Aronofsky dał radę obejść się bez takich "artystycznych" chwytów, kreując tę postać.
Innymi słowy Black Swan jest be, bo nie jest Zapaśnikiem 2? Bo opowiada o czymś innym? :shock:

Odpowiedz
Jw, plus fakt, że mimo grania 'na przeciwieństwach' Black Swan jest idealną kontynuacją Zapaśnika (abstrahując już od jakości zupełnie; tak koncepcyjnie mówię)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Nie wiem czy ktoś o tym już wspominał, ale pierwotnie The Wrestler i Black Swan to był jeden film. Tj. Aronofosky z tych pomysłów robił jeden film, który dopiero później postanowił zrobić jednak jako dwa osobne obrazy.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Karate Kid (2010) Hitch 107 22,819 22-05-2025, 20:49
Ostatni post: marsgrey21
  Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna (2010) hanc 25 6,417 17-11-2023, 13:48
Ostatni post: yacajackowski
  Black Dynamite Craven 34 9,037 24-01-2018, 13:28
Ostatni post: Szaman
  I Saw the Devil - Ji-woon Kim - 2010 slepy51 8 4,646 10-06-2016, 07:18
Ostatni post: military
  Black Mass (2015) (Reż. Scott Cooper) Lawrence 35 11,050 12-03-2016, 02:14
Ostatni post: Mefisto
  Ironclad (2010) reż. Jonathan English Mental 96 24,082 17-01-2016, 23:06
Ostatni post: Bucho
  Enter the Void - 2010 - Gaspar Noé Luis Cyfer 22 8,471 27-04-2015, 01:34
Ostatni post: Mefisto
  Super - James Gunn - 2010 slepy51 27 10,080 06-07-2014, 19:59
Ostatni post: Lawrence
  Repo Men 2010 vast 162 24,283 10-05-2014, 15:16
Ostatni post: RandoMan
  13 Zabójców (2010) Snappik 20 7,663 04-05-2013, 18:13
Ostatni post: Wawrzyniec



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości