Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
[center] ![[Obrazek: MV5BNjI0NTE2MjkyNF5BMl5BanBnXkFtZTYwMTk2...SY328_.jpg]](http://ia.media-imdb.com/images/M/MV5BNjI0NTE2MjkyNF5BMl5BanBnXkFtZTYwMTk2NDg5._V1._SX216_SY328_.jpg) [/center]
Film do tej pory przemykał po forum jedynie we wzmiankach, mimochodem obok tematów o innych filmach. A Tańcząc w ciemnościach należy do mojego ścisłego TOP1 filmów. Żaden inny nie trzepnął we mnie emocjami jak ten. Nigdy wcześniej nie przypuszczałem, że mógłby spodobać mi się właśnie musical. W moim ówczesnym mniemaniu synonim tandety. Zawsze mnie irytowały muzyczne wstawki w filmach, nagle zmieniająca się sceneria, jakiś inny świat, równoległy z dupy. Słodkie piosenki, tańce a obok drewniana fabuła skutecznie mnie odstraszyła od ich oglądania czy w ogóle filmów muzycznych. Muzyka pretekstem dla filmu? Kiepskie musicale widziałem - co się okazało.
Wreszcie sięgnąłem po obejrzeniu fenomenalnego 'Przełamując fale'. Film z Deneuve, Morsem, Stormarem, Bjork i w reżyserii von Triera nie musi być kiepski. O ironio pierwsze co mnie strzeliło prosto między oczy to właśnie musicalowe wstawki. Cvalda ze śpiewającą Bjork w rytm fabrycznych maszyn, wszystko to zgrabnie wchodzące w fabułe, odpowiednio ją dopełniające i podkreślające. Ucieczki w świat musicali Selmy(Bjork) wypadają nie tylko przekonująco, także po prostu pięknie, urzekają. Na deski powala I've seen it all - charakterystyczny wokal Bjork w połączeniu ze scenerią i tekstem(plus usiłujący śpiewać Stormare:). Każda kolejna scena muzyczna wbija w ziemię, aż do finału. Porażające kawałki a capella - intensywne i gęste emocje. Sam film, już poza muzycznie, wypada równie świetnie. Mistrzowsko poprowadzona historia, widz jest coraz sprawniej trzepany emocjonalnie, czuje się zbliżającą nieuchronnie tragedie - jako jedyne możliwe rozwiązanie. W końcu to film o poświęceniu jak cała trylogia złotego serca Triera. A Bjork do dziś pozostaje jedną z moich ulubionych wokalistek, Trier reżyserem. Ciekawe, że podobno ostro żarli się na planie:)
Kapitalny Morse!, kapitalna Bjork!, kapitalny Trier!
[center] ![[Obrazek: dancer-in-the-dark.jpg?w=500&h=647]](http://sistersandsparrows.files.wordpress.com/2008/11/dancer-in-the-dark.jpg?w=500&h=647) [/center]
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
22-10-2009, 23:14
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Problem mam z tym filmem. Raz, że nie lubię tego ostentacyjnego formalnego minimalizmu Triera, dwa - facet idzie tu trochę na łatwiznę i po prostu wali widza po łbie, stosując mocno irytujący szantaż emocjonalny, wsparty dodatkowo przez te jego słynne antyamerykańskie fobie (scena w sądzie to tragedia po prostu). Ale mimo wszystko - historia jak najbardziej daje radę, jest koncert wyśmienitego aktorstwa, cieszą zwłąszcza kapitalne role dwóch chyba najbardziej niedocenionych amerykańskich drugoplanowców - stormare'a i Morse'a. Scenki musicalowe to po prostu majstersztyk - I' ve Seen It All i Scatterheart siedzą w głowie długo po zakończeniu seansu. Film w sumie polecam, ale uprzedzam, że bywa mocno irytujący. jak wszystko Triera zresztą.
Why are you firing wallnuts at me?
22-10-2009, 23:29
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Wkurza mnie ten film. Musicalowe wstawki są super, bo ładna muzykcza i ładnie nagrane. Fajnie wplecione w film. Ale z drugiej strony szantaż emocjonalny to coś, czego nie lubię. Von Trier przez cały czas łapie mnie za koszulę i drze się mi w twarz: "Rycz, głupia, rycz! Płacz, maleńka, płacz!". To działa do pewnego momentu, ale potem po prostu robi się nudne i odpychąjce, a cała historia przestaje tracić dla mnie znaczenie - zwłaszcza pod koniec. Aktorstwo bardzo fpytkę i Bjork zaskakuje, bo gra dobrze.
Wniosek jest taki, że Crov mówi: najlepiej obejrzeć scenki musicalowe na jutub.
22-10-2009, 23:35
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Słyszę i czytam o szantażach i nadużyciach emocjonalnych Triera ale nic z tego mnie nie przekonuje. Owszem wiele scen irytuje, dręczy i męczy ale we mnie budzi to masochistyczną przyjemność. No i Selma ryczy, bo dlaczego miałaby tego nie robić skoro jest to absolutnie zrozumiałe i usprawiedliwione. Nie widzę problemu aby nawet przejaskrawiać, film zawsze wyolbrzymia i zniekształca rzeczywistość. Dlaczego tego nie zrobić, żeby uzyskać mocny obraz. Przeforsować własną wizję filmu, sposobu pokazywania rzeczy, gdzie widzowi nie daje się komfortu, miesza się go w film. Nawet bezczelnie. Po prostu takie podejście do kina.
Sceny z sądu irytują, wkurzają(ale na plus). Przebieg rozprawy można uznać za przewidywalny ale konsekwentny wobec całości i jedyny możliwy. Selma nie może(nie chce) się bronić i wszystkie zarzuty uderzają bez znieczulenia. Pozostajemy w ewidentnym rozdźwięku, wszystko podkręca irytację i wkurwienie. Tym bardziej późniejsze sceny. Trier nie serwuje nam ani chwili wytchnienia, wstawki musicalowe pod koniec wcale nie rozluźniają - dalej podkręcają całą atmosferę.
Są filmy subtelne i nie. Nie uważam, że akurat te, które delikatnie coś mówią widzowi były tymi z gruntu lepszymi. Mnie się niesamowicie podoba jak to Trier robi:)
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
24-10-2009, 20:10
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
bo Trier to w ogóle niezbyt subtelny prowokator - wyostrza emocje, doprowadza do ekstremum uczucia zarówno bohaterów, jak i widzów. Szantaż? Tak! Nadużycia, manipulacje? Tak, tak! I o to chodzi, bo po pierwsze, jest to świadome, po drugie jest to oryginalne, po trzecie inteligentne, a po czwarte, jak dobrze to ująłeś, zrozumiałe i usprawiedliwione. To jego, Triera, sztuka i jego sposób spojrzenia na sposób jej uprawiania. Co do samego DitD - film jest oczywiście wyśmienity, mocny, irytujący. I po czasie widzę w nim nawet podobieństwo do "Antychrysta", bo czyż Selma nie jest jak ten Trier-reżyser "Antychrysta", który widzi świat na wyłącznie swój sposób, skrajnie subiektywnie? Ten sposób patrzenia, odczuwania, interpretowania napotyka na opór tych na zewnątrz, którzy nie są w stanie/nie chcą zrozumieć Triera/Selmy. Tak mi się nasunęło.
24-10-2009, 20:36
Stały bywalec
Liczba postów: 1,440
Liczba wątków: 4
O Von Trierze można by długo, ale powiem tylko w paru słowach, co ja myślę, kim on dla mnie jest.
Lars Von Trier świetnie wpisuje się w grono artystów, których lubię najbardziej, czyli tych poszerzających horyzonty widza (w tym przypadku na temat wiedzy o człowieku, a szczególnie w rozgraniczeniu kobieta â mężczyzna), nawet jeśli ma to się odbyć kosztem utraty psychicznego komfortu i samozadowolenia. Oczywiście, tylko dla chętnych i przygotowanych, a przede wszsytkim odważnych i gotowych by skosztować trochę prawdy o sobie.
Autor Antychrysta, Przełamując fale, Dogville itd. zaprasza nas do psychologicznego eksperymentu, swoistej psychodramy, oceniającej czy i ile prawdy o człowieku jesteśmy w stanie znieść. Trier mówi, chcesz to spróbuj czy jesteś w stanie wytrzymać i wyciągnąć na dodatek jakieś z tego wnioski, gdy obnażę przed tobą na przykład, tu wymienię z grubsza: ludzką głupotę, ciemnotę, naiwność, obłudę, hipokryzję, egoizm, zwierzęcość stępioną, lecz nie wykorzenioną, przez cywilizację, ludzką pychę, brak uczuć tzw. wyższych, ale za to wszechobecność instynktu itp.
Von Trier, zaprasza, ale nie gwarantuje i wcale sie zresztą nie stara, żeby było miło. Nie podlizuje się widzowi głaszcząc go po główce i szepcząc do uszka "zobacz jaki jesteś piękny". Wręcz przeciwnie, celowo zadaje ból, ale... przecież ból, w pewnym stadium może osiągnąć punkt przyjemności, w tym przypadku, choćby z powodu poznania pewnych obszarów, których z reguły unikamy, co nie znaczy, że one nie nie istnieją, albo nas nie dotyczą.
A co do samego "Tańcząc w ciemnościach", widziałam dawno. Pamiętam, że byłam bardzo mile zaskkoczona rola Denevue i Bjork. Obie w nietypowych dla siebie kreacjach wypadły świetnie. Za Bjork jeśli chodzi o jej muzyczną tworczość, nie przepadam, ale tu ją łyknęłam bez wahania. Film trochę odstający od reszty dzieł V Triera, jeśli chodzi o formę, ale ogólnie utrzymany w vontrierowskim klimacie obrazów o męskiej dominacji, upokarzania i wykorzystywania kobiet przez mężczyzn :)
25-10-2009, 11:17
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,294
Liczba wątków: 67
mi się tam ten film podoba - świetna muzyka, zdjęcia, aktorzy, pomysł. Parę scen przesadzonych, kilka niewygodnych lub irytujących, ale całość jako tako (i jak na Triera) bardzo strawna i dobrze się ogląda
25-10-2009, 15:05
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Podpisuję się pod tym co napisał Mefisto. Co prawda z filmu pozostało mi w głowie niewiele, raczej jakieś pojedyncze, charakterystyczne ujęcia czy sceny, ale podobało mi się. Nie sądzę jednak bym kiedykolwiek obejrzał go po raz kolejny, bo to właśnie takie specyficzne kino jednorazowego użytku.
25-10-2009, 15:37
Nowy
Liczba postów: 403
Liczba wątków: 4
Soundtrack jest świetny - to chyba był 1-szy raz, kiedy na soundtracku wykorzystano jedynie dźwięki z filmu. Polecam szczególnie kawałek "I've seen it all", na którym Bjork zaśpiewała z moim idolem Thom York z Radiohead, po prostu zmiękcza mi serce za każdym razem, kiedy go słucham. Nie ma nic silniejszego niż miłość matki do syna i ten film to eksponuje w odniesieniu do zepsutego systemu prawnego USA.
I'm smart and I want respect!
26-10-2009, 18:02
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Z tym zepsuciem prawnym w USA bym nie przesadzał, bo analogiczny proces mógłby z powodzeniem odbyć się gdzie indziej i wyglądać niemal identycznie. Selma od początku mówiła drobne kłamstwa - o swojej chorobie, o tym dla kogo zbiera pieniądze. W sądzie obróciły się przeciwko niej, bo nikt nie znał prawdy i nikt nie mógł wziąć jej strony. W efekcie jej obrona i jakiekolwiek próby jej usprawiedliwiania, rozbijają się.
Nie trudno uwierzyć, że morderstwo zostało dokonane z premedytacją, z wyłącznie jakiś egoistycznych zachcianek. Ukażmy zatem przykładnie. To samo równie dobrze mogłoby mieć miejsce gdzie indziej. Sama też odrzuca możliwość apelacji. W USA jest kara śmierci i czy Trier ją krytykuję tym filmem? Według mnie przede wszystkim wykorzystuje dla lepszego efektu.
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
26-10-2009, 18:52
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
To co najbardziej mi przeszkadzało w filmie to całkowita przewidywalność fabuły. Wszystko idzie jak po sznurku, bez większych zwrotów akcji, a to jak się skończy wiadomo na długo przed napisami końcowymi co trochę przeszkadza w oglądaniu filmu. Poza tym mankamentem film zrealizowany jest znakomicie. Aktorstwo w szczególności Bjork na najwyższym poziomie. Minimalistyczna forma w ogóle nie przeszkadza, a sceny musicalowe są po prostu genialne z jak zwykle świetną wokalnie Bjork.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
28-10-2009, 01:39
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
eee tam przewidywalność. Trier nie jest od tego, że zaskakiwać zwrotami fabularnymi, choć mimochodem mu się to udaje (vide "Dogville"). Jak się skończy, to wiadomo. Ale forma zakończenia (Selma śpiewa, ciach, napisy, kilka minut ciszy) zaskakuje. Bardziej manipulacja emocjami niż treścią. Przecież "Przełamując fale" to taki klasyczny melodramat przecież, również przywidywalny, a jednak kopie mocno; najmocniej jak do tej pory.
28-10-2009, 10:30
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Może i nie jest od zaskakiwania, ale kilka rzeczy na pewno można było pokazać subtelniej, bo od sceny z wyjawianiem sekretów właściwie wszystko jest jasne.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
28-10-2009, 13:15
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Warszawa ma Iluzjon, a Katowice Kosmos
Jutro pokaz filmu z kopii analogowej 35mm z 2000 roku
https://kosmos.katowice.pl/repertuar/klub-filmowy-ambasada-tanczac-w-ciemnosciach/
.
23-01-2023, 21:29
|